CES 2024 Withings BeamO
Zobacz też: najciekawsze nowości zeszłorocznego CES 2024 (BeamO – foto: withings.com)

Targi CES śledzę od prawie dekady. Jak co roku, zbieram najciekawsze wieści z expo w jednym zestawieniu. Poniżej lista premier, prototypów, zapowiedzi i przeróżnych nowinek z expo w Las Vegas.

Na Consumer Electronics Show przygotowuje się sporo marek. Od gigantów elektroniki, po małe startupy. Wszyscy chcą przyciągnąć uwagę swoimi najnowszymi rozwiązaniami. Część firm odsłania urządzenia/aplikacje jeszcze przed startem imprezy, ale najwięcej dzieje się w dniach 7-10 stycznia, gdy hale są pełne odwiedzających.

Propozycje z tegorocznej imprezy podzieliłem na sekcje (w ramach konkretnych kategorii nowych technologii, którymi na blogu zajmuję się najczęściej. Z materiałem wystartowałem jak zwykle jeszcze przed startem targów, gdyż wielu wystawców demonstruje swoje nowości wcześniej, a potem chwali się nimi już na swoich stoiskach. Przegląd będzie akutalizowany jeszcze wiele dni po zamknięciu wydarzenia, więc zapraszam do okazjonalnego zaglądania.


Urządzenia smart home (i inne rozwiązania dla domu)

W trakcie CES najwięcej sprzętu obejmuje elektronikę użytkową dla domu. Od wielu lat uwzględniając integrację ze smart sieciami oraz światem Internetu Rzeczy. Początek roku to okazja to zapowiedzi oferty na kolejne dwanaście miesięcy. Kilku producentów robi to w Las Vegas regularnie od wielu lat. Wśród nich zawsze są marki z Korei Południowej, czyli LG i Samsung.

Smart lampa LG z mini ogródkiem (CES 2025)

smart home 136 LG lampa CES 2025
Smart lampa LG na CES 2025 (foto: lgnewsroom.clom).

Na CES LG przedstawiło kilka pierwszych urządzeń RTV/AGD, a także dziwnych „mebelków”, np. lampkę z domowym mini ogródkiem (a właściwie rodzajem smart doniczki w efektownym wydaniu). To dość nietypowe połączenie ma chyba wpływać pozytywnie na nasz nastrój. Nie tylko oświetleniem, ale i roślinnością. Klimatu ma dodawać też estetyczny, nowoczesny format. LEDy mają tu dwa zadania. Pierwsze ma po prostu wprowadzić do wnętrza przyjemne światło. Drugie wspomoże wzrost zieleni. LG zaprojektowało dwie odmiany swojej oryginalnej lampki. Jedna jest na nóżkach, drugą postawimy na blacie.

Koreańska marka wzięła temat na poważnie, co widać po opcjach dostosowania – od roślin ozdobnych po te bardziej praktyczne, czyli przyprawy jadalne. Z tego co widzę, pojawił się tu też moduł podlewający oraz aplikacja zintegrowana z platformą ThinQ. Można w niej kontrolować diody oraz harmonogramować podlewanie. Nie jestem pewien, ale to nie jest pierwsze podejście LG do domowego smart ogródka z podobnym podejściem, ale innym designem. Zobaczymy, czy projekt otrzyma w trakcie CES datę premiery i cennik, czy jest to tylko rozwiązanie typowo pokazowe.

Wyróżnienie za: z oryginalny design i połączenie rozwiązań w estetycznym wydaniu


LG UltraGear 5K2K z zakrzywionym panelem WOLED

LG UltraGear 5K2K CES 2025
LG UltraGear 5K2K (foto: LG).

Tradycyjnie już, bezpośrednio przed targami w Las Vegas, marka LG prezentuje nowe odmiany monitorów serii UltraGear. W 2025 roku flagowym modele będzie giętki panel typu OLED z rozdzielczością 5K. Zakrzywiane, gamingowe wyświetlacze nie są niczym nowym, ale te zmieniające swój promień wciąż należą do bardzo niszowych. Tutaj za specjalistę zaczyna robić LG. Ich najnowszy LG UltraGear OLED Bendable Gaming Monitor z wyświetlaczem WOLED ma kilka cech, które gracze szybko docenią (no, pewnie poza ceną). Monitor przygotowany na targi CES to przedstawiciel serii GX9. 45-calowa odmiana otrzymała trzy wyróżnienia w ramach amerykańskich targów i ma być jedną z gwiazd tegorocznej edycji.

Koreańczycy promują model 5K2K jako inteligentny monitor do gier typu all-in-one. Oznacza to, że na jego pokładzie znajdziemy m.in. system webOS. Cechą szczególną będzie mechaniczna zmiana zakrzywienia ekranu (od płaskiej po 900R). Oprócz tego widzę też specjalne warstwy zapobiegające odbijania światła. Nowością (w porównaniu do modelu z 2023 roku) będzie tryb Dual Mode do szybkiego przechodzenia przyciskiem między rozdzielczościami i odświeżaniem (tu z reakcją nawet 0.03 ms GtG). LG chwali się smukłym obramowaniem, proporcjami 21:9, czy wsparciem DisplayPort 2.1 i HDMI 2.1. Nie mogło zabraknąć zgodności ze standardami AMD FreeSync i NVIDIA G-Sync. Warto dodać, że w tym roku producent proponuje też mniejszą wariacją tego modelu z przekątną 32″.

Wyróżnienie za: gamingowe parametry i mechanizm zmiany zakrzywienia


Nowości LG w ramach ThinQ i SIGNATURE (CES 2025)

Nowy monitor gamingowy i lampa z ogródkiem to nie jedyne nowości kategorii RTV/AGD od LG na CES 2025. Koreański producent niemal w każdym roku odświeża sporo swoich inteligentnych urządzeń dla domu właśnie na styczniowe expo w USA. Nie inaczej jest i w tym roku. Już na jego początku poznajemy propozycje w ramach platformy ThinQ i drugiej generacji SIGNATURE, czyli urządzeń premium. Tegoroczną wystawę promowano hasłem Live Beyond.

LG SIGNATURE 2nd Gen CES 2025
Spora część nowych smart AGD od LG objęła kuchnię. Foto: LG

Wśród nowości jest kilka typowych artykułów gospodarstwa domowego. Większość nowej oferty to generalnie ulepszenia już istniejących modeli (szczególnie w warstwie oprogramowania uwzględniającego AI). Myślę, że wszystkie z integracją z serwisem ThinQ, który przecież w tym roku uzyska „kopa” związanego z integracją z urządzeniami third-party i hubem Homey. W wybranych jednostkach zobaczymy dostęp do ThinQ Smart Home Dashboard.

  • LG SIGNATURE French Door Refrigerator (lodówka z przezroczystym ekranem T-OLED). Jak zwykle z opcją podglądu wnętrza InstaView bez potrzeby otwierania drzwiczek.
  • nowy system AI-driven ThinQ Food (technologie do rozpoznawania wnętrza lodówki – zapewne z nowymi algorytmami wspieranymi Sztuczną Inteligencją z opcjami planowania posiłków na bazie posiadanych składników)
  • LG SIGNATURE Over-the-Range Microwave (z podglądem gotowania w czasie rzeczywistym przez kilka kamerek i 27-calowy wyświetlacz Full HD wspierający cały proces pomocami)
  • LG Slide-in Double Oven Induction Range (model z rozwiązaniami Gourmet AI rozpoznającymi składniki pod sugestie przepisów, które można wykorzystać w trakcie przyrządzania posiłków)
  • LG SIGNATURE Dishwasher (zaawansowana zmywarka z nowymi technologiami QuadWash Pro i Dynamic Heat Dry – na razie nie wiem dokładnie, co konkretnego oferują)
  • LG SIGNATURE Washer & Dryer (inteligentna pralka i suszarka z nowym AI Direct Drive 2.0)

Wyróżnienie za: integrację z ThinQ i ulepszenia pracy w ramach AI


Soundbar Hisense HT Saturn z Dolby Atmos

Hisense kojarzymy głównie z telewizorów, a ostatnio też projektorów, tymczasem Chińczycy proponują w swoim portfolio usług również nagłośnienie. Najnowszy HT Saturn to bezprzewodowy system audio z Dolby Atmos oraz technologiami kalibrowania dźwięku, który ma uzupełniać największe z ekranów marki. Hisens wyraźnie podkreśla, że Saturn ma wraz z telewizorami (sugerowane są 85″ lub większe) utworzyć pełny system audio/video. Premierę zestawu przygotowano na targi CES w Las Vegas. Składa się z pięciu elementów: czterech satelitek oraz subwoofera.

Hisense HT Saturn
Hisense HT Saturn (foto: Hisense).

W sumie trzynaście głośniczków w bezprzewodowym surround zgodnym z Dolby Atmos i DTS:X. W ramach kalibracji dźwięku do pomieszczenia można wykorzystać jeszcze głośnik samego telewizora. System uwzględnia porty HDMI eARC, optyczny i Bluetooth 5.3. Z tego co widzę, satelitki przystosowane do ściennego montażu. Nie zabraknie też opcji EQ do większej personalizacji pod różne „sceny” (filmy, muzykę, gry itd.). Cena zostanie pewnie przedstawiona w Las Vegas.

Wyróżnienie za: bezprzewodowy system przestrzennego audio z uwzględnieniem większości standardów


Samsung Premiere 8K – pierwszy projektor z certyfikacją 8K Association

Telewizory 8K to wciąż nowość i droga rozrywka, ale powolutku i ta rozdzielczość staje się standardem. Nie do końca jestem przekonany, czy potrzebujemy aż tylu milionów pikseli na ekranie (bo już 4K zdaje się wystarczające), ale branża kieruje się w tę stronę. Samsung posiada w swojej ofercie telewizory 8K, a od 2025 roku dołoży do nich pierwszy na świecie laserowy model projektora z certyfikacją 8K oraz bezprzewodowymi możliwościami. Premiere 8K ma zadebiutować już na styczniowych targach CES 2025 w Las Vegas. 8K Association powołano już w 2019 roku, by ujednolicić wymagania dla najwyższej klasy urządzeń w obrębie rozdzielczości, jasności, kontrastu, odwzorowania barw, dynamiki zakresu, czy nawet brzmienia.

Samsung Premiere 8K projektor
Projektor Samsung Premiere 8K o ultra krótkim rzucie (foto: news.samsung.com)

Samsung Premiere 8K nie jest pierwszym projektorem z 8K, bo kojarzę jednostki od Hisense i JVC, ale będzie pierwszym z odpowiednią certyfikacją (oraz nowym oznaczeniem). Wygląda na to, że rozpocznie się promowanie nowego standardu. Nowy projektor koreańskiej marki dopiero przedstawi swoje pełne właściwości, ale już teraz znanych jest kilka konkretnych parametrów. Sprzęt będzie klasy premium i z ultra krótkim rzutem. 7680 x 4320 pikseli wyświetli nawet w 150 calach, a jasność ma wchodzić w zakres 4500 ISO lumenów. Spodziewam się adekwatnych do flagowca możliwości (no i wysokiej ceny, choć nie wydaje mi się, że na CES będzie już dokładnie określona). Technologie One Connect mają ułatwić bezprzewodowe połącznie, a także elementy „huba” dla treści. Cloud gamingowe parametry mają być tu w standardzie, a ogromny obraz i wysoka rozdzielczość wykorzystywać opcję podziału ekranu na cztery sekcje z multi-view. Jednostka od Samsunga wygląda na stylową. W konstrukcji pojawi się wyższej jakości brzmienie z Dolby Atmos 8.2.2.

Wyróżnienie za: efektowne specyfikacje premium i wzornictwo


Projektory LG CineBeam S i lifestyle’owy CineBeam PF600U

Nie koniec nowości od LG. Wśród nowej elektroniki są też projektory w dwóch różnych wydaniach. Koreańczycy przedstawili następcę CineBeam Q, czyli model S oraz czysto lifestyle’owego PF600U, który konstrukcją przypomina… wiatrak. Od wielu miesięcy podkreślam na blogu większe zainteresowanie rzutnikami, co widać właśnie po ich ciekawszych konstrukcjach. Widać wyraźnie, że producenci szukają przewag w odróżnianiu swoich jednostek od propozycji coraz liczniejszej konkurencji.

LG CineBeam S (foto: lgnewsroom.com)
LG CineBeam S (foto: lgnewsroom.com)
LG PF600U (foto: lgnewsroom.com)
LG PF600U (foto: lgnewsroom.com)

LG PF600U ma oryginalny format i korzysta z niego w sposób maksymalny. To oczywiście przede wszystkim projektor, ale na charakterystycznej, wysokiej nóżce. Umożliwia to swobodniejszą lokalizację urządzenia w naszym pomieszczeniu, ponieważ sprzęt nie wpływa jakoś negatywnie na estetykę wnętrza. Sprawę ułatwia inna rola modelu – lampa LED. W swojej innej roli dostarcza nastrojowego światła. To nie wszystko, bo jest jeszcze tryb głośnika Bluetooth. Mamy tu zatem 3 w 1. Jeśli chodzi o najważniejsze parametry to: obraz FHD rzucimy nawet w przekątnej 120 cali przy 300 ANSI lumenach jasności. Na pokładzie jest oczywiście autorski webOS.

LG CineBeam S to z kolei chyba najmniejszy projektor 4K z ultra krótkim rzutem od koreańskiej marki. Dysponuje maksymalną przekątną 100″, rozdzielczością UHD oraz jasnością 500 ANSI lumenów. Urządzenie można postawić stosunkowo blisko ekranu/ściany. W zasobach widzę też wsparcie Dolby Atmos, no i platformę webOS. Kompaktowość ułatwi szybką zmianę miejsca projektora.

Wyróżnienie za: oryginalny format projektora


LG QNED evo – telewizory LCD na 2025 z bezprzewodowym 4K (True Wireless 4K)

LG QNED evo LCD TV na 2025
LG QNED evo LCD TV na 2025 (foto: lgnewsroom.com)

Pod sam koniec roku (a jeszcze przed targami CES 2025) marka LG odświeża modele telewizorów QNED evo. To seria premium z ekranami LCD, której na nowy sezon dodano kilka ulepszeń. Jedno z nich było dotąd zarezerwowane dla droższej linii OLED evo M. Telewizory z zakresu odmian 40-100″ w przystępniejszym wydaniu będą mogły odbierać bezprzewodowo video w 4K dzięki True Wireless 4K.

Tryb ten wymaga użycia Zero Connect Box, więc nie ma tu dosłownej bezprzewodowości, ale po podpięciu urządzenia do tego urządzenia nasz nowy TV będzie mógł odtwarzać obraz w 4K/144Hz do około 10 metrów odległości. Seria QNED evo otrzymała też rozwiązania Dynamic QNED Color Solution, czyli lepsze odwzorowanie barw. Pojawi się też więcej algorytmów AI. Sztuczna Inteligencja wspomoże upscaling, czy poprawę dźwięku. W zestawie znajdzie się AI Magic Remote z przyciskiem AI do personalizowania rekomendacji i preferencji w ramach smart systemu. Pilot wprowadzi po prostu nową funkcję powiązaną z promptami do sugerowania treści do obejrzenia. Cennik nowych QNED evo poznamy pewnie w trakcie styczniowego CES 2025.

Wyróżnienie za: wdrażaniem rozwiązań True Wireless 4K i większą przystępność cenową


Transparentny i bezprzewodowy telewizor LG OLED T trafia do sprzedaży

Rok temu na styczniowych targach CES 2024 firma LG demonstrowała transparentny telewizor OLED, który przyciągał wzrok odwiedzających efektownym wyświetlaczem oraz konstrukcją w formie meblościanki. Koreański producent wprowadza w końcu sprzęt do sprzedaży. Przezroczysty LG OLED T wyceniono na 60 tysięcy dolarów! Sprzętu nie mogło zabraknąć na tegorocznej wystawie. LG chwali się gotową, konsumencką wariacją modelu.

LG OLED T ma transparentny panel 4K o przekątnej 77 cali i przycisk pozwalający na natychmiastową zmianę trybu wyświetlania obrazu (między standardowym a przezroczystym). Oprócz tego cechą wyróżniającą telewizor ma być bezprzewodowa transmisja dla audio/video Zero Connect Box. Podobne rozwiązania były już testowane w eksperymentalnych modelach innych producentów. Nowy TV od LG jest unikatowy i pozwala na ciekawsze rozmieszczenie urządzenia w mieszkaniu. Niektóre opcje marka przedstawiała w materiałach promocyjnych. W systemie operacyjnym oferowanych jest kilka dedykowanyc motywów dla transparentnego formatu T-Objet Always-On-Display (m.in. Księżyc czy wirtualne akwarium z rybkami). Charakterystyczny jest też tzw. T-Bar do pokazywania powiadomień, np. pogodowych lub wyników spotkań sportowych.

