Do tej pory starałem się relacjonować targi Mobile World Congress w Barcelonie w sposób regularny, ale zdalny (nie było okazji do takiej wycieczki). W 2026 roku, czyli akurat na dwudziestolecie expo, jadę już zdawać raporty bezpośrednio ze stolicy Katalonii! Impreza rusza 2 marca, a kończy się 5 marca. Będę w tych dniach w Barcelonie dzięki uprzejmości brata ciotecznego, który od zeszłego roku zamieszkuje Hiszpanię. W końcu chyba wszystkie warunki sprzyjają na tyle, by zjawić się na MWC i zobaczyć w końcu wszystko na żywo. Przed wcześniejszymi edycjami Mobile World Congress marki i agencje PR dopytywały mnie o moją obecność na wydarzeniu. Już to zdawało się wyraźnym sygnałem, by hale wystawowe w końcu odwiedzić.
20 lat Mobile World Congress w Barcelonie
W kilku ostatnich latach publikowałem obfite relacje z MWC, ale bez własnych zdjęć. W tym będzie inaczej. Jeszcze nie wiem, jak do końca rozwiążę system aktualizacji, ale postawię pewnie na relacje społecznościowe i ich synchronizację z tym materiałem. Na razie ma charakter zwiastuna, ale gdy tylko dotrę do Barcelony, spróbuję sprawdzić integrację feedu z moimi social media, by ciekawsze posty wyświetlały się też tu (nie będę miał pewnie wystarczająco czasu, by stworzyć identyczną relację jak w zeszłych latach). Plan jest jednak taki, by nacieszyć się eventem, a potem (lub może wieczorkami po każdym dniu) opisać swoje wrażenia. Oczywiście głównie przez kontakt z nowościami szykowanymi na Mobile World Congress.
MWC 2026, czyli branżowy event dla specjalistów i mediów
Szczerze mówiąc, do tej pory kojarzyłem MWC z innymi większymi targami ze świata technologii, tj. CES w Las Vegas i IFA W Berlinie. Dopiero aplikacja po wejściówkę medialną wyjaśniła mi, że expo w Barcelonie nie jest typową imprezą konsumencką, a branżowym spotkaniem dla specjalistów, marek i inwestorów. Bardziej B2B niż dla zabawy. Proces ubiegania się o akredytację jest tu wyraźnie dłuższy i trudniejszy. Trzeba spełnić konkretne wytyczne i poczekać na weryfikację. Moja trwała kilka dni, więc krócej niż przewidywane dwa tygodnie. Warto dodać, że każdy może w targach uczestniczyć, ale podstawowe wejściówka (Exhibition Pass) kosztuje 989€, a VIP Pass to wydatek aż 5499€. To bardzo dużo, ale pozwala zgromadzić naprawdę konkretne grono odwiedzających. Impreza ma charakter globalny i przyciąga mnóstwo chętnych. W ubiegłym roku było ich ok. 34 tys., a potrafi dojść do nawet 50 tys. Na dwudziestolecie może być wyjątkowo, na co zresztą liczę.
Jak co roku, MWC odbywają się w centrum kongresowym Fira Gran Via w Barcelonie. Jest organizowane przez GSMA. W 2026 roku skupi się na Sztucznej Inteligencji, zaawansowanej łączności (m.in. 6G) oraz innowacjach związanych z mobilnym ekosystemem i nowościami technologicznymi. Liderzy branży omawiają kwestie rozwojowe, automatyzacje i aspekty cyberbezpieczeństwa. Nie brakuje konferencji dot. innowacji. Całość jest platformą do dyskusji na temat przyszłości, a także ich wpływu na gospodarkę.
Relacja z Mobile World Congress 2026 w Barcelonie
Bardzo wielu moich znajomych z branży ostrzegało mnie o ogromie wydarzenia w Barcelonie. Powtarzał się jeden cenny feedback – weź wygodne obuwie! Akurat temat długich spacerów nie jest mi obcy, ale poradę wziąłem do serca i pojechałem na wydarzenie w nowych, wygodnych butach. Hal na Mobile World Congress faktycznie jest sporo. Mój smartwatch pokazywał mi średnio 25 tysięcy kroków dziennie, ale trzeba tu też doliczyć późniejsze zwiedzanie miasta. Trochę więcej o Barcelonie pod koniec relacji. Keynote’y raczej w tej dalszej części obiektu, więc generalnie obchód warto sobie rozplanować. Ja byłem pierwszy raz, więc wiem już na przyszłą edycję, jak optymalniej chodzić między stoiskami.