LG OLED T jest drogi, więc nie mogło w nim zabraknąć specyfikacji premium. Wyświetlacz oferuje odświeżanie 120Hz i wsparcie NVIDIA G-SYNC i AMD FreeSync Premium, więc ma się sprawdzić też przy grach. Procesor α11 AI ma podnieść jakość obrazu i dźwięku.

Wyróżnienie za: wprowadzenie zeszłorocznego modelu demonstracyjnego na rynek


Samsung z pierwszym gamingowym monitorem OLED z 27″

Samsung Oddysey 3D G90XF
Samsung Oddysey 3D G90XF (foto: Samsung)

Samsung jest aktywny również w segmencie gamingowym. Tu głównie w ramach serii monitorów Odyssey (kiedyś również gogli, co może w tym roku powrócić za sprawą nowej generacji sprzętu XR). Koreańska marka przywiozła na CES nowe ekrany do grania. Wśród nich jest model G81SF (seria G8), czyli pierwszy monitor OLED 4K w przekątnej 27″. Panel ma odświeżanie 240Hz i reakcję na poziomie 0.03 milisekundy (gray-to-gray). Tak wysoka rozdzielczość przy małej przekątnej (jak na 4K) oferuje efektowne upakowanie pikseli na cal. Podano współczynnik 165 ppi.

W linii Odyssey są też inne nowe monitory. G60SF (seria G6) ma niższą rozdzielczość (2560 x 1440), ale wyższe odświeżanie (500Hz). W obu podanych odmianach jest certyfikacja VESA True Black 400 dla HDR. Jeszcze ciekawiej prezentuje się wariant G90XF (seria G9). To kolejny z monitorów z kamerkami stereo do konwersji obrazu 2D na 3D bez potrzeby używania okularów. W procesie tej konwersji uczestniczą algorytmy AI. To nie pierwszy taki sprzęt na rynku, ale propozycji jest bardzo malutko. Miałem okazję testować podobne rozwiązania ThinkVision od Lenovo. Miałem mieszane odczucia, ale i mało czasu na przyzwyczajenie wzroku.

Wyróżnienie za: bardziej kompaktowe rozmiary monitora w 4K i wariację z 3D bez okularów


Smart lodówki Samsung Bespoke z AI Vision Inside

Inteligentne lodówki Samsunga są oferowane już od wielu lat. Wiele z nich z generacji na generację zyskuje kolejne smart rozwiązania, a większość z nich jest demonstrowana jako pierwsza już na początku roku podczas targów CES. O ile dobrze pamiętam, AI Vision Inside do rozpoznawania zawartości było już w Las Vegas demonstrowane. Technologie pomagające w lepszej orientacji odnośnie posiadanej żywności (także do jej wykorzystania przy posiłkach) będą oferowane też w serii lodówek Bespoke. To ta linia do zabudowy z przeróżnym wykończeniem paneli. W najnowszej propozycji lodówki mają przeistoczyć się też w osobistego asystenta dla produktów spożywczych, ale to we współpracy z Instacart, czyli głównie na rynek amerykański. Lodówka sama ma zamawiać kończące się produkty, które i tak regularnie kupujemy. Całość we współpracy ze wspomnianą Sztuczną Inteligencją. Ma rozpoznawać 37 najpopularniejszych pozycji i synchronizować bazę z aplikacją Samsung Food.

Samsung Bespoke AI Vison Inside
Samsung Bespoke AI Vison Inside w modelu z 2024 roku (foto: Samsung)

System ma uwzględniać też planowane posiłki. Jeśli w aplikacji wybierzemy konkretny przepis, a wśród zawartości lodówki wykryte zostaną niedobory, to program automatycznie dopisze składniki do listy zakupów. Integracja z Instacart ma pojawić się w najnowszych modelach lodówek Bespoke (z 32-calowymi ekranami AI Family Hub+ oraz 9-calowymi AI Home). Starsze modele też otrzymają te elementy przez aktualizację. Moje pytanie brzmi: jak bardzo ufać takim technologiom? Na koniec dodam jeszcze, że w 2025 roku w inteligentnych lodówkach Samsunga zadebiutują technologie AI Hybrid Cooling do lepszej optymalizacji chłodzenia. Ma to poprawić oszczędność, ale też kontrolę temperatury panującej wewnątrz AGD.

Wyróżnienie za: objęcie aktualizacjami starszych modeli smart lodówek


Projektor Hisense L9Q TriChroma Laser TV

Nie tylko Samsung wykorzystał targi CES do prezentacji topowego projektora w swojej najnowszej ofercie. Hisense przywiózł na expo model L9Q TriChroma Laser TV, w którym pojawi się kilka nowych rozwiązań. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że mówimy o urządzenia typu Ultra Short Throw, czyli z krótkim rzutem (100-150″ z niewielkiej odległości od ekranu). W odświeżonym modelu zmieniono estetykę, ale i pracę sprzętu. Producent proponuje w swoim projektorze na 2025 rok sporo efektownych parametrów. Ich odbiór trzeba jednak analizować przez pryzmat ceny, która zostanie podana w Las Vegas.

Hisense Unveils L9Q TriChroma Laser TV
Hisense Unveils L9Q TriChroma Laser TV (foto: Hisense)
  • silnik potrójnego lasera ma zagwarantować pokrycie kolorystyki 110% BT.2020
  • jasność ma oferować nawet do 5000 lumenów i kontrastem 5000:1 (a więc pracę i w dzień)
  • kompatybilność z ekranami Ambient Light Rejection (ALR) o przeróżnych wielkościach (mają one jeszcze wzmocnić efekty i redukować niepożądane artefakty)
  • nie zabraknie Auto Screen Alignment i Manual Keystone Correction
  • wbudowane głośniki z systemem 6.2.2 (zgodne z Dolby Atmos, DTS Virtual X i eARC)
  • wbudowana platforma Google TV, czyli gotowość do obsługi aplikacji i obsługę przy użyciu asystentów głosowych (Asystent Google, Amazon Alexa oraz Siri od Apple)
  • łączność: HDMI 2.1, Wi-Fi 6E oraz NEXTGEN TV (ATSC 3.0)

Wyróżnienie za: wyższą jakość laserowej projekcji


Roborock Saros Z70 – robot sprzątający z… ramieniem

Segment autonomicznych robotów sprzątających ma już ponad dwadzieścia lat. Przez ten czas mocno wyewoluował. Roboty zyskiwały kolejne funkcje. Od trybu mopującego, przez stacje opróżniające zbiornik z kurzami, a nawet opcję pokonywania stopni. Zastanawiało was, co nowego branża spróbuje zaadaptować w ramach podnoszenia możliwości tego typu urządzeń? W ostatnim czasie trendy wyznaczają przedstawiciele chińskiej robotyki. Roborock kończy właśnie jedenaście lat i z chyba tej okazji prezentuje swoją wizję rozwoju robotów sprzątających. Roborock Saros Z70 ma być dokładniejszy w sprzątaniu dzięki ruchomemu ramieniu do usuwania większych nieczystości.

Roborock Saros Z70
Roborock Saros Z70 (foto: Roborock)

Przyznaję, że aż tak odważnej propozycji w dziale robotów się nie spodziewałem. Roborock skonstruował model robota sprzątającego do zadań specjalnych. Składane ramię OmniGrip przesunie przeszkody do 300 gramów, które stoją na drodze do pełnego sprzątnięcia mieszkania. Czyżby ulubiony kompan dzieciaków do sprzątania ich pokojów z porozrzucanych zabawek? W teorii Roborock poradzi sobie i z tym, ale a na niektórych materiałach promocyjnych widziałem też wyrzucanie papierków do śmietnika. Ciekawe! Tematem rozpoznawania obiektów zajmie się oczywiście AI. Domownicy będą mogli określić rolę (pracę) modułu OmniGrip. Warto dopisać na koniec, że Roborock Saros Z70 to nie prototyp! W dodatku w high-endowym wydaniu, bo również ze stacją odświeżającą mopa. Ciekawe, ile ten robot będzie kosztował.

Wyróżnienie za: rozwinięcie możliwości robota o kolejne właściwości


Withings Omnia – smart waga i smart lustro z AI

Withings już od lat kojarzy się nie tylko ze smart zegarkami, ale przede wszystkim rozwiązaniami monitorującymi stan zdrowia. W trakcie zeszłorocznych CES francuska firma pokazała kilka tego typu gadżetów, a w 2025 ma kolejny. Omnia jest jeszcze bardziej zaawansowanym modułem dla inteligentnego domu. Łączy smart wagę z inteligentnym lustrem wyposażonym w algorytmy AI. W przypadku tej pierwszej składowej Withings ma już spore doświadczenie. Lustro z health coachem jest czymś dla nich nowym. W zestawie cały system będzie jeszcze ciekawszy, bo oprócz głębokich analiz ciała pokaże wyniki i wskazówki w odbiciu sylwetki.

Withings Omnia
Withings Omnia (foto: withings.com)

Koncepcja odważna, ale możliwa w realizacji. Głównie z uwagi na już istniejące technologie w każdym z prezentowanych zakresów. Największym problemem może być wysoki koszt projektu. Omnia ma jednak demonstrować potencjał jaki już dzisiaj drzemie w podobnych wynalazkach. Domy niedalekiej przyszłości mogą posiadać pod swoim dachem urządzenia do codziennego monitoringu kondycji organizmu oraz jego stanu zdrowotnego. Już teraz w ofercie Withings jest kilka zaawansowanych monitorów, które mogą przedstawiać holistyczny obraz naszego stanu, natomiast z lustrem wszystko może zyskać modne ostatnio elementy AI. Withings proponuje skan 3D, konkretne metryki, markery oraz obraz metabliczny organizmu. Wśród statystyk odczyty z wypoczynku, ciśnienie i wiele innych. Asystent głosowy z AI ma podsumowywać i przekazywać informacje wraz z ewentualnymi sugestiami dot. aktywności. Czy na CES 2026 zobaczymy gotowy model?

Wyróżnienie za: efektowny koncept realnego w konstrukcji rozwiązania do monitorowania zdrowia


Samsung The Frame Pro z panelem Neo QLED

Telewizory serii The Frame od Samsunga mają już kilka generacji i rozmiarów. Modele imitujące nowoczesne obrazy ścienne zyskają kolejną, ulepszoną wariację. W trakcie CES 2025 koreańska marka demonstruje Frame Pro z panelami Neo QLED. Mają jeszcze wierniej odwzorowywać reprodukcje na swoich wyświetlaczach. Najnowsza jednostka wciąż ma dysponować dwoma trybami pracy. Normalną telewizją oraz dekoracją, gdy nie jest w użytku. The Frame Pro na 2025 rok ma względem poprzedników zyskać kilka ulepszeń. Urządzenia będą jeszcze smuklejsze, a ich ekrany obniżą poziom odbić w ramach Anti-Reflection Matte Display, a Pantone ArtfulColor dopracują poziom wyświetlania dzieł dostępnych w sklepiku Samsung Art Store.

Samsung The Frame Pro CES 2025
The Frame Pro (foto: Samsung)

W nowych frejmach Samsung proponuje też Wireless One Connect Box, czyli eliminację przewodów. Akurat w tego typu elektronice te konkretne rozwiązania mają największy sens. Standard ten zaczyna docierać do coraz większej oferty RTV klasy premium. Oczywiście wszystko wciąż z personalizowaniem ram. Na razie nie wiem jeszcze, czy odmiana Pro korzysta z 4K czy 8K (raczej ten pierwszej). Niezależnie od rozdzielczości spodziewam się wyższej ceny. Układ NQ4 Gen3 AI powinien wpłynąć na odwzorowanie kolorystyki i pracę TV, ale nie do końca sprecyzowano, w czym druga generacja procesora będzie efektywniejsza.

Wyróżnienie za: poprawki w imitowaniu wirtualnych reprodukcji


Ecovacs Deebot X8 Pro Omni z mopem w rolce Ozmo Roller

Hybrydowe konstrukcje odkurzaczy z mopami to w dzisiejszej rzeczywistości norma. Oferowane są różne technologie mycia na mokro. Od sonicznych, przez dociskowe, aż po mopy obrotowe. Skuteczność ich zmywania jest różna i często też zależy od klasy robota (te tańsze przeważnie wszystko tylko rozsmarowują). High-endowe modele wykonują mycie coraz lepiej, ale wciąż mechanizmy są udoskonalane. Ecovacs przygotowało na targi CES 2025 model Deebot X8 Pro Omni, który skupia się na mopowaniu w nowej konstrukcji. Był on już prezentowany na wrześniowych IFA 2024 w Berlinie, ale jego premierę wyznaczono dopiero na ten rok, więc expo w Las Vegas było okazją do przypomnienia o nadchodzącej w lutym premierze.

Ecovacs Deebot X8 Pro Omni
Ecovacs Deebot X8 Pro Omni (foto: ecovacs.com)

Ecovacs Deebot X8 Pro Omni wyróżnia się odmiennym mechanizmem mopowania. Zamiast docisku, wibracji lub obrotowych modułów jest rolka przypominająca tradycyjną szczotkę. Producent przekonuje, że ten czwarty rodzaj rynkowego rozwiązania ma być najskuteczniejszy w zmywaniu podłóg. Rolka z mopem jest wysunięta, więc przy okazji dotrze w więcej zakamarków. Ozmo Roller  obraca się 200 razy na minutę dając przy tym 4000Pa „nacisku” na powierzchnię. W trakcie obrotów owinięty mop jest jednocześnie czyszczony, więc sprząta w sposób ciągły w możliwie efektywny sposób. Większość konkurentów wymaga powrotu do stacji, gdzie albo pozbywa się mopów i musimy je zmyć sami albo oferuje ich odświeżanie (w droższych modelach coraz częściej na gorąco i z suszeniem).

Imponując wygląda też maksymalne ssanie w X8 Pro Omni. Ecovacs przegrywa z rekordzistami, którzy mają po 20000-22000Pa, ale jego 18000Pa też wygląda bardzo dobrze. To naprawdę duża moc. Marka zachwala też obecność czujników LiDAR bez tzw. wieżyczki wystającej z robota, więc jego profil jest smuklejszy, a to pozwoli dotrzeć pod niższe meble. Nowy Omni ma oczywiście swój „garaż”, gdzie pozbywa się brudów i dokładniej myje/suszy rolkę mopa, by była przygotowana na kolejny wyjazd. Widzę też rozwiązania AI, detekcję większych zabrudzeń, szczotkę Zero Tangle 2.0 unikającą splątaniom włosów oraz zgodność ze standardem Matter. Ecovacs X8 Pro Omni ma kosztować 1400$.

Wyróżnienie za: nowy, skuteczniejszy (wg producenta) mechanizm Ozmo Roller do mopowania


L’Oréal Cell BioPrint do personalizowanej analizy skóry

L’Oréal jest obecne w świecie technologii już od kilku lat. Oczywiście w ramach rozwiązań kosmetycznych. Na CES 2025 firma przedstawiła kolejny projekt z tej branży. Tym razem nieco bardziej rozbudowany. Cell BioPrint to zestaw do szybkiej analizy kondycji skóry, której regularny monitoring ma wspomóc utrzymywać ją w lepszym stanie. Moduł ma spokojnie zmieścić się na kobiecej kosmetyczce. Marka uwzględni w niej swoje analizy i badania, by lepiej dobierać kosmetyki w ramach utrzymywania ciała w lepszej kondycji. Wiedza w zakresie proteomeiki i współpraca z koreańskim NanoEnTek mają zaoferować analizy biomarkerów w domowych warunkach, które wraz ze wskazówkami oprogramowania mają poprawić cerę (aspekty zdrowotne przy uwzględnieniu personalizacji wpłyną na jej lepszą kondycję).

L’Oréal Cell BioPrint
L’Oréal Cell BioPrint (foto: L’Oréal)

W specyfikacjach Cell BioPrint podano, że czujniki są w stanie ocenić wiek skóry (z rekomendacjami pomagającymi opóźniać proces starzenia), sprawdzić poziom reakcji organizmu na kosmetyki oraz budować plany pielęgnacji (zapobiegające występowaniu wyraźnych zmian). Zakładam, że technologie ściśle współpracują z konkretnymi rodzajami kosmetyków, których stosowanie będzie po prostu skuteczniejsze z uwagi na indywidualne dopasowanie. Zestaw ma spory potencjał, zwłaszcza biorąc pod uwagę rynek skincare. Nie podano ceny Cell BioPrint, ale biorąc pod uwagę, że eksperymentowanie z kosmetykami oraz wizyty u specjalistów, kosztowo nie musi być wiele drożej. L’Oréal uruchomi testy rozwiązania na terenie Azji, a dopiero po nich określi cenę.

Wyróżnienie za: personalizowane stosowanie kosmetyków (i domowe warunki)


Eufy E20 – robot sprzątający i ręczny w jednym

Eufy E20
Eufy E20 (foto: eufy.com)

Roboty sprzątające wkroczyły do mainstreamu już dawno temu. W wielu domach są uważane za standard. W niektórych wciąż większym zainteresowaniem cieszą się modele do samodzielnego sprzątania. W wielu kwestiach mają większy zakres zastosowań, bo nie skupiają się jedynie na podłogach. Coraz częstszym wyposażeniem współczesnego mieszkania jest zestaw odkurzaczy. Jeden autonomiczny, który często potrafi też zmyć na mokro, a drugi do sprzątania ogólnego (coraz częściej w formie bezprzewodowego modelu ręcznego). Eufy pokazało na targach CES hybrydę, która pozwala sprzątać na wszystkie możliwe sposoby. E20 to model 3 w 1: robot, ale też odkurzacz pionowy (po wyjęciu silnika z urządzenia na kółeczkach.

Choć producent promuje E20 jako „pierwszy na świecie” takie combo, to ich rozczaruję. Już wiele lat temu przedstawiałem na blogu bardzo podobne konstrukcje. Generalnie rzecz biorąc, to bardzo praktyczne połączenie, o ile w każdym z zadań jest skuteczne. Eufy daje do rąk opcję poręczną, z przedłużką do tradycyjnego odkurzania oraz przejazdy autonomiczne. W zestawie jest też „garaż” w postaci większej stacji z opcją opróżniania robota. Marka wyceniła swój nowy wynalazek na 550$.

Wyróżnienie za: połączenie trzech urządzeń w jednym


JMGO O2S Ultra – najmniejszy laserowy projektor o ultra krótkim rzucie (CES 2025)

JMGO O2S Ultra
JMGO O2S Ultra (foto: global.jmgo.com)

Laserowe projektory zwiększają udziały na rynku rzutników. Większość tych modeli z ultra krótkim rzutem ma jednak słuszniejsze gabaryty. JMGO, które ostatnio zaskakuje mnogością rozwiązań i modeli w omawianym segmencie, prezentuje na CES 2025 prawdopodobnie najmniejszy na świecie projektor tego typu z 4K. O2S Ultra to faktycznie niewielkich rozmiarów sprzęt z możliwością wyświetlenia obrazu w sporej przekątnej do nawet 100 cali z niecałych 15 cm. Współczynnik rzutu to 0.18:1, a maksymalna wielkość obrazu dochodzi nawet do 180″ (tu jednak wymaga już odsunięcia od ściany/ekranu).

Laserowe światło zaoferuje 2500 ISO lumenów jasności i technologię MALC 3.0 (dzięki której będzie nieco mniej kompromisów między odwzorowaniem kolorów, kontrastem i jasnością). Pokrycie kolorów ma wynosić 110% BT.2020, a natywny kontrast FOFO wynosić 1800:1. Co warto jeszcze zauważyć? Jest automatyczna korekcja keystone, AF i tzw. smart fit-to-screen. Oprócz tego wsparcie Dolby Vision oraz wbudowany Google TV. Generalnie JMGO O2S Ultra wygląda na bardzo kompaktowy projektor laserowy typu UTS (ultra short throw). Szkoda tylko, że jego globalną dostępność określono dopiero na czwarty kwartał roku… Na ten moment nie jest też znana cena.

Wyróżnienie za: kompaktowe wydanie formatu Ultra Short Throw


Hisense 136MX – pierwszy konsumencki telewizor MicroLED (CES 2025)

Obraz rzucany przez projektor daje możliwość jego znacznego powiększenia, co nie znaczy, że jak się uprzemy, to nie kupimy równie wielkiego telewizora. W sprzedaży jest kilka gigantycznych modeli, ale mało który przebije najnowszą propozycję od Hisense. Marka przedstawiła na CES 2025 pierwszy konsumencki model telewizora w technologii MicroLED. Producent wskazuje, że to jedna z żywotniejszych propozycji, a do tego z efektownym (bo wysokim) kontrastem oraz kolorystyką.

Hisense 136MX
Hisense 136MX z MicroLED (foto: Hisense)

Jak się pewnie po nazwie domyśliliście, Hisense 136MX będzie dysponował matrycą o przekątnej aż 136 cali. Panel naszpikowano prawie 25 milionami mikroskopijnych diod LED. Każda świeci własnym światłem, więc nie było tu potrzeby wbudowywania oddzielnego podświetlenia. Podniesie to czerń, jasność, a także ogólny zakres dynamiki. Hisense zapewnia, że eliminuje to wady wypalających się OLEDów. Na pokładzie zaproponowano chipset Hi-View AI Engine X oraz algorytmy AI do poprawności odwzorowywania kolorów. Ciekawie wyglądają technologie z czarnymi nanokryształkami, które redukują odbicia, czyli poprawiają jednocześnie odbiór wyświetlanych treści. Imponują parametry jasności. Model ma aż 10000 nitów jasności. Odwzoruje 95% kolorów BT.2020. To telewizor premium, więc jest zgodny ze wszystkimi najważniejszymi standardami: Dolby Vision IQ, HDR10+, Filmmaker Mode, a także Dolby Atmos i DTS Virtual X. Na pokładzie własny system VIDAA OS. Standardy HDMI 2.1WiFi 6E mają zagwarantować szybkość wymiany danych, więc zadowoleni (przynajmniej w minimum) będą gracze chcący wykorzystać 120Hz VRRFreeSync Premium Pro. Widzę też głosowe sterowanie przy pomocy Asystenta Google lub Alexy. Ciekawe, ile to wszystko będzie kosztowało.

Wyróżnienie za: technologie MicroLED


Dreame X50 Ultra poradzi sobie nawet z 6-centymetrowymi progami (CES 2025)

Dreame X50 Ultra
Dreame X50 Ultra (foto: Dreame)

Dreame rośnie w siłę, co widać nie tylko po szerokiej ofercie, ale i rozwojowi robotów sprzątających. Najnowszy flagowiec tylko potwierdza te uwagi. Na wrześniowych targach IFA producent pokazywał prototyp modelu potrafiącego pokonywać większe progi. Teraz te technologie docierają na rynek w konkretnym modelu. Dreame X50 Ultra to zaawansowany robot sprzątający z topowymi funkcjami i zakresem możliwości rezerwowanym dla high-endowych propozycji. Chińska firma przekonuje, że ich najnowszy wariant jest pierwszym na świecie z mechanicznymi „nóżkami” (ProLeap), które umożliwiają pokonywanie nawet 6-centrymetrowych przeszkód (trzeba uważać, bo może zwiać na zewnątrz mieszkania!). Warto nadmienić, że chodzi o stopniowe przeszkody, co obrazuje załączona grafika – pierwszy stopień do 4.2 cm i kolejny maksymalnie o wysokości 6 cm (mówimy zatem o pewnego rodzaju „wspinaczce” wymagającej podparcia).

Nietypowy spód to nie jedyna ciekawostka w X50 Ultra. Roboto otrzymał też chowającą się „wieżyczkę” (VersaLift Navigation) z czujnikami, pozwalającą na docieranie do trudniejszych miejsc pod meblami (często ten wystający element potrafi ograniczyć wjazd pod różne szafki). W opisie dotarłem do informacji, że robotowi uda się wjechać w prześwity do 9 cm. Oprócz tego widzę pełnowymiarową stację dokującą do opróżniania robota z kurzu, wymianę wody oraz czyszczenia mopów. Te są obrotowe, a w dodatku na lekkich ramionach (Dual Flex Arm Technology), co pozwala zmyć podłogę sięgając w dalsze zakamarki. Z kolei HyperStream Detangling DuoBrush to szczotki konkretniej zbierające brudy (m.in. włosy z dywanów), a oprogramowanie potrafi rozpoznawać nawet 200 rodzajów przeszkód. Pomoże mu w tym zestaw sensorów i kamer DToF LiDAR ze skanowaniem przestrzeni w 360°. Także moc ssania wygląda imponująco. Dreame oferuje aż 20000Pa! Nie zapomniano również o kompatybilności ze standardem Matter. Jestem pod wrażeniem! To wszystko w cenie ok. 1700$.

Wyróżnienie za: mechanizm pokonywania wyższych progów, wysuwane ramiona dla mopa, chowająca się „główka” z czujnikami, bogata w opcje stacja dokująca i współpraca z Matter


InkPoster – kolorowy E Ink w ramach obrazów (CES 2025)

O plakatach i miejskich tablicach wykorzystujących e-papierowe wyświetlacze już słyszałem. Trochę zastanawiało mnie, dlaczego tak mało firm próbuje zaoferować te panele naszym domom. Szwajcarski PocketBook chwali się trio swoich nowych modeli w ramach serii InkPoster z kolorowymi wyświetlaczami E Ink. Spełnią podobną rolę do telewizorów The Frame od Samsunga, ale w znacznie oszczędniejszym trybie. Być może z mniejszą głębią kolorów, ale wciąż w efektownym wydaniu. To jeden z odważniejszych projektów producenta, który w segmencie e-czytników jest obecny już prawie dwie dekady.

Do wyboru mamy przekątne od 13.3 do 31.5 cala. Ekrany te łączą warstwy E Ink Spectra 6 i IGZO od Sharp. Dzięki temu wyświetlą nawet 60 tysięcy kolorów. Do odświeżenia całej powierzchni potrzebnych będzie aż dwanaście sekund, ale w przypadku statycznych reprodukcji nie będzie to miało większego wpływu. InkPoster wyposażono w Wi-Fi 6 i Bluetooth 5.2 LE, więc treści będą docierać do ramek bezprzewodowo (jest oczywiście sklepik w formie apki na iOS oraz Androida). W konstrukcjach zainstalowane spore baterie. Jedno ich ładowanie ma wystarczyć na roczny czas pracy. Cennik smart obrazów ma startować od 599$.

Wyróżnienie za: trzy rozmiary sporych paneli oraz połączenie E Ink z IGZO


Dell 32 Plus 4K QD-OLED Monitor z AI 3D Spatial Audio (CES 2025)

Monitory ze zmianą krzywizny i modele 3D bez okularów to nie jedyne oryginalne propozycje tej kategorii, które można było zobaczyć na targach w Las Vegas. Dell 4K QD-OLED spróbuje przyciągnąć nietypowym systemem audio. Jego konstrukcja uwzględnia pięć wbudowanych głośniczków oraz technologię AI do śledzenia ruchów głowy w celu dostarczenia efektów Spatial Audio, czyli tych przestrzennych. To odpowiednik tego bardziej imersyjnego formatu bez potrzeby używania słuchawek (ten standard jest rozwijany na rynku głównie w słuchawkach TWS przy wykorzystaniu wbudowanych w nie czujników). W przypadku tego 32-calowego monitora tematem zajmie się technologia „AI-enhanced 3D Spatial Audio”. To nie pierwsze tego typu rozwiązanie na rynku, bo śledzenie położenia głowy proponowało też Razer w jednym ze swoich soundbarów, ale pierwsze zintegrowane bezpośrednio z monitorem. Symulowanie dźwięku surround ma podnieść doświadczenia z kompatybilnymi treściami, a te są już rozwijane od kilku lat (gdy spatial audio dotarło do słuchawek True Wireless Stereo).

Dell Plus 32 4K QD-OLED Monitor
Dell Plus 32 4K QD-OLED Monitor (foto: dell.com)

Wypada mi jeszcze przedstawić specyfikacje samego monitora. Dell oferuje rozdzielczość 4K i odświeżanie 120Hz oraz zgodność z Dolby Vision, HDR TB400, a także AMD FreeSync Premium. Wraz z przedstawionym dźwiękiem monitor może być jednym z ciekawszych dla gamerów (dla których odbiór audio w rozgrywce est coraz istotniejszy). Globalna premiera modelu została zaplanowana na koniec maja. Cena: 800$.

Wyróżnienie za: Spatial Audio bez słuchawek i gamingowe parametry


SwitchBot Multitasking Household Robot K20+ Pro

Nie koniec dziwnych upgrade’ów dla robotów sprzątających na tegorocznych CES. Właściwie to na tle tych wcześniej przedstawianych ten od SwitchBota wygląda najbardziej spektakularnie. Marka kojarzona z przystępniejszymi cenowo technologiami dla inteligentnych domów, wręcz zaszalała ze swoją najnowszą koncepcją. Oferta azjatyckiego producenta sukcesywnie rozszerza się o kolejne urządzenia, ale takiego jak K20+ Pro nikt się chyba nie spodziewał. Firma zbudowała modułową platformę na bazie robota, któremu nadano mnóstwo funkcji. Nie każda równie praktyczna, ale każda przyciągająca uwagę. Najnowszy projekt jest nawet gotowy na mody DIY!

SwitchBot K20+ Pro
SwitchBot K20+ Pro (foto: SwitchBot)

O czym w ogóle mówimy? SwitchBot proponuje wielozadaniową jednostkę, w której robot sprzątający wciąż pełni dominującą rolę (czyli ma dbać o porządek), ale nie tylko. Modułowy charakter ma sprzyjać dopasowani różnych zadań do preferencji użytkownika. Część z nich ma sens, inne są raczej marketingowe, ale całość z ciekawym potencjałem. K20+ Pro może odkurzać, ale też prowadzić większą platformę, na której instalowane są różne inne smart urządzenia. Od oczyszczaczy powietrza, po kamerki do monitorowania wnętrza w ruchu (trasą mobilnego strażnika), aż po moduły cargo, chwytaki (robotyczne ramiona do sprzątania przedmiotów jak u Roborocka i Eufy). FusionPlatform ma też współpracować z elementami wspomnianego DIY, czyli samodzielnie zaprojektowane moduły. Chodzi po prostu o otwartość na inne opcjonalne rozszerzenia.

Smart dom w tym wydaniu ma pokazać gotowość aktualnych technologii na robotykę, co potwierdza moduł z ekranem (wirtualną twarzą) i „rękami”. Wpasowuje się to w ostatnie trendy rozwojowe w dziedzinie robotyki. Myślę, że wciąż daleko do finalnych jednostek wykonujących codzienne czynności za nas, ale widać już realne perspektywy, a propozycje są na horyzoncie. Sam K20+ Pro to dość typowy robot sprzątający, m.in. zintegrowany z ekosystemem pozostałych urządzeń SwitchBota oraz obsługą w ramach Alexy, Siri i Asystenta Google. Na ten moment w formie Omni Ultimate Kit tylko w fazie pokazowej.

Wyróżnienie za: odważną koncepcję wielozadaniowego robota modułowego dla smart domu


Ecobee Smart Thermostat Essential

Ecobee Smart Thermostat Essential
Ecobee Smart Thermostat Essential (foto: ecobee.com)

Ecobee wprowadza do oferty trzeci wariant swojego inteligentnego termostatu. Smart Thermostat Essential ma być najtańszą z propozycji. Wciąż z pakietem najistotniejszych funkcji, ale w znacznie niższej cenie od modelu Pro. Kosztujący prawie połowę mniej (bo 130$) moduł zaoferuje kolorowy wyświetlacz do manualnej regulacji temperatury i integrację aplikacyjną do inteligentnej pracy. Termostat ma analizować zużycie energii, raportować dane, no i sugerować oszczędniejsze użytkowanie ogrzewania. Nie zabraknie tu też integracji z platformami smart home, a więc i sterowania komendami głosowymi przy użyciu Alexy, Siri, czy Asystenta Google. W samym termostacie znajdziemy oczywiście software uczący się naszego codziennego funkcjonowania. Oszczędności dzięki jego pracy mają pozwolić na zwrot kosztów z zakupu urządzenia już po pół roku, a wraz z opcjonalnym czujnikiem SmartSensors (który jest już na rynku od chyba kilku lat) zbudujemy precyzyjniejszy obraz użytkowania pomieszczeń. Premiera Essential w marcu.

Wyróżnienie za: obniżenie ceny przy zachowaniu najważniejszych smart rozwiązań


Nowości oświetleniowe Govee na 2025 rok (CES 2025)

Govee również wykorzystało targi CES do zapowiedzi nowych modułów inteligentnego oświetlenia. Już aktualna oferta wygląda bogato, ale producent się nie zatrzymuje znów coś dorzuca. W sumie w Las Vegas można było sprawdzić trzy nowości tej marki. O każdej będzie jeszcze pewnie okazja na blogu napisać szerzej, więc tutaj tylko o nich wspomnę. Wszystkie ściśle powiązane z oświetleniem, a pośrednio również z gamingiem (który ostatnio chętnie korzysta z efektów LED).