Warto w tym momencie zauważyć coroczne atrakcje Google, którego systemowe rozwiązania są przecież częścią większości mobilnych urządzeń. W 2026 roku amerykańska marka przygotowała zabawę z przypinkami. Z tego co czytałem, nie pierwszą. Do zebrania po całym Mobile World Congress było ok. 40 przypinek z Androidami. Rozsiano je po wielu stoiskach, by zwiedzanie połączyć z kolekcjonowaniem gadżetów. Początkowo traktowałem to jako okazjonalne „zbiory”, ale potem postanowiłem wziąć mapkę i zebrać je wszystkie. Jedne stoiska po prostu rozdawały przypinki, a inne łączyły ich przekazanie z małą prezentacją nowości technologicznych (często związanych z Gemini). Kilka elementów kolekcji można było zyskać w otwartej przestrzeni między dwiema halami, gdzie poznałem potencjał smart okularów z Android XR (niestety bez zdjęć, bo nie pozwolono ich jeszcze robić) i headsetu AR/VR (tu akurat na przykładzie Galaxy XR).
Z 40 sztuk nie udało mi się zebrać dziewięciu, bo po prostu się skończyły. Tyle samo mam na wymianę, bo okazało się, że trafiłem w niektóre miejsca trzykrotnie (co drugi dzień dawano inną wariację z pary: zielony robocik z atrybutem i jego tematyczną odmianę). Kolekcja IMO wartościowa, zwłaszcza pod względem sentymentalnym.
Najważniejszy odwiedzający MWC 2026 – król Hiszpanii
Przejdźmy do konkretów związanych ze elektroniką. Expo podzielono na sekcje. Pierwszą halę niemal w całości pochłonęło Huawei. Ich przestrzeń robiła spore wrażenie. Od „miasteczka” dla elektroniki, aż po zamknięty dostęp z prezentacją głębszych technologii. Między halami, tj. na powietrzu, było jeszcze kilka oddzielnych stoik, no i oczywiście miejsca, gdzie można było odpocząć przy jakiejś przekąsce. Na część wydarzeń trzeba było się dodatkowo zarejestrować lub otrzymać wcześniejsze zaproszenie. Tak trafiłem na przykład na prezentację vivo. Na MWC wystawiali się niemal wszyscy: marki technologiczne, producenci układów, operatorzy, usługodawcy, a w dalszych halach były sekcje krajowe. Trafiłem też na stoisko polskiego Ministerstwa Cyfryzacji. Ogrom całości był efektowny.
Moja strategia w obrębie przejścia tych „labiryntów” nie była przemyślana, ale to z uwagi na chęć obejrzenia wszystkiego już pierwszego dnia. Ten pierwszy był u mnie bardzo chaotyczny, ale wiedziałem, że wszędzie jeszcze przystanę na dłużej. Pozwoliło mi to rozplanować kolejne dni. Może zrobiłem więcej kroków, ale dzięki temu natrafiłem (przypadkowo) na jednego z najważniejszych gości targów Mobile World Congress 2026 w Barcelonie. Obok mnie przemknął sam król Hiszpanii – Filip VI Burbon. Oczywiście z adekwatną obstawą. Spotkałem go przy strefie Qualcomm, a chwilę później przy stoisku Meta. Poruszanie się po całym wydarzeniu ułatwiała aplikacja mobilna, w której można było rozplanować eventy. Ja okazjonalnie korzystałem z Gemini, głównie do przyspieszenia trasy do poszczególnych stoisk. Czekam na edycję, w której pomogą w tym smart okulary AR.