Govee Gaming Pixel Light
Govee Gaming Pixel Light (foto: govee.com)

Govee Gaming Pixel Light to ciekawa stacja z macierzą diod LED i technologiami AI do wyświetlania wzorów. W samej tylko aplikacji oferowanych jest ok. 150 różnych motywów, a Sztuczna Inteligencja ma śledzić w czasie rzeczywistym wybrane wydarzenia i dopasowywać do nich wzory. Od pogody, przez muzykę, aż po analizy giełdowe (lub wartości wirtualnej waluty). Klimatycznie wygląda tu retro stylistyka, nadająca wnętrzu klimat. AI Bot umożliwi tworzenie 8-bitowych animacji lub wgrywanie gotowych. Dodajmy do tego, że na pokładzie jest też głośniczek. Dość ciekawa opcja w alternatywie do pozostałej oferty Govee. Nie określono jeszcze ceny.

Govee Mini Panel Lights to malutkie panele ścienne z wykorzystaniem technologii RGBIC do wizualizowania efektów świetlnych (tej samej, którą marka oferuje w innych swoich modułach). Ułożenie zestawów jest automatycznie rozpoznawane, co ułatwia potem tworzenie motywów dla światełek. W sumie można połączyć do nawet 120 takich elementów i personalizować im design (wraz z samym oświetleniem). Jak zwykle ze sporym katalogiem gotowych wizualizacji oraz opcję samodzielnej modyfikacji. Obiecana jest tu też kompatybilność ze standardem Matter. 10-pak z kontrolerem wyceniono na 100$. 20-pak na 150$.

Govee Mini Panel Lights
Govee Mini Panel Lights
Govee Table Lamp 2 Pro x Sound by JBL
Govee Table Lamp 2 Pro x Sound by JBL

Govee Table Lamp 2 Pro x Sound by JBL – jak sama nazwa sugeruje – będzie połączeniem nowoczesnej lampy z głośniczkiem od JBL. Wizualizacje świetlne będą synchronizowane z dźwiękiem przy wykorzystaniu efektów RGBICWW. Dzięki Matter lampkę będzie łatwiej zintegrować z innymi smart modułami oświetlenia, by zbudować bardziej imersyjne doświadczenia w całym pomieszczeniu. Zakrzywiona powierzchnia lampy to w sumie aż 210 niezależnych obszarów LED, więc całkiem spory zakres wizualizowania różnych motywów. Myślę, że są bardzo podobne do tych z odpowiedników serii Pulse od JBL Głośniczek jest oczywiście mobilny (ma własny akumulatorek), więc łatwo zmieniać mu lokalizację w mieszkaniu. Premiera dopiero latem, więc i ceny jeszcze brak.

Wyróżnienie za: kolejne wariacje inteligentnego oświetlenia (oraz zgodność z Matter)


Segway Xyber and Xafari – pierwsze elektryczne rowery tej marki

Odkąd Nintebot przejął Segwaya nie widziałem w ofercie speców od UTO (Urządzeń Transportu Osobistego) wielu wartych uwagi pojazdów nowego typu. W końcu firma robi jakiś konkretniejszy ruch i prezentuje na CES swoje pierwsze elektryczne rowery. Xyber i Xafari można już nawet zamawiać w przedsprzedaży. Czym się charakteryzują? Ten drugi wygląda na lżejszy, czyli jest bardziej turystyczny. Ten pierwszy przypomina bardziej elektryczny motorower, co potwierdza jego większa moc i szybkość. W obu przypadkach są to bardziej klasycznej konstrukcji jednoślady, a więc już nie hulajnogi lub balansujące platformy. Modele mają nowoczesne rozwiązania, m.in. lokalizowanie przez Apple Find My, czy bezkluczykowy dostęp.

Segway Xafari i Xyber
Segway Xafari i Xyber (foto: Segway)

Segway Xafari – wygląda turystycznie, ale sprawdzi się też terenowo. Producent proponuje podwójne zawieszenie, silnik o mocy 750W i momentem obrotowym z 80Nm oraz dwunastoma poziomami wspomagania. Maksymalna prędkość to nawet 32km/h, choć oczywiście regulowana regionalnymi przepisami (w UE pewnie 25 km/h). Akumulator 936 Wh ma wystarczyć na ok. 142 km. Nie zabraknie wyświetlacza, łączności Bluetooth oraz zabezpieczeń AirLock. Hamulce są tarczowe, a koła 26-calowe w szerokim profilu. Oświetlenie pełne, a nawet bagażnik z udźwigiem 25kg. Cena to 2400$. Nie podano jeszcze europejskiej daty dostępności.

Segway Xyber – to model, który kojarzę już z zeszłego roku. To niemal elektryczny cross o fajnej sylwetce. Jest w nim trochę cyberpunkowej stylistyki. Z tyłu mocny amortyzator, a koła na grubych oponach. Są tu pedały stąd moje nawiązanie do motoroweru. Silnik 6000W daje moc pozwalającą rozpędzi się do 30-kilku km/h poniżej 3 sekund. Siedzisko spore, więc można jeździć we dwójkę. Pod ramą ze sporym prześwitem miejsce na dwie baterie (1440 Wh). Tu cenę określano w zeszłym roku na 000$.

Wyróżnienie za: pierwsze efekty rozwojowe Segwaya w obrębie jednośladów


MOVA V50 Ultra z rekordową mocą 24000Pa i MopSwap Hub

Kilka wyżej wymienionych robotów zaimponowało ogromną mocą ssania 22000Pa (Roborock, Dreame i Eureka). Okazuje się, że tegoroczny rekordzista będzie jeden. MOVA w modelu V50 Ultra zaproponuje aż 24000Pa, więc uważajcie, żeby nie zerwało wam klepki 😉 . Oczywiście żartuję, ale faktycznie dochodzimy już do naprawdę niezłych wielkości. Pamiętam, jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu wrażenie robiły wartości na poziomie ok. 7000Pa. Najnowszy model robota sprzątającego przypomina mi trochę Dreame X50 Ultra. Dysponuje kilkoma bardzo podobnymi technologiami, więc mam wrażenie jakby obie marki miały wspólnego właściciela.

Mova V50 Ultra
MOVA V50 Ultra (foto: mova.com)

Na CES 2025 przedstawiono całą rodzinkę nowych robotów MOVA, ale flagowym będzie V50 Ultra z mechanizmem pokonywania progów do nawet 6 cm (StepMaster System na wzór ProLeap od Dreame), chowaną „wieżyczką” z czujnikami skanującymi przestrzeń (FlexiRise Navigation a’la moduł w Dreame) obniżającą wysokość robota, no i ogromną mocą (ale jeszcze nieco lepszą od Dreame). Z kolei RoboSwing FlexTrack to wysuwane moduły sięgające w dalsze zakamarki. To rozwiązanie już znane na rynku, ale warte odnotowania. Stację dokującą wyposażono w najważniejsze moduły oraz jeden unikatowy system. MopSwap Hub to karuzela z trzema odmianami mopów, które w trakcje dokowania są automatycznie wymieniane (dopasowując rodzajem włosia metody zmywania).

Nowością jest też DuoSolution System, który eliminuje nieprzyjemne zapachy po czworonogach. MOVA V50 Ultra wygląda flagowo i potwierdza to planowana cena. Nie określono jeszcze konkretnej daty premiery, ale koszty już zdradzono. Robot ma kosztować aż 1500$.

Wyróżnienie za: mechanizm pokonuywania wyższych progów, stację z wymiennymi kompami i ssanie 24000Pa


Razer Project Arielle, czyli fotel Razer Mesh z klimą

Gracze dzielą się na fanów i wrogów marki Razerm. Niezależnie od tego, czy firmę szanujemy, czy nie, stara się ona rozwijać swoje urządzenia i akcesoria w nowych kierunkach. Dość często prezentując rozwiązania koncepcyjne. Najczęściej na targach. Project Arielle to ostatni przykład. Pod tym kryptonimem kryje się fotel gamingowy Razer Mesh (siatkowy) z klimatyzowaniem lub podgrzewaniem stanowiska. Generalnie widzę to model Razer Fujin Pro z dodatkowym modułem oferującym przepływ powietrza (ciepłego lub zimnego). Oczywiście ultra cichym, by nie wpływać na naszą rozgrywkę.

Wentylator bez łopatek ma równomiernie chłodzić lub ogrzewać. Fotel otrzymał nawet rodzaj „termostatu”. W wygodnym miejscu umieszczono regulację poziomu wentylatora. Pozwala na obniżanie temperatury o 2-5 stopni Celsjusza lub ogrzanie przez grzałki PTC powietrzem o temperaturze 30 stopni Celsjusza.

Wyróżnienie za: kolejny upgrade fotela gamingowego (zdaje się, że nawet przydatny)


Smart kosiarka Segway Navimow X3 (CES 2025)

Segway Navimow X3
Segway Navimow X3 (foto: navimov.segway.com)

Rzadko się zdarza, bym pisał w jednym przeglądzie tygodnia o dwóch inteligentnych kosiarkach. Okresy targów rządzą się jednak innymi prawami. Na CES zadebiutowała kosiarka Segwaya, a konkretnie nowa generacja serii Navimow. X3 ma wejść do sprzedaży wraz ze startem sezonu na koszenie, tj. w marcu (przynajmniej na wybranych rynkach). W nowszym modelu udało się powiększyć pokrycie koszenia (z 0.5 do 2.5 akra) na jednym ładowaniu, co przyspieszy pracę kosiarki. Nowa jednostka jest też dwa razy szybsza w działaniu. Podobnie jak w przypadku Lymow One, tu również do nawigacji zaprzęgnięto nawigację satelitarną wraz z technologiami vSLAM oraz tzw. Visual Inertial Odometry do precyzyjnej jazdy i koszenia nawet wokół drzew i ścieżek.

Szerokokątne kamerki z algorytmami AI mają wspomóc VisionFence w ramach planowania przejazdów i zapewne pokonywania przeszkód. Jest tu też mowa o ochronie zwierząt. Z tego co widzę, w zasobach jest też trymer, podjazdy do 27°, antykradzieżowy system namierzania. Nie zabraknie integracji z platformami smart home, m.in. Amazon Alexą i Google Home, więc możliwa będzie integracja kosiarki w scenach (automatyką działania np. przy harmonogramowaniu pracy po wyjściu do pracy). Nie podano jeszcze ceny, ale na pewno będzie drożej od zeszłorocznej i Series za 999$. Myślę, że kwotowo zbliży lub przekroczy serię H (za ok. 1900$).

Wyróżnienie za: pakiet ulepszeń w ramach oprogramowania i rozwiązań do działania w ogrodzie


 Samsung Home AI – Sztuczna Inteligencja niemal wszędzie

Na prawie sam koniec zostawiłem sobie nową wizję, a raczej strategię rozwojową Samsunga w obrębie Sztucznej Inteligencji. Koreańska marka podeszła do tematu AI w sposób bardzo kompleksowy. Swoje nowe rozwiązania i koncepcje związane m.in. z segmentem smart home zademonstrowała na ogromnym stoisku w trakcie targów CES 2025 w Las Vegas. Nie sposób napisać dogłębnie o wszystkich proponowanych możliwościach, więc wybrałem tylko te najciekawsze i krótko wyjaśniłem ich znaczenie. Trzeba przyznać, że Samsung działa w obrębie praktycznie wszystkich swoich sekcji. Stąd pewnie promowanie wszystkie hasłem „AI for All”.

Samsung AI Home Monitoring
Samsung AI Home Monitoring ma wykrywać włamania przez smart urządzenia (od kamerek, przez roboty sprzątające, aż po telewizory i głośniki). Foto: samsung.com

Algorytmy Sztucznej Inteligencji przedstawiono w ramach Samsung Home AI. Ma to być zbiór konkretnych elementów podnoszących jakość działania poszczególnych smart urządzeń, a zwłaszcza ich ekosystemu. Oto kilka wybranych przykładów:

  • Samsung AI Home Security – to zaawansowany monitoring wnętrza z wykorzystaniem integracji smart urządzeń funkcjonujących w naszym mieszkaniu. Od kamerek, aż po telewizory, które będą nasłuchiwać sytuacji we wnętrzu. Strażnikiem ma być cała sieć elektroniki poprzez kontekstowe  SmartThings Ambient Sensing. Zakładam, że świetnie sprawdzi się tu też AI Ballie, o którym wcześniej pisałem.
  • asystent Bixby (niestety niezbyt globalny) ma skorzystać na AI przez rozumienie głosów domowników (Personalized Scheduling Assistance), czyli tym samym lepiej reagować na indywidualne komendy (oferując prostsze polecenia w ramach preferencji ustawień oraz obecności).
  • rozwiązania Screens Everywhe mają oferować funkcje angażujące AI przez ekrany różnych urządzeń, nie tylko telewizorów i smart ekranów, ale też lodówek (tu m.in. z ulepszeniami AI Vision Inside dla jej ich zawartości).
  • AI ma też służyć środowisku biznesowemu przez SmartThings Pro (przedstawione w lipcu 2024)
  • podkreślono też ściślejszą integrację z segmentem motoryzacyjnym, np. przez partnerstwo z Hyundai Motor Group (dostarczaniem platformy SmartThings w samochodach).
  • zapowiedziano jeszcze głębszą integrację smartfonów z Galaxy AI z inteligentnymi urządzeniami dla domu, które podłączyliśmy pod sieć SmartThings

Z ciekawszych rozwiązań, które wyszły poza domowy budynek wymieniłbym jeszcze SmartThings for Ships (czyli na pokładach jachtów i łodzi), AI Residence (czyli dla większych społeczności w pomieszczeniach publicznych i prywatnych), AI Store dla sklepów, AI Office (dla biur), czy AI Stay (dla hoteli). Kiedyś pisałem też o SmartThings Energy, które również uwzględniono w całym planie.

Wyróżnienie za: naprawdę kompleksowe podejście do wdrażania AI w obrębie Internetu Rzeczy


TP-Link Tapo RV70 Pro Ultra z odzyskiem wody

TP-Link Tapo RV70 Pro Ultra
TP-Link Tapo RV70 Pro Ultra (foto: tp-link.com)

TP-Link kojarzycie pewnie głównie z urządzeń sieciowych, tymczasem linia Tapo już od kilku lat pozwala rozszerzyć producentowi ofertę o inteligentne urządzenia dla domu. W ten sposób marka rozwija swoje know-how w obrębie sprzętu wykorzystujące protokoły bezprzewodowej łączności o smart AGD. Widziałem już kilka modeli robotów sprzątających od TP-Link. Ten prezentowany na targach CES 2025 w Las Vegas wygląda bardziej topowo. Świadczy o tym już wielkość samej stacji dokującej dla autonomicznego urządzenia. Tapo RV70 Pro Ultra nieprzypadkowo proponuje robota z tak ogromnym „garażem”.

Chiński producent wbudował w stację sporo nietypowych rozwiązań. Oferta ma być ultimate, a to zobowiązuje. W Tapo RV70 Pro Ultra jest sporo high-endowych technologii (robot posiada algorytmy AI, ruchome nakładki mopujące, czy aż 18000Pa), ale najwięcej szumu robi wspomniana stacja. All-in-One Self Circulating Station dysponuje odzyskiem wody, sterylizacją i ozonowaniem, czyli samodzielną pracą na dłużej. Woda zbiera się w pojemniku z mieszkania (kondensacja?), a oprócz tego nie zabraknie oczywiście mycia mopa na gorąco (łącznie z suszeniem).

Wyróżnienie za: kompleksowy system autouzupełniania wody w stacji dokującej


Fitnessowe smart lustro Tonal w drugiej generacji

Inteligentne lustra do analizy fitness i kondycji zaczynają przyciągać uwagę. Jeszcze kilka lat temu były traktowane jak futurystyczne rozwiązania dla willi. w 2025 roku takich propozycji wciąż nie jest wielu, ale pojawia się już jakiś wybór. Cyfrowe warstwy obrazu wplatane w lustrzane powierzchnie to naprawdę bardzo sensowny i logiczny krok w rozwoju branży fitness. Raz, że bardzo spersonalizowany, a dwa, przyszłościowy z uwagi na coraz liczniejsze algorytmy AI oraz platformy do ćwiczenia w domowych warunkach. Na targach CES 2025 pojawiła się druga generacja takiego urządzenia do mieszkań. Tonal został poprawiony o nowe, adaptacyjne modułu do ćwiczeń siłowych, nową kamerkę i smuklejszy design.

Tonal 2 smart lustro fitness
Inteligentne lustro Tonal 2 (foto: tonal.com)

Smart siłownia od Tonal jest oferowana już od kilku lat, więc ulepszenia były wyczekiwane. Lepszych parametrów kamerka oraz procesor mają lepiej analizować nasze ciało. Producent oferuje tutaj AI z pomiarami aż 500 punktów na sekundę, co ma poprawić jakość i precyzję zbieranych odczytów przy monitorowaniu ćwiczeń i postępów. Wśród nowości pojawiły się elementy do treningów Aero HIIT, co poszerzy zakres maszyny obok wcześniejszych treningów cardio i siłowych. Nowe oprogramowanie ma rozpoznawać męczenie się mięśni, co zredukuje opory (dla lepszych efektów). Ofertę Tonal 2 widzę głównie w USA, gdzie kosztuje prawie 4000$, a do tego subskrypcje po 60$ miesięcznie. Inteligentna siłownia nadal będzie zatem czymś wyjątkowo drogim. W najbliższych latach wyczuwam zwiększenie konkurencji, która może mocno zredukować próg wejścia.

Wyróżnienie za: rozszerzenia AI, precyzji monitoringu oraz rozbudowa maszyny


Wybot S3 – inteligentny robot do sprzątania basenu

Roboty sprzątające i inteligentne kosiarki to na moim blogu nic nowego. Okazjonalnie w smartdomowych przeglądach pojawiają się też ich kuzyni do okien i basenów. Wybot S3 to przedstawiciel tej ostatniej grupy urządzeń. Ma być ich odpowiednikiem do pracy pod wodą. Posiadaczom sztucznych zbiorników wodnych w ogrodach takie narzędzia przyciągną znacznie bardziej od odkurzaczy, mopów, czy kosiarek. Wszystko z uwagi na wysokie koszty dbania o higienę basenów, no i mnóstwo pracy. Wybot S3 kosztuje 2500-3000$ (zależnie od wariacji), więc naprawdę sporo, ale to poziom wielu high-endowych robotów, które trafiają już do wielu mieszkań.

Wybot S3 jest o tyle ciekawy, że proponuje kilka technologii, których w tej kategorii nie widziałem. Wbudowany system kamerek i algorytmów do rozpoznawania przestrzeni ma podnieść skuteczność mycia basenu, a stacja dokująca umożliwiać ładowanie sprzętu. Trzecia generacja ma ponoć poprawiać efekty niemal w każdym aspekcie. Robot sam wróci do bazy, na wzór robotów sprzątających do podłóg opróżni się z brudów i będzie to robił samodzielnie przez 30 dni. Unikatem w tego typu konstrukcjach jest też panel solarny, który ma gromadzić energię. Przy optymalnych warunkach (czyli słonecznym dniu) pozwoli to podładować robota na 1.5h codziennej pracy. Oczywiście opcja podłączenia do gniazdka jest. Kamerki mają rozpoznawać stopień zabrudzenia, by skupić pracę na gorszych rejonach basenu.

Wyróżnienie za: ładowanie solarne, samodzielny powrót do bazy


Elvie Rise – smart bujaczek i łóżeczko dla dzidziusia

Inteligentne łóżeczka do smart domów powstawały już wiele lat temu. Na targach CES firma Elvie przedstawiła najnowszy model takiego. Rise to propozycja hybrydowa, łącząca tzw. bujaczek ze składanym łóżeczkiem. Propozycja jest o tyle ciekawa dla rodziców małych dzieci, że bardzo szeroko personalizowana w obrębie sposobów kołysania. Wszystko z poziomu aplikacji mobilnej na smartfon. Kosztujący prawie 800$ gadżet skonstruowano dla pierwszych miesięcy życia dziecka, czyli czasu, w którym najwięcej czasu śpi. W trybie bujania opiekunowie mogą regulować pracę mechanizmu bujania: od powtarzalnych pętli, aż po delikatne kołysanie. Jest też opcja manualna, gdy potrzeba większej siły w rozkołysaniu większego dziecka. Rise spełnia amerykańskie wytyczne odnośnie bezpieczeństwa takich rozwiązań dla najmłodszych. Zakładam, że europejskie również. Chyba integracja w automatyce, np. reakcji na płacz dziecka to w takich projektach za wiele, więc nie cisnę.

Wyróżnienie za: kompaktowość, różne wzorce autmatycznego bujania


Ultraloq Bolt Mission – pierwszy smart zamek z UWB i NFC w jednym

Inteligentne zamki do drzwi są tym ciekawsze, im więcej opcji dostępu oferują. W standardzie są głównie wirtualne klucze przez Bluetooth, PINy, a ostatnio również czytniki palca oraz opcje zbliżeniowe przez Near Field Communication (NFC). Najnowszym i być może najwygodniejszym rozwiązaniem może być jednak Ultra Wide Band (UWB), który trafia do flagowych smartfonów już od kilku lat (do najnowszych Galaxy S25 jakoś dotrzeć jednak nie może). Na targach CES zadebiutował pierwszy na świecie (jak zapewnia producent) smart zamek z UWB i NFC w jednym. Ultraloq Bolt Mission ma też mnóstwo pozostałych elementów (od skanera palca, przez klawiaturkę, aż po bezprzewodowe klucze – łącznie osiem opcji). UWB jest o tyle fajne, że przy użyciu wyższych częstotliwości precyzyjniej określa położenie na mniejszych dystansach, co pozwala zastosować go w ramach bezpiecznego klucza (najczęściej do samochodów).

Ultraloq Bolt Mission
Ultraloq Bolt Mission (foto: u-tec.com)

W odróżnieniu do innych metod dostępu (od GPS, przez Wi-Fi i Bluetooth) jest metodą działającą pewniej. Nowy Ultraloq ma też współpracować z większością popularnych platform smart home, od Alexy, przez Google Home, aż po Siri, SmartThings, czy akcje serwisu IFTTT. Wśród protokołów widzę też zgodność z Matter i Thread. Imponuje szybkość mechanizmu, którego działanie trwa tylko pół sekundy.

Wyróżnienie za: uwzględnienie rozwiązań Ultra Wide Band


Robot sprzątający Dreame ze składanym ramieniem

Dreame CES 2025
Dreame na CES 2025 (foto: dreametech.com)

Dreame było jedną z marek, które zademonstrowały w Las Vegas roboty sprzątające ze składanym ramieniem. W odróżnieniu do Roborocka, który przedstawił gotowy do sprzedaży sprzęt (Saros Z70), Dreame pokazało tylko koncept. W ich modelu ramię chowa się w znacznie większej konstrukcji, więc robot jest mniej praktyczny. Model prezentował się na stoisku producenta, ale niczego nie chwytał. Wygląda też na mnie operatywny od Saros Z70. Trzeba zatem założyć, że propozycja jest we wczesnej fazie rozwoju. Przy aktualnej ofercie z naprawdę zaawansowanymi propozycjami robotów Dreame, nie spodziewam się debiut gotowego produktu w tym roku. Myślę, że firma dopracuje swoje technologie na kolejne CES (ewentualnie wrześniowe IFA w Berlinie). Projekt w fazie rozwojowej, ale i tak deklasujący podejście iRobot w ramach innowacji. Coś ostatnio z Roombami cienko.

Wyróżnienie za: rozbudowę możliwości o robotyczne ramię (choć na razie tylko koncepcyjne)


Dreame Z1 Pro Robotic Pool Cleaner, czyli robot do basenu

Dreame Z1 Pro
Dreame Z1 Pro (foto: dreametech.com)

Dreame na CES miało bardzo bogate w propozycje stoisko. Marka prezentowała nie tylko roboty sprzątające i odkurzacze pionowe, ale inne swoje wynalazki. Wśród nich był też robot basenowy i smart kosiarka (o niej za tydzień). Dreame Z1 Pro Robotic Pool Cleaner to rywal m.in. dla opisanego wcześniej Wybota. Ma podobne zadania, choć nie ma aż tylu bajerów. Pracuje na podczerwień i ultradźwięki rozpoznając wymiary basenu i rozplanowując działania do jego rozmiaru (do czego przygotowano technologie PoolSense). Oczywiście sprzątając basen na płasko i w pionie (ścianki boczne oraz ewentualne schodki). W systemie nawigacji pomaga jeszcze analiza światła strukturalnego. W zasobach widzę też tryb skimmera, czyli sprzątania na powierzchni. Robot na pewno działa pod wodą wolniej niż odpowiednik do wnętrz, ale baterię przygotowano nawet do 4 godzin pracy. Nie zabraknie tu oczywiście trybu automatycznego powrotu do bazy i systemu omijania przeszkód, ale do zdalnej obsługi przygotowano też specjalnego pilota oraz aplikacji na smartfony. Z1 Pro jest już dostępny w przedsprzedaży. Dreame wyceniło go na 1600$.

Wyróżnienie za: rozsądną cenę za robota do sprzątania basenu


Akcesoria i urządzenia mobilne

W tej sekcji głównie mobilne nowinki, akcesoria i przenośne gadżety. Na CES jest tego chyba jeszcze więcej od sprzętu RTV i AGD. Nie sposób napisać o wszystkim, więc wybieram te ciekawsze.

Belkin Stage PowerGrip (100000 mAh w uchwycie do mobilnej fotografii)

mobilna fotografia Belkin Stage PowerGrip
Belkin Stage PowerGrip (foto: Belkin)

Belkin przywiózł na targi CES worek pełen nowych akcesoriów. Jeden z nich przykuł moją uwagę bardziej. To Stage PowerGrip, czyli bank energii połączony z wygodnych uchwytem do smartfona w celach fotograficznych. To kolejny tego typu gadżet na rynku, ale pierwszy tej marki. Przypomina właściwościami inne podobne adaptery. Moduł został zintegrowany ze złączem magnetycznym MagSafe, więc będzie kompatybilny z iPhone’ami od dwunastej generacji wzwyż. W gripie zmieszczono akumulatorek z aż 10000 mAh, a w konstrukcji jest też wygodny przycisk migawki dla aparatu. Konstrukcyjnie całość ma przypominać body aparatu DSLR. Port USB-C ma pozwolić traktować akumulator w ramach ogólnego powerbanku. Przypięty do iPhone’a przez wspomniany MagSafe ma uzupełniać jego baterię w sposób bezprzewodowy z 7.5W. Belkin Stage PowerGrip pojawi się w wielu opcjach kolorystycznych, ale trafi do sprzedaży dopiero w maju. Szkoda, że nie wiadomo jeszcze, ile ten wyrób będzie kosztował.

Wyróżnienie za: pojemny bank energii w wygodnym gripie do smartfona


Giętkie i rozwijane ekrany Samsung Display (projekt tygodnia)

Wszelkiego rodzaju targi elektroniki użytkowej oraz nowych technologii to zawsze okazja dla Samsung Display do demonstracji kolejnych rozwiązań w prototypowym wydaniu. Niemal każde tego typu expo to szansa na zapoznanie się z kolejnymi panelami koreańskiego giganta. Od kilku lat firma chwali się nowymi generacjami wyświetlaczy w składanym i rozwijanym formacie. Nie inaczej było w trakcie expo CES 2025. W Las Vegas pokazano kilka takich ekranów dla przyszłych smartfonów, tabletów oraz laptopów. Wśród nowych OLEDów jest aż 18-calowy „foldable monitor”. We wszystkich prezentowanych przypadkach zaletą ma być opcja transformacji elektroniki w większe jednostki – na wzór składanych Galaxy Foldów i Flipów.

Zobacz też poprzedni #TechMix vol. 371 - Giętki panel 18.1
Zobacz też poprzedni #TechMix vol. 371 - Giętki panel 18.1" (foto: global.samsungdisplay.com)
Samsung Display Slidable Flex Duet (foto: global.samsungdisplay.com)
Samsung Display Slidable Flex Duet (foto: global.samsungdisplay.com)
Samsung Display Slidable Flex Solo (foto: global.samsungdisplay.com)
Samsung Display Slidable Flex Solo (foto: global.samsungdisplay.com)
Samsung Display Slidable Flex Vertical (foto: global.samsungdisplay.com)
Samsung Display Slidable Flex Vertical (foto: global.samsungdisplay.com)

To po kolei. Samsung Display proponuje kilka koncepcji, które w najbliższych latach będą wkraczały na rynek:

  • panel 18.1″ o sporej przestrzeni ma się składać w pół do konstrukcji przypominającej laptopa z ekranem o przekątnej 13.1″ (ten format jest już rynkowi znany, m.in. dzięki marce Lenovo, LG, HP czy Asus). Koreańska marka przekonuje, że to największy jak do tej pory giętki wyświetlacz na rynku (nieco większy od poprzedniej generacji z 17″)
  • Samsung Slidable Flex Duet to panel 8.1″, który rozsuniemy z obu stron powiększając go do 12.”
  • Samsung Slidable Flex Solo ma z kolei tylko jeden rozwijany bok (jest jednak większy, bo z 13 cali powiększy się do aż 17.3 cali – sprawdzi się w tabletowych konstrukcjach). Powiększy swoje rozmiary o 50%.
  • Samsung Slidable Flex Vertical celuje w smartfonowe modele (rozwija się wertykalnie z 5.1 do 6.7″). Ta propozycja przemawia do mnie najmniej, ale pokazuje kolejną opcję.

Wyróżnienie za: demonstrację potencjału drzemiącego w giętkich wyświetlaczach


HMD OffGrid – satelitarny moduł w breloczku

HMD OffGrid
HMD OffGrid (foto: HMD Global)

Od iPhone’ów 14 (i chińskich Androidów od tego rocznika) smartfony zyskują moduły satelitarne, pozwalające na łączność poza zasięgiem masztów operatorów komórkowych. W większości w ramach sygnalizacji SOS, ale nie wykluczone, że za pewien czas również do szerszej komunikacji. Na razie wszystko ma służyć sytuacjom awaryjnym, natomiast kiedyś będzie pewnie normą (w połączeniu ze specjalną siecią satelitów). HMD Global nie oferuje takich funkcji w swoich smartfonach, bo ich oferta telefonów to głównie budżetowe i tańsze modele. Firma nie składa jednak broni i pokazuje na CES ciekawy breloczek. OffGrid to bazujący na łączności satelitarnej modulik pozwalający pozostać w kontakcie nawet w trudniejszych warunkach.

HMD OffGrid jest możliwie kompaktowy i praktyczny. Działa w zakresie spektrum satelitów L Band. Może uratować w sytuacjach zagrażających życiu, więc sprawdzi się głównie wśród globetrotterów. Umożliwi wysłanie wiadomości tekstowej poprzez specjalną aplikację w smartfonie. Tą drogą prześle też tzw. ping i pozwoli na kontakt ze służbami ratowniczymi. Producent gwarantuje adekwatną do potrzeb wytrzymałość (MIL-STD 810H) oraz trzydniowy czas pracy. Zakładam, że łatwy w doładowaniu bankiem energii. HMD wyceniło swój gadżet na 200$, ale wymagana jest tez subskrypcja dla usług komunikacyjnych. Sieć ma funkcjonować m.in. w Europie.

Wyróżnienie za: opcję satelitarnej łączności niemal niezależnie od modelu smartfona


Zip – składany, mobilny projektorek (crowdfunding)

Zaktualizowałem w środę kolejne zestawienie najciekawszych projektów znalezionych na crowdfundingowych platformach, ale okres gorący (targi CES), więc i w serwisach ze zbiórkami funduszy więcej propozycji. Dlatego w podsumowaniu tygodnia przykład spoza najnowszego materiału. Zip to mini projektor, czyli model korzystający z najnowszych trendów – miniaturyzacji rzutniczków, które dają mobilne możliwości. Gadżet od Aurzen odróżnia się jednak od wszystkich dotychczasowych koncepcji, bo jest… składany. Urządzonko jest naprawdę kieszonkowe, natomiast dzięki konstrukcji „Z” pozwala rozwinąć możliwości. Jeśli chodzi o parametry wyświetlania obrazu to nie jest może najwyższej klasy projektor, ale dysponuje własnymi wyróżnikami.

Ten tzw. pico projektor ma przede wszystkim dostarczyć namiastkę przenośnego kina w kompromisie z parametrami. Nietypowy format urządzenia pozwoli regulować ustawienia w warunkach terenowych. Oczywiście z własną baterią, której czas pracy określono na półtorej godziny. Gabarytowo Zip przypomina złożonego Galaxy Z Flip, choć jest od niego oczywiście grubsze (84 x 78 x 26 mm). Mówimy o propozycji all-in-one, więc w środku są też głośniczki stereo.

Czas na najważniejsze, czyli specyfikacje dla obrazu. Co tu dużo mówić, jest kiepsko. Rozdzielczość tylko w 720p, do tego ledwie 100 ANSI lumenów jasności. To właściwości przypominające rozwiązania w projektorach oferowanych tabletom (tak, były takie!). Twórcy przystosowali model do współczesnych formatów, więc wbudowane żyroskopy pozwolą obracać obraz pod TikToki i Reelsy. Treści mają docierać do rzutnika przez łączność AirLink, która jest kompatybilna z mnóstwem systemów: iOS, Android, Windows, czy macOS. We wczesnej fazie kampanii na Kickstarterze cenę określono na 249$ (to o prawie 40% mniej od finalnego kosztu). Dość sporo jak na tę jakość obrazu. Realizacja w okolicach marca.

Wyróżnienie za: nietypowy, składany format sprzyjający mobilności


Swippitt Hub  – stacja ładowania iPhone’a w 2 sekundy!

Perspektywa kończącej się w smartfonie energii potrafi powodować niepokój. Ci lepiej przygotowani noszą ze sobą bank energii albo przynajmniej przewodzik USB. Coraz częściej ratują nas bezprzewodowe punkty ładowania. Jeszcze innym rozwiązaniem są etui rozszerzające pojemność akumulatora o dodatkowe mAh. Wśród licznych gadżetów prezentowanych na CES jeden wyróżniał się mocno topornym designem, ale bardzo praktycznym przeznaczeniem. Swippitt Hub to stacja przypominająca toster, w której umieszczony na dwie sekundy iPhone’a otrzyma zastrzyk energii. Co bardziej kumaci już rozwiązali zagadkę – w tak krótkim czasie nie da się (jeszcze) naładować baterii smartfona. Instant Power System to system szybkiej wymiany ogniw w specjalnym etui.

Hub mieści pięć takich akumulatorków (po 3500 mAh każdy). Po prostu podchodzimy i natychmiastowo wymieniamy baterię dzięki wygodnemu mechanizmowi. Tak już lata temu wyobrażałem sobie wymiany akumulatorów w elektrycznych pojazdach, co było już zresztą na rynku testowane. Twórcy zadbali też w Swippitt Hub o optymalne ładowanie czekających na przejęcie baterii. Wszystko po to, by wydłużyć ich cykl życiowy i pojemność. Największą zaletą całego projektu jest oczywiście szybkość wymiany akumulatora w etui do smartfona. Cieszy obecność aplikacji monitorującej baterie. Szkoda, że na start hub będzie kompatybilny jedynie z iPhone’ami (od 14. generacji). Na szczęcie jeszcze w tym roku mają powstać obudowy dla Androidów. Za taką wygodę trzeba będzie zapłacić. Za pełen komplet wyjdzie ponad 1000$ (jeden moduł Link z baterią to 125$, a sens jest przy minimum dwóch, no i sam hub to 450$).

Wyróżnienie za: pomysłowy system szybkiej wymiany dodatkowej baterii w specjalnym etui


Withings BPM Vision – nowy smart ciśnieniomierz francuskiej marki

Waga z lustrem AI to nie jedyne technologie, które zaprezentowało na CES 2025 francuskie Withings. W odróżnieni do Omnia, BPM Vision weszło od razu do sprzedaży. Nowy ciśnieniomierz producenta ma kilka ulepszeń względem poprzednika, choć w większości będzie służył do tych samych celów. Monitoring ciśnienia skurczowego i rozkurczowego z zapisem historii zmian to najważniejsza z wygód. Tym razem gadżet zyskał ekranik z pełnym przekazem instrukcji przydatnych w trakcie pomiarów. Wciąż z aplikacją i łącznością Wi-Fi, dzięki którym można zapisywać odczyty do profilu użytkownika. Serwis na smartfony pozwala prowadzić rejestr danych, który można pokazać lekarzowi. Platforma stara się też przypominać użytkownikom o lekach oraz logowaniu ewentualnych symptomów mogących pomoc w ocenie sytuacji. Ciśnieniomierz będzie oczywiście współpracował ze smart zegarkami marki Withing, co pomoże łączyć pomiary z oceną aktywności.

Withings BPM Vision
Withings BPM Vision (foto: withings.com)

BPM Vision ma współpracować z serwisem Cardio Check-Up. Został on uruchomiony w 2024 roku i ma pomagać w przekazywaniu odczytów (także z uwzględnieniem EKG przez zegarki) kardiologom do analiz w przeciągu 24h. Jest to opcja oferowana na wybranych rynkach i dotyczy płatnej subskrypcji Withings+. Nowy ciśnieniomierz wyceniono na 130$.

Wyróżnienie za: dodanie ekranu i współpracy z serwisem Withings+


TCL Playcube, czyli przenośny projektor w oryginalnej formie

TCL Playcube
TCL Playcube (foto: tcl.com)

Przenośne, kompaktowe projektory to już mocno rozbudowana sekcja rzutników, ale cały czas można tu zaproponować coś oryginalnego. TCL pokazało na CES swój projekt mobilnego pico projektorka. Playcube ma bardzo minimalną, ale atrakcyjną stylistykę. Twórcy najnowszego gadżetu mają już doświadczenie w nietypowych wariacjach projektorów. W zeszłym roku pisałem o modelu TCL A1. Obie propozycje mają pewnie zbliżone specyfikacje – choć różne konstrukcje. Playcube to prostopadłościan z obracanym modułem obiektywu. Ma on ułatwić regulowanie kątów rzucania obrazu. W środku oczywiście wbudowana bateria. Na razie nie widzę wszystkie parametrów, ale spodziewam się 1080p, raczej słabszej jasności i wbudowanego Google TV. Tak przynajmniej było w A1.

Wyróżnienie za: minimalistyczny design i przenośny format


Wearables, czyli urządzenia noszone

Oddzielny dział poświęcam ubieralnej elektronice. Targi w Las Vegas już od wielu lat są chętnie wybierane przez producentów do prezentacji swoich nowych wearables. W tym roku widać większe zainteresowanie pierścieniami i okularami AR. Zadebiutowały też nowe smart zegarki. Myślę, że znacznie więcej premier z tej kategorii wstrzymano do targów Mobile World Congress, które odbędą się za około dwa miesiące w Barcelonie

Circular Ring 2 z EKG i AFib (CES 2025)

Circular Ring 2
Circular Ring 2 (foto: Circular)

Circular jest obecne na rynku ze swoimi inteligentnymi pierścieniami już kilka lat. Ostatnią aktualizacją smart obrączki na palec był model Slim. Zeszłoroczna premiera Galaxy Ringa wymusiła jednak na wielu producentach szybszy upgrade elektroniki. Swój nowy model przedstawiła niedawno marka Oura, a teraz kolejną generację przedstawia Circular. Ring 2 ma warte uwagi poprawki. W smart pierścieniu znajdziemy moduł EKG oraz detekcję AFib, czyli wykrywanie migotania przedsionków, które z elektrokardiogramu korzysta. To dopiero drugi po Circul+ smart pierścień z wbudowanym EKG. W ramach ulepszeń jest też poprawa algorytmów odczytujących dane, wydłużona do 8 dni praca oraz nowa stacja dokująca do bezprzewodowego ładowania. Najnowsza kolekcja uwzględnia tytanowe materiały i aż cztery opcje kolorystyczne: Gold, Silver, Black oraz Rose Gold. W drugiej generacji zrezygnowano z wibracji, które były obecne w pierwszym modelu. Circular wycenił Ringa 2 na 380$. To o 30 dolców więcej od Oura Ring 4, ale z EKG!

Wyróżnienie za: EKG w gadżecie na palec (oferujące detekcję migotania przedsionków)


JBL Tour One M3 z transmiterem wyposażonym w ekranik

JBL Tour One M3 Mocha Smart Tx
JBL Tour One M3 Mocha z Smart Tx (foto: JBL)

Jak CES to też słuchawki. W Las Vegas zawsze debiutowały jakieś nietypowe ich modele. W 2025 roku swoje portfolio przedstawiło m.in. JBL. Zlokalizowałem łącznie osiem nowych modeli i w zasadzie we wszystkich widzę ANC. Fajnie, bo to już absolutny standard w bezprzewodowo grających modelach. Nie sposób napisać tu o każdym wariancie TWS, więc swoją uwagę skupię na odmianie wokółusznej. Tour One M3 są o tyle nietypowe, że wyposażone w transmiter. To coraz częstsza opcja w modelach premium, ale klasy True Wireless Stereo, gdzie „pchełki” chowają się do przenośnego etui. JBL postanowiło dostarczyć taki moduł w większym modelu. Przy okazji wyposażając go w ekranik. Mini wyświetlacz do obsługi wybranych funkcji słuchawek pojawiał się już w słuchawkach TWS od JBL.

Transmiter do JBL Tour One M3 ma konkretne zadanie. Dzięki niemu posłuchamy audio nawet ze źródeł przewodowych. Moduł Smart Tx podłączamy przez jack 3.5 mm (lub USB-C), a malutki gadżet prześle sygnał bezprzewodowo prosto do słuchawek. Schemat jeszcze dość niszowy, ale już wykorzystywany w segmencie premium. Warto dodać, że słuchawki wyposażono w Bluetooth z Auracast. Dopiszę jeszcze kilka specyfikacji samych słuchawek. Tour One M3 wyposażono w przetworniki 40 mm Mica Dome. Jest też Bluetooth z hi-res i bezstratne audio przez USB-C. W tym modelu znajdziemy też Spatial 360 współpracujące z odczytami położenia głowy.

Wyróżnienie za: z rozszerzenie bezprzewodowych słuchawek o transmiter i łączność Auracast


Outdoorowy smartwatch Garmin Instinct 3 (CES 2025)

Kiedyś w trakcie targów CES debiutowało więcej wearables (teraz więcej modeli trafia na MWC w Barcelonie, które odbywa się dwa miesiące później). Na expo w Las Vegas swój nowy inteligentny zegarek przedstawił Garmin. Instinct 3 to kolejne ulepszenia w obrębie modelu typowo outdoorowego. Największym upgradem, który kontynuuje nowe podejście w zmianach praktycznie już całej oferty zegarków Garmina, jest kolorowy wyświetlacz AMOLED.

Garmin Instinct 3 będzie oferowany w dwóch rozmiarach: 45 lub 50 mm. Konstrukcja koperty jest oczywiście wzmocniona i oferuje znane już w branży (i tej kategorii zegarków) standardy MIL-STD 810 i 10ATM. W zasobach funkcje przydatne w terenie, ale też te typowo sportowe. Instinct to wciąż multisportowa odmiana. Wciąż jest też odmiana z ekranem MIP, czyli panelem solarnym, ale już bez kolorowego AMOLED. Łącznie cztery wariacje trzeciej generacji Instincta. We wszystkich jest też charakterystyczna dla ostatnich modeli marki latarka. Debiutowała w Epix Pro i Fenix 7 Pro, czyli w 2023 roku. Nie widzę większych ulepszeń oprogramowania, ale tu i tak było wystarczająco dobrze. Oprócz trybów sportowych i pomocy w nawigacji, nie brakuje płatności zbliżeniowych Garmin Pay. Cennik startuje od ok. 1700 zł.

Wyróżnienie za: opcje wyboru wyświetlacza (AMOLED i moduł z panelem solarnym)


Ultrahuman Rare – pierwszy luksusowy smart pierścień (CES 2025)

wearables 148 Ultrahuman Rare
Ultrahuman Rare (foto: ultrahuman.com)

Jak zwrócić na produkt uwagę bez większych jego wewnętrznych ulepszeń? Może luksusowym poziomem wykończenia? Takie podejście do tematu sprawdzi się, gdy wyroby elektroniczne nawiązują do biżuterii, a inteligentne pierścień Ultrahuman do takich należą. Marka postanowiła zrobić to, co każdy producent smart obrączek powinien zrobić już dawno temu – zaoferować swój gadżet w prawdziwie biżuteryjnym wydaniu. Rare to kosztujący aż 1900-2500$ smart pierścień wykonany z 18-karatowego złota lub platyny PT950. Desert Collection obejmuje trzy odmiany: Desert Snow (srebrna), Desert Rose (rose gold) i Dune (złota). Jestem pewien, że nic poza wykończeniem w samym pierścieniu się nie zmieni. Bazuje on na modelu Ring Air.

Wyróżnienie za: wyjątkowe wydanie (luksusowe wykończenie)


Mudra Link – bransoletka do gestowej kontroli elektroniki (CES 2025)

Mudra Band
Mudra Band (foto: mudra-band.com)

Czytając o tym wearable miałem wrażenie, że mimo jego bardzo niszowego formatu, gdzieś już o nim słyszałem. Prezentowany właśnie na targach CES 2025 w Las Vegas Mudra Link to nowa odmiana paska Mudra Band dla Apple Watcha, który pozwalał na wykorzystanie precyzyjnych gestów rąk do sterowania inną elektroniką. O wcześniejszym modelu pisałem na blogu pięć lat temu. Teraz firma proponuje ogólną wariacje tego rozwiązania, a więc bardziej uniwersalną konstrukcję.

Autorzy promują swoje naręczne urządzenia w ramach pierwszych na świecie Neural Wristband, czyli bransoletek neuronowych. To właśnie tym sposobem sensory wyczuwają nawet najdrobniejsze ruchy ręki i rozpoznają przypisane im gesty. Bardzo podobnie do niektórych gestów dostępnych w Apple Watchach i Galaxy Watchach, ale z jeszcze większym zakresem. Do tego z szansą na sterowanie elektroniką zewnętrzną, np. funkcjami Androidów, Windowsów, czy opcji w komputerach z macOS. Producent wskazuje, że gestami obsłużymy okulary AR, laptopy, telewizory, smartony, tablety, urządzenia smart home i wiele innych. Wearable ma kosztować 199$ i wejść do sprzedaży jeszcze w tym miesiącu.

Wyróżnienie za: systemuniwersalny zakres sterowania gestowego dla wielu urządzeń


Amazfit Active 2 z mapami offline i asystentem AI (CES 2025)

Zepp Health odświeżyło jeden ze swoich tańszych smart zegarków. Model Amazfit Active w drugiej generacji wciąż będzie kosztował niewiele, a zyska kilka ulepszeń. Wyceniona na 99$ model zadebiutował na targach w Las Vegas, gdzie prezentował swoje najnowsze możliwości. Budżetowa propozycja niczym nie zaskoczy, ale w tej cenie pokaże kilka przydatnych rozwiązań. Producent przeprojektował czytnik pracy serca, dodał wsparcie kontrolą przy użyciu głosowego asystenta AI w postaci Zepp Flow (w wybranych językach), a także dorzucił nawigację offline ze wskazówkami turn-by-turn.

Czas pracy jak zwykle bardzo długi. Na jednym ładowaniu widzę nawet 10 dni działania. Koperta też całkiem atrakcyjna, bo ze stali nierdzewnej. Wyświetlaczem wciąż jest okrągły panel AMOLED. Dopłacają 30$ otrzymamy nawet wariację z chipem NFC, które działają na terenie Europy. W tej wersji ekran zabezpieczono szafirowym szkiełkiem. Amazfit Active 2 ma dysponować śledzeniem ok. 160 dyscyplin/aktywności. Zegarek ma być sprzedawany od lutego, ale nie jestem pewien, czy również w Polsce. Być może u nas nieco później.

Wyróżnienie za: rozsądną cenę przy zachowaniu najważniejszych funkcjonalności i estetyczne wydanie


Technics EAH-AZ100 z magnetycznie pracującymi przetwornikami

Technics EAH-AZ100
Technics EAH-AZ100 (foto: technics.com)

Mam szacunek do Technicsa za klasę, a doświadczam jej od małego (u rodzicach wciąż w domu pracuje „wieża” nabyta w latach 90tych). Producent ten jest aktualnie brandem Panasonica, ale chyba utrzymuje jakiś poziom niezależności w projektowaniu elektroniki. W segmencie słuchawek TWS stara się wyróżniać swoje modele odpowiednimi technologiami. W zaprezentowanych na targach CES słuchawki EAH-AZ100 za 300$ proponuje magnetycznie działające przetworniki. We flagowym wyrobie dźwięk ma być na wysokim poziomie właśnie dzięki unikatowym membranom.

Przetworniki są spore. Mają po 10 mm. Technics przekazuje, że zagwarantują „autentyczność i zbalansowanie” bliskie oryginalnym źródłom. Warto dopisać, że rozwiązania wewnątrz nowych „pchełek” to zminiaturyzowane odpowiedniki debiutujące wcześniej w przewodowych monitorach EAH-TZ700. „Magnetic fluid” bazuje na wypełnieniu przypominającym olej z magnetycznymi drobinkami, które obsadzono między magnes i cewkę. Z tego co widzę, we wszystkim uczestniczy jeszcze aluminiowa warstwa dla wyższych częstotliwości. Rzadko aż tak dogłębnie piszę o wnętrzu słuchawek True Wireless Stereo, ale w tym przypadku właśnie te elementy mają robić różnice.

W pakiecie dostępnych właściwości zauważyłem chyba wszystkie standardy kojarzone ze słuchawkami premium: Dolby Atmos, Dolby Head Tracking dla spatial audio, LDAC, adaptacyjne ANC, Voice Focus AI dla rozmów, łączność multi-point (do trzech urządzeń), tryb transparentny Conversation Mode oraz szybkie połączenie Google Fast Pair i Bluetooth Auracast. Brzmi zachęcająco!

Wyróżnienie za: wysoką jakość dźwięku i wszystkie standardy premium oraz magnetyczne przetworniki


Okulary Halliday z „proaktywną” AI

Pod koniec zeszłego roku zauważałem, że ten kolejny może być przełomowy dla różnego rodzaju okularów z elementami Augmented Reality. Targi CES nie są pod tym względem jakoś specjalnie owocne, ale mam dopiero drugi tydzień stycznia i już kilka nowych propozycji. Halliday przedstawiło inteligentne okulary z „proaktywną” AI na pokładzie. Asystent w tym wydaniu ma korzystać z dobrodziejstw noszonego formatu. Wearable na nos powstają od lat, ale to właśnie nowe rozwiązania Sztucznej Inteligencji mogą dać im pożądanego kopa. Kierunek rozwoju z uwzględnieniem modeli generatywnej AI w ramach chatbotów ma tu większy sens niż w zegarkach, smartfonach, czy komputerach.

Halliday smart okulary
Smart okulary Halliday z AI (foto: hallidayglobal.com)

Okulary Halliday nie różnią się jakoś specjalnie od wielu innych poprzedników, które próbowały wejść do mainstreamu. W ramkę wbudowany mały ekran projekcyjny (ekwiwalent panelu 3.5″), którego treści będą widziane wyłącznie przez użytkownika. Do tego czas pracy z ośmioma godzinami działania na jednym ładowaniu, więc z praktycznie całym dniem gotowości na zadania. Co prawda, nie ma tu kamerki, a więc AI mocno traci na możliwościach, ale asystent bazuje na dźwięku, m.in. prowadzonych rozmowach. Pozwoli analizować komunikację (m.in. podsumowując je), no i reagować na prompty. To już całkiem bogaty w opcje zestaw, o ile umiemy wydobyć z niego potencjał. Większość z nas dopiero uczy się chatów z botami, ale gwarantuję wam, że jest tu mnóstwo działań i jeszcze więcej tych dopiero docierających na rynek.

Interakcję z okularami ułatwi dotykowy panel z boku zauszników ramki, ale w komplecie reagujący na gesty pierścień na palec. Wszystko w ramach dyskretnego, prywatnego systemu sterowania. Oczywiście bezpieczeństwo danych zależy od poziomu ochrony naszych ruchów od strony software’owej. To już jednak ogólniejszy wątek wobec współczesnych chatbotów. Na razie ciężko ocenić urządzenie, ale wygląda na to, że będzie w stanie zaoferować konkrety. Premiera w marcu. Ceny jeszcze nie ustalono, ale finalnie ma wynosić 400-500$. Niebawem gadżet trafi do crowdfundingu, gdzie będzie szansa na znacznie atrakcyjniejszy zakup – ok. 270$.

Wyróżnienie za: asystent AI w kompaktowym, dyskretnym wydaniu


Smart okulary RayNeo X3 Pro AR z microLED

O przeróżnych okularach RayNeo już zdarzało mi się pisać na blogu. W Las Vegas pojawiła się okazja na prezentację kolejnej generacji wyrobu. X3 Pro to naturalnie nowa, ulepszona odsłona flagowego wariantu wearable. W odróżnieniu od projektu Halliday, tu kamerki są już ważnym elementem relatywnie kompaktowej konstrukcji. Rozwiązania „AR” są tu dostarczane w podobny sposób do okularów Meta i Snap, czyli przez microLEDowe projektorki falowodowe. Zakres pola widzenia jest słaby, bo tylko z 25 stopniami, ale bardzo jasny (nawet do 2500 nitów). Okulary są wyjątkowo leciutkie, ale widać w nich nutkę futurystycznego designu – nie przypominają zwykłego odpowiednika. W takich urządzeniach kamerki lądują zwykle w rogi ramek, tymczasem tu są obsadzone centralnie i właśnie to może powodować taki, a nie inny odbiór gadżetu.

RayNeo X3 Pro AR
RayNeo X3 Pro AR (rayneo.com)

RayNeo przedstawiło na targach wariant demonstracyjny X3 Pro, więc jeszcze w prototypowym wydaniu. Generalnie jednak całość ma proponować większość zwiastowanych na ten rok standardów: od tłumacza w czasie rzeczywistym, przez powiadomienia, aż po asystę AI w postaci chatbotów reagujących na widok z kamerek. Nie zabraknie też zapamiętywania obrazu przez zdjęcia. Największa wada proponowanego modelu? Ewidentnie krótki czas pracy na poziomie około 30 minut. To zdecydowanie za mało! Serwis Engadget dotarł do informacji, że RayNeo planuje sprzedaż okularów w cenie ok. 1500$. Nie sprzyja to upowszechnianiu tego konkretnego segmentu technologii.

Wyróżnienie za:  kolejny upgrade możliwości w obrębie hardware’u i uwzględnienie modeli AI


Xreal One Pro – monitor w formie okularów (+ spatial computing)

Xreal One Pro CES 2025
Xreal One Pro (foto: Xreal)

Swoją nową parę okularów na CES 2025 zademonstrowało też Xreal. One Pro to model pokazany już pod koniec zeszłego roku. Chiński producent zachwala go jako jedyny na rynku z własnym układem typu „spatial computing”. Specyfikacje urządzenia zapowiadałem już w grudniu. W styczniu jednostkę można było sprawdzić osobiście i z tego co widziałem, efekty wyświetlania są zadowalające. Gadżet dysponuje technologiami w zakresie 3DoF (trzy stopnie swobody), dźwięk od Bose oraz opcjami podłączania do różnych urządzeń przez port USB-C (od smartfonów, przez konsole, aż po laptopy). Wcześniejsza generacja okularów AR od Xreal wymagała modułu Xreal Beam lub Beam Pro, co podnosiło koszty zestawu.

Ekran ma 120Hz i tylko 3 ms opóźnienia, więc będzie efektownie i efektywnie. Xreal proponuje po 1080p na okko i specjalną optykę z zakresem 50 stopni pola widzenia, a więc sporo więcej od tego co w zeszłorocznych Xreal Air 2. W odmianie One Pro mamy nawet więcej, bo 57 stopni, a to dzięki „płaskiemu” pryzmatowi. Cenę One określono na 549€, a One Pro na 649€. Premiera w marcu. Ciekawi mnie, czy twórcom uda się zaoferować konkretne aplikacji wykorzystujące format, czy będą bazować bardziej na klonowaniu obrazu z podpiętych urządzeń z opcją innej interakcji z treściami. Obecnie producenci okularów idą różnymi drogami rozwoju, co zresztą widać po wymienionych w tym przeglądzie przykładach.

Wyróżnienie za: efektowne specyfikacje wyświetlacza i własny chipset „spatial computing”


Okulary Lenovo Legion Glasses 2 (monitor Micro-OLED) 

W 2025 roku Lenovo proponuje drugą generację smart okularów w formie monitora w dyskretnym, bo bardziej prywatnym formacie wyświetlania treści. Ponownie pod brandem Legiona, czyli nakreślając przeznaczenie do gamingu. Już poprzednik zachwalał opcje grania na PC-konsolkach z tego typu wyświetlaczem. W nowszym wydaniu z pewnym upgradem. W swoim trzonie z tymi samymi możliwościami, czyli podłączeniem przez port USB-C z wieloma różnymi źródłami: smartfonami, konsolami, laptopami, czy tabletami).

Lenovo Legion Glasses 2
Lenovo Legion Glasses 2 (foto: Lenovo)

Tegoroczna jednostka bardziej przypomina okulary (i to te przeciwsłoneczne). Wyglądają na lżejsze zarówno wagowo, jak i gabarytowo. Przyciemniane warstwy będą wzmacniać odczyt wirtualnego ekranu. W środku ekrany Micro-OLED symulujące obraz o przekątnej 126 cali i z maksymalnym odświeżaniem 120Hz. W tej generacji z wyższą jasnością 800 nitów (poprzednik dysponował tylko 270 nitami). Udało się też dostarczyć wyższe odwzorowanie kolorów z 98% DCI-P3 (wcześniej 90%). Treści powinny być widziane w wyższej jakości. Oczywiście wciąż z trybem 3D. Rozdzielczość 1080p może nie imponuje, ale w konkretnych warunkach spełni swoją rolę znacznie lepiej od klasycznych monitorów, np. w samolocie. Okulary będą czerpać energię z podłączonego sprzętu, więc szybciej rozładują elektronikę. Warto dysponować bankiem energii.

Podsumowując zmiany dokonane wobec Lenovo Legion Glasses 2:

  • design: „lżejszy” format i smuklejsza konstrukcja (przypominająca okulary)
  • waga: 65 gramów (poprzednik 96g) – powinny być przyjaźniejsze dłuższemu użytkowaniu
  • jasność: 800 nitów (wraz z przyciemnieniem szkieł poprawią jakość wyświetlania treści)
  • kolorystyka: 98% DCI-P3 (odwzorowanie palety podniesione z 90%)
  • odświeżanie: 120Hz (znaczny skok wobec wcześniejszego 60Hz)
  • łączność: DisplayPort 1.4 (wyższy standard, poprzednio 1.2)

Wyróżnienie za: konkretny upgrade poprawiający odbiór treści


Pierścień Luna Ring Gen 2.0

Przyznaję, że choć śledzę dział inteligentnych pierścieni, to o modelu od Luna nie słyszałem. W pewnym momencie propozycji smart obrączek zaczęło przybywać na tyle dużo, że już ciężko było wszystkim poświęcić czas. Okazuje się, że Luna Ring był warty uwagi. Dysponował czujnikiem temperatury i SpO2 oraz ponad 70 różnymi metrykami związanymi z aktywnością, kondycją i zdrowiem. Na CES marka Noise przedstawiła Luna Ring Gen 2.0, w którym dokonano kilku ulepszeń. Czas pracy określono na nawet 30 dni, a i cena atrakcyjna. Niższa od Galaxy Ringa (o 100$), czy Oura Ring 4 (o 50$). Model został wyceniony na 300$. Na załączonym filmiku prezentacja pierwszej generacji.

Wspomniany miesiąc działania to efekt dodatkowego modułu ładującego, natomiast na jednym ładowaniu przy normalnym użytkowaniu ma wyjść ok. 5-6 dni. Pod tym względem wynik jest gorszy od propozycji Samsunga i Oura. Podoba mi się podejście producenta do zestawu rozmiarówek, które jest wysyłane do klienta, by dopasować wielkość pierścienia. Plastikowy zestaw dotrze do nas bezpłatnie (a przynajmniej tak, gdzie producent chce oferować swoją ofertę). Samsung i Oura sugerują pod tym względem jakieś opłaty (choć w przypadku Galaxy powinno udać się dopasować wzorzec w oficjalnym sklepie – ja w zeszłym roku nie mogłem tego dokonać, ale to był pierwszy dzień premiery, więc może coś się zmieniło). Warto zauważyć, że Circular (jeszcze inna marka obecna w segmencie smart pierścieni) proponuje narzędzie z cyfrowym dopasowaniem rozmiaru gadżetu. Z tego co widzę, rozmiary Luna Ring 2.0 mają zaczynać się od 6, a kończyć na 13.

Podobnie jak to było z poprzednią generacją. wciąż silną stroną ma być oferta odczytów Luna Ring 2.0 bez dodatkowych subskrypcji. Noise chwali się, że ich wyrób ma być pierwszym na świecie inteligentnym pierścieniem ze wsparciem algorytmów AI. Premier dopiero w marcu, więc powinna być jeszcze okazja do zapoznania się z pełnymi możliwościami. Na pewno będą tu wskazówki odnośnie ruchu, wypoczynku, jak i stresu, pracy serca, spraw kobiecych, a nawet narzędzia do śledzenia diety. Dopiszę na koniec, że konstrukcja obrączki ma uwzględniać tytan, więc powinno być solidnie. Czujniki Philips Biosensing też powinny być gwarancją skuteczności w pomiarach.

Wyróżnienie za: brak subskrypcji, algorytmy AI, globalna dostępność


Audio-Technica ATH-CKS50TW2 – słuchawki z Magnetic Switch Technology

wearables 149 Audio-Technica ATH-CKS50TW2
Audio-Technica ATH-CKS50TW2 (foto: audio-technica.com)

Coraz ciężej wyróżnić czymś słuchawki klasy TWS. Producenci szukają jednak sposobów na zwrócenie uwagi na ich konkretne wyroby. W trakcie targów CES 2025 marka Audio-Technika zaprezentowała nietypowy model takowych. Producent ten koncentruje się zwykle na dostarczaniu jakościowego brzmienia, ale tym razem co innego było języczkiem uwagi. ATH-CKS50TW2 otrzymały Magnetic Switch Technology do magnetycznego zlepiania obu słuchawek ze sobą, co pozwoli na ich deaktywację nawet bez potrzeby odkładania do etui. Oczywiście rozłączenie natychmiastowo przywraca je do pracy. Trick ten będzie też przydatny w celu ochrony małych gadżecików przed ich zgubieniem. Większą elektronikę trudniej gdzieś wypuścić (i odszukać).

Drugim wyróżnikiem Audio-Technica ATH-CKS50TW2 ma być ultra długi czas pracy na jednym ładowaniu. Wyobraźcie sobie, że słuchawki będzie działać 15h z aktywnym ANC i 25h bez jego użycia. Łącznie z transporterkiem możemy liczyć na nawet 40-65 godzin! Dobrze będzie wyglądał też temat samego audio. Producent zapewnia przetworniki 9 mm z hybrydowym, aktywnym odszumianiem. Jest też Bluetooth z multipoint, bezprzewodowe ładowanie Qi oraz szczelność IP55. Nie zabraknie też dotykowego sterowania. Cenę określono na 150$.

Wyróżnienie za: ciekawe magnetyczne połączenie słuchawek (oszczędzające energię) i długi czas pracy


Smart okulary Rokid Glasses z prostym AR

Marka Rokid jest już kojarzona z wielu odmian różnego rodzaju headsetów AR, które starają się zbliżać do okularowych gabarytów. Większość z nich ma nawet ich zarys, ale dopiero na targach CES 2025 azjatycka firma przedstawiła projekt Rokid Glasses. To ich pierwsze okulary w formacie klasycznych ramek, w których proponowane są rozwiązania Rzeczywistości Rozszerzonej. Na stoisku w Las Vegas można je było przymierzyć, a nawet zapoznać się z potencjałem AR. Zwykle headsety tego producenta skoncentrowane są na mediach i gamingu, natomiast ostatnie trendy zachęciły twórców do podjęcia rywalizacji w nowym segmencie.


Rokid Glasses są kompaktowe i lekkie (również stylistycznie). Jak się pewnie domyślacie, z uwagi na konstrukcję elementy AR będą tu mocno uproszczone (jak u bezpośredniej konkurencji). Zielonkawe warstwy wirtualnych wizualizacji na szkiełku obejmą podstawy, ale kamerka i wbudowany asystent AI pomogą wyciągnąć z zestawu maksa. Mowa o odczytach wiadomości, prostej nawigacji, informacjach na bazie obrazu, czy mobilnych płatności (tu akurat przez kody QR, co jest bardzo popularnym rozwiązaniach na terenie Chin). Ramka oczywiście dotykowa, kamerka pozwala nagrywać video i robić zdjęcia. Nie zabraknie też opcji tłumacza. Generalnie pakiet standardów jakie w tego typu okularach są obecnie implementowane. Jednostki o takich charakterze są jeszcze mocno niszowe, ale coraz większa konkurencja w samych tylko prototypach zwiastuje nam nieodległą przyszłość.

Wyróżnienie za: kompaktowe okulary współpracujące z asystentem AI


Mobile gaming, czyli handheldy do grania

Tegoroczna wystawa to też sporo premier przenośnych konsol do grania. Segment rośnie w ekspresowym tempie już od kilku lat, co zresztą widać po stoiskach na CES. W styczniu 2025 pokazano kilka maszynek klasy PC, a także sprzętu do zabawy z retro katalogami. Nie zabrakło też adekwatnych akcesoriów.

Acer Nitro Blaze 11 z odłączanymi kontrolerami

mobilne granie 183 Acer Nitro Blaze 11
Acer Nitro Blaze 11 (foto: acer.com)

Jedne marki wydają kolejne generacje PC-konsolek, a inne dopiero wkraczają na rynek ze swoimi propozycjami. Acer robi to z lekkim opóźnieniem, ale za to z rozmachem. Kilka miesięcy temu przedstawiło model Nitro Blaze 7, a w trakcie CES 2025 dorzuca mu dwóch większych braci. Odmiany Nitro Blaze 8 i Nitro Blaze 11. Jak się pewnie domyślacie, cyferki oznaczają przekątne ekranu, więc ta ostatnia jest mega duża. Tej wielkości gadżety już pojawiają się w sprzedaży, ale są jeszcze bardziej niszowe od swoich bardziej kompaktowych rywali.

Acer chce podejść do tematu w szerszy sposób, który przypomina trochę strategię Lenovo z rodziną Legionów Go (też z premierą trzech odmian w trakcie targów w Las Vegas). Największy Nitro Blaze 11 posiada odpinane kontrolery w stylu wspomnianych Legionów oraz Nintendo Switcha. O 7-calowej odmianie pisałem na blogu kilka miesięcy temu, więc tutaj króciutko o dwóch nowych wariacjach. Całe trio będzie oczywiście dysponowało aplikacją i launcherem Acer Game Space. Nowe jednostki mają dotrzeć do oferty w drugim kwartale roku.

Acer Nitro Blaze 8 oferuje ekran o przekątnej 8.8″ (2560 x 1600) z odświeżaniem 144Hz. Choć nie ma tu odłączanych padzików to wnętrze bardzo podobne do pozostałych odmian serii – AMD w architekturze Zen 4 CPU, Radeon 780M z dwunastoma rdzeniami RDNA 3 oraz Ryzen AI NPU do 16 TOPS. Bateria: 55 Wh z ładowaniem 65W. Łączność: WiFi 6E i Bluetooth 5.3. Cena: od 900$ (dla porównania: Blaze 7 startuje od ok. 800$).

Acer Nitro Blaze 11 otrzymał panel 10.95″ (120Hz) i wspomniane już odłączane kontrolery i nóżkę do podparcia wyświetlacza. Na pokładzie AMD Ryzen 7 8840HS z grafiką Radeon 780M, 16GB RAM (7500 MT/s) i do nawet 2TB SSD (konfiguracja entry-level to 512 GB). Bateria: 55 Wh z ładowaniem 100W. Łączność: WiFi 6E i Bluetooth 5.3. Cena: od 1100$.

Wyróżnienie za: aż trzy wariacje wielkości wyświetlacza dla gamingowego handhelda


Atari Gamestation Go do retro zabawy

My Arcade, które ma prawa do marki Atari, pokazało na CES kilka nowych konsolek, które w tym roku wejdą do sprzedaży. Już w tygodniu poprzedzającym expo w Las Vegas firma zwiastowała projekt Atari Gamestation Go. W trakcie wydarzenia można go było w końcu wziąć do rąk i ocenić. Maszynka ma charakterystyczny design i motyw kolorystyczny, a także komplet przycisków do kontroli gier na platformy Atari. Upraszczając, Go to przenośne wydanie Gamestation Pro z wgranym zestawem aż dwustu klasycznych gier z dawnej ery.

Konsolkę przystosowano do obsługi tytułów z kilku dawnych urządzeń od Atari. Przykładowo, trackball po lewej stronie posłuży Millipede, a klawiaturka numeryczna pozycje z Atari5200 (po uruchomieniu gry od razu się podświetli). Handheld jest spory. M 7-calowy ekran 16:9 oraz joya. W urządzeniu widać port HDMI, więc spokojnie sprawdzimy wszystko również na większym ekranie telewizora. W tej opcji wygodniej będzie zmierzyć się w dwie osoby w trybie multiplayer. Czekam na pełniejsze specyfikacje oraz cenę Atari Gamerstation Go. Na razie wciąż nie widnieje nawet wśród zapowiedzi dostępnych w ofercie marki.


Razer PC Remote Play do strumieniowa gier z własnego PC

Mobile gaming to na tyle łakomy kąsek, że praktycznie większość marek kojarzonych z elektroniką stara się w jakiś sposób w nim uczestniczyć. Razer w segmencie jest bardzo długo. Był jednym z pierwszych producentów gamingowych smartfonów, a potem wielu akcesoriów i rozwiązań dla telefonów. Aktualnie specjalizuje się w adapterach Kishi, które są w stanie objąć nawet mniejsze tablety. Na CES zapowiedziano „nowość”. Razer PC Remote Play ma „przekształcać urządzenia mobilne w wysokiej jakości maszyny do gier”. Firma proponuje oprogramowanie w wersji beta do streamingu na linii PC->mobile.

Razer PC Remote Play
Razer PC Remote Play (foto: razer.com)

Razer chce byśmy przy użyciu smartfona i kontrolera Kishi Ultra strumieniowali sobie tytuły AAA w pełnej rozdzielczości i klaktażu bezpośrednio z komputerów. Całość z uwzględnieniem aplikacji Razer Nexus, dzięki której uruchomimy gry z naszego kompa na ekranie smartfona. Pod względem jakości ma to ponoć przewyższać serwisy streamingowe, w których często parametry są obniżane. Tu mają automatycznie dopasowywać się do specyfikacji smartfona. Razer PC Remote Play to zatem nic innego jak wykorzystanie kontrolera Kishi i softu do zabawy zdalnej.

Wyróżnienie za: wyższą jakość mobilnej gry (w trybie zdalnym)


Lenovo Legion Go S ze SteamOS

Jak wynikało z przecieków, Lenovo wprowadza na rynek najprzystępniejszą cenowo wariację swoich PC-konsolek – model Legion Go S. Chińska marka proponuje maszynkę do grania w komputerowe tytuły za rozsądniejsze pieniądze, czyli jednocześnie z prostszymi specyfikacjami. Najnowszy handheld jest jednocześnie pierwszym po Steam Decku urządzeniem z platformą SteamOS od Valve (choć w alternatywie jest też wariacja z Windows 11).

Lenovo Legion Go S
Lenovo Legion Go S (foto: Lenovo)

Legion Go S jest mniejszy od bazowej odmiany, w której wyróżnikiem były odpinane kontrolery. Niezależnie od wgranego systemu (SteamOS lub Windows) wnętrze obu gadżetów będzie niemal identyczne. W środku AMD Ryzen Z2 Go (lub Z1 Extreme jak kto woli), do 32 GB RAM, do 1TB SSD +microSD) oraz bateria 55.5Wh. Wśród portów dwa USB 4 i jack 3.5 mm. Jak już wcześniej informowałem, edycje zależnie od platformy będą różniły się kolorem obudowy. Jeśli chodzi o ekran to będzie będzie nieco mniejszy, bo z przekątną 8″ (vs. 8.8″). Nadal mówimy o OLED, ale z troszkę niższą rozdzielczością i odświeżaniem. 120Hz i 1920 x 1200 pikseli zamiast 144Hz i 2560 x 1600. W tej wersji nie odepniemy bocznych kontrolerów. Będą zarezerwowane dla mocniejszych Legionów Go.

Warto na koniec nadmienić, że edycja z Windowsem (32 GB RAM) zadebiutuje jeszcze w styczniu, natomiast wariant ze SteamOS (16 GB RAM) pojawi się za kilka miesięcy. Gdzieś śmignęła mi przed oczami widomość nawet o maju. Różnica będzie w cenie. Legion Go S (Windows 11) ma kosztować 599$, a Legion Go S (SteamOS) – 499$.

Wyróżnienie za: system SteamOS nie tylko w Steam Decku


Lenovo Legion Tab (2025) – gamingowy tablet

Oprócz PC-konsolek marka Lenovo zapowiedziała też trzecią generację gamingowego tabletu z linii Legion. Pierwszy model trafił na chiński rynek w 2022 roku, a w 2023 pojawiła się jego międzynarodowa edycja. Z kolei we wrześniu zeszłego roku producent wprowadził najnowszą odsłonę Androida z większym ekranem, ale na terenie Państwa Środka. W trakcie CES zademonstrowano jego globalna wariację. O jej parametrach już na blogu pisałem. Specyfikacje są oczywiście te same. Lenovo Legion Tab (3rd-gen) otrzymał wyświetlacz IPS LCD 8.8″ (2560 x 1600) o wysokim odświeżaniu 165Hz. Poprawiono mu też jasność szczytową.

Pod tym efektownym panelem pracuje układ Qualcomm Snapdragon 8 Gen 3, który nie jest co prawda najnowszy, ale należy do zeszłorocznych flagowców, więc mocy mu nie zabraknie. Konfiguracje pamięci też nie są topowe, ale wydaje się, że w tym przypadku wystarczające , a pozwalające obniżyć koszty – do 12GB RAM (LPDDR5X) 8533MHz i do 256GB na dane (UFS 4.0). Najważniejsze, że możliwie szybkie. Na pokładzie Android 14, ale z opcją aktualizacji do trzech kolejnych wersji (i updatem zabezpieczeń do 2029 roku). Maszynce poprawiono też chodzenie (jeszcze większa komora ColdFront odprowadzająca ciepło), są dwa portu USB-C oraz software’owe turbo w postaci Game Assistant i Game Mode. Bateria mogłaby być nieco pojemniejsza. 6550mAh z ładowaniem 45W nie robi wrażenia na aktualnych generacjach topowych smartfonów. Nie zabrakło tu głośników stereo z Dolby Atmos i najszybszych standardów łączności: Wi-Fi 7 z 6Ghz i Bluetooth 5.4.

Troszeczkę zabrakło mi podpinanych do wyświetlacza kontrolerów, ale może na to jeszcze czas i Lenovo pomyśli o dodaniu takiej opcji. Można ją przecież łatwo wprowadzić w ramach opcjonalnego rozszerzenia. Cennik Lenovo Legion Tab (2025) startuje od 500$.

Wyróżnienie za: ekran 165Hz, szybkie standardy pamięci i łączności, ulepszone chłodzenie oraz tryb gry dla Androida


Laptopy w nietypowym wydaniu

Jak zwykle na CES debiutuje też mnóstwo laptopów. Akurat moja poniższa lista wcale tego nie potwierdza, ale to dlatego, że nie zajmuję się tym działem zbyt szczegółowo i zwróciłem uwagę tylko na jednostki o bardziej oryginalnej konstrukcji.

Lenovo ThinkBook Plus Gen 6 z rozwijanym ekranem

Na targach CES zadebiutowało mnóstwo laptopów, ale jeden z nich wyróżniał się bardziej. Mam na myśli kolejną generację koncepcji rozwijanego wyświetlacza w Lenovo ThinkBook Plus Gen 6. Pomysł nie jest już unikatowy, bo widziany na kilku expo, ale wciąż robiący wrażenie. Chińska marka widzi w nim sens, a przy okazji demonstruje potencjał swoich laboratoriów. Laptop ten jest kierowany do użytkowników, którym potrzebny jest spory obszar roboczy. W tym konkretnym przypadku poszerzający się z 14 do 16.7″ w wertykalnym ułożeniu. To alternatywa dla modeli z podpinanymi panelami oraz konstrukcjami składanymi (z giętkimi wyświetlaczami). Oczywiście z uwagi na swoją wyjątkowość znacznie droższa. Lenovo chce za tę odmianę ThinkBooka aż 3500$! Laptop ma dotrzeć na rynek w czerwcu.

Lenovo ThinkBook Plus Gen 6 Rollable AI PC
Lenovo ThinkBook Plus Gen 6 (foto: lenovo.com)

Wypada jeszcze chociaż skrótowo przedstawić jego parametry. Lenovo proponuje układ Intel Core Ultra 7 (Series 2), do 32 GB RAM (LPDDR5X-8533), łączność Wi-Fi 7 i Bluetooth 5.4 oraz podwójny port Thunderbolt 4. Rozwijany wyświetlacz to panel OLED 120Hz z pokryciem DCI-P3 w 100%. Jego rozdzielczość w złożonym formacie oferuje 2000 x 1600, natomiast po rozwinięciu linii będzie 2350. W tym pierwszym układzie proporcje będę w 5:4, a w tym drugim 8:9. Łącznie zyskamy o 50% większy ekran. Fajnym bajerem w alternatywie dla przycisku aktywującego proces rozwijania ma być gest ręki. Ciekawe, jaka będzie żywotność tego mechanizmu.

Wyróżnienie za: odważny projekt rozwijanego w laptopie wyświetlacza


Lenovo Yoga Book 9i (2025) z podwójnym ekranem przechodzi aktualizację

Innym przyciągającym uwagę lapkiem na CES 2025 był inny model Lenovo. Yoga Book 9i to projekt już rynkowi znany, bo przedstawiony w 2023 roku. Od tego czasu przeszedł jeden upgrade wnętrza, a w tym przyszykowano kolejny. Najwyraźniej rozwój dwuekranowego transformera ma sens. Konstrukcyjnie ten sprzęt ma sporo możliwości, więc jeśli format będzie utrzymywany przy życiu przez aktualizacje parametrów, to z czasem może zwrócić się firmie kosztowo, a przy okazji obniżać w kolejnych generacjach ceny. Lenovo Yoga Book 9i (2025) jest lżejszy i smuklejszy, a w środku zyskuje lepszy układ i pojemniejszą baterię!

Poprzednie dwie odmiany oferowały ekrany OLED o przekątnych 13.3″. Teraz panele mają po 14 cali i 2880 x 1800 rozdzielczości. Są przy okazji jaśniejsze i z dynamicznym odświeżaniem. Odpowiednio: ze szczytowym 750 nitów i 48-120Hz. W środku procesor Intel Core Ultra 7 255H i do 32 GB RAM (LPDDR5X ) i do 1TB na dane (PCIe Gen 4 SSD). Akumulator ma teraz 88 Wh i ładowanie 65W. Łączność bezprzewodowa gotowa na WiFi 7, a kamerka z IR z opcjami sterowania przez Air Gestures. Elastyczność konstrukcji wciąż z tymi samymi rozwiązaniami: obracaniem ekranu, nakładką klawiaturową, różnymi ułożeniami wyświetlaczy, trybem tabletu z rysikiem oraz obrotowym „soundbarem” dla lepszego pozycjonowania głośniczków. Premierę wyznaczono na maj, a cenę na 2000$.

Wyróżnienie za: aktualniejsze (mocniejsze) wnętrze przy odchudzeniu dwuekranowej konstrukcji


Lenovo Yoga Slim 9i z kamerką pod ekranem

Wygląda na to, że Lenovo zademonstrowało najwięcej ciekawostek w ramach nowych laptopów. Kolejnym z unikatowym elementem jest Yoga Slim 9i, czyli pierwszy na rynku model laptopa z kamerką ukrytą pod wyświetlaczem. Technologie UDC (under display camera) trafiały dotąd głównie do smartfonów i to też raczej tych wybranych. Rozwiązania te są rozwijane już od kilku lat, a najwięcej takich telefonów dostarcza ZTE. Taki moduł trafia też do składanego Galaxy Z Fold. Lenovo postanowiło ukryć obiektyw w laptopie. Kosztujący ok. 1800$ sprzęt otrzymał panel POLED w przekątnej 14″ i rozdzielczością 3840 x 2400 pikseli. Dzięki ukryciu kamerki udało się uzyskać aż 98% stosunek screen-to-body, więc jest naprawdę bezramkowo.

Kamerka w Yoga Slim 9i ma 32 megapiksele i tryb E Privacy Shutter na przycisk (odcinający dostęp do widoku). Ma to być alternatywa dla fizycznych zasłon. Pierwsi testerzy wskazywali, że w porównaniu do telefonów, kamerki spod wyświetlacza nie widać. Jest dobrze „zapikselowana”. Oznacza to, że w trudniejszych warunkach świetlnych obraz może nie być jakościowy. Wydaje się zatem, że ukrywanie kamerki przyciągnie klientów, dla których połączenia przez web cam nie są priorytetem.

Wyróżnienie za: odważne ukrycie kamerki pod wyświetlaczem ekranu laptopa


Materiał w trakcie tworzenia. Ostatnie aktualizacje: 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13..01.2025