Targi Mobile World Congress 2026 w Barcelonie odwiedził sam król hiszpanii Filip VI Burbon! pic.twitter.com/a1gfRq1oFd
— Smartniej (@smartniej) March 7, 2026
Czy czegoś mi zabrakło? Sprzęt wielu marek był rozsiany po wielu stoiskach, a to z uwagi na współprace między producentami podzespołów i software’u. Dzięki temu część urządzeń można było obejrzeć spokojniej (bez tłoku). Podobały mi się niektóre wystawy starszych modeli telefonów. Tu królował Vodafone, z którego kart SIM korzystałem za granicą już w ramach pierwszych modemów na USB (kilkanaście lat temu). W dalszej części relacji, gdzie przedstawiać będę poszczególne nowości, zobaczycie też sporo robotów. Potwierdzają one kierunek rozwojowy świata nowych technologii. Nie udało mi się zlokalizować stoisk marek Realme i Oppo. Efektownie wyglądała wystawa wszystkiego najnowszych flagowców z układami Snapdragon. Było okazją do obejrzenia wszystkich high-endowców w jednym miejscu! Marzenie każdego fana technologii.
Mobile World Congress 2026 w liczbach
MWC to miejsce, w którym można zamienić kilka słów z reprezentantami wielkich marek, ale też mniejszymi startupami. Warto pokręcić się między alejkami, bo niektóre ze stoisk były poukrywane. Bywały i takie, jak np. ten z DXOMARK, przy których stała jedna osoba. W sumie hale obszedłem chyba z 4-5 razy. Za każdym razem znajdując coś, co wcześniej przegapiłem. Jestem pewien, że wiele miejsc pominąłem. Czasu jest wystarczająco, by spróbować sprawdzić większość propozycji. Pierwsze trzy dni niemal do samego wieczora, a w ostatniego dnia nieco krócej. Najprzyjemniej było dotknąć nowości, no i zobaczyć demonstracje prototypów (niekiedy na prośbę, więc warto się upomnieć).
Jak Mobile World Congress wyglądał w liczbach? Już w piątek GSMA (organizator imprezy) podsumował targi w Barcelonie. Przypomnę, że to ich dwudziesta, okrągła edycja!
- w wydarzeniu uczestniczyło prawie 105 000 odwiedzających (z 207 krajów i regionów świata)
- swoje punkty i stoiska przygotowało 2900 wystawców, sponsorów i partnerów
- swoje prelekcje i keynote’y przeprowadziło ponad 1700 prowadzących
- aż 58% wystawców wyszło poza branżę mobile (trzon całych targów)
- relację z wystawy prowadziło prawie 2600 dziennikarzy i przedstawicieli mediów
- platforma MWC wygenerowała ponad 1.3 miliona wyświetleń z keynote’ów i sesji
- towarzyszące targom 4YFN przyjęło ponad 1000 odwiedzających i ponad 300 mówców
MWC 2026: nowości, zapowiedzi i prototypy
Zanim przyjechałem do Barcelony, miałem plan, by prezentować nowości po każdy dniu zwiedzania. Rzeczywistość szybko zweryfikowała możliwości. Zebrałem tyle materiału, że dawałem radę relacjonować wyłącznie na swoich social media (przez cały czas mogliście śledzić nowinki w relacjach na IG). W głowie mam aktualizacje wszystkich tygodniowych przeglądów, więc zmieniłem taktykę i wieści z wydarzenia podzieliłem według kategorii. Dzięki temu szybciej zaktualizuję najnowsze podsumowania tygodnia, na które też przecież muszę mieć czas (na szczęście w tym tygodniu mocne te treści się pokrywają).
Smartfony na Mobile World Congress 2026 w Barcelonie
Zacznijmy od smartfonów, których na MWC było całe mnóstwo albo nawet więcej. W Barcelonie pojawiły się wszystkie liczące się na rynku marki. Nie widziałem stoiska Realme, Oppo i OnePlusa, a więc trzech marek należących do jednej grupy. Dość zaskakujące. Telefony tych producentów widziałem czasem gdzieś na stoiskach partnerów BBK. Bardzo ucieszyła mnie obecność kilku jednostek wcześniejszej generacji, jak np. podwójnie składanych konstrukcji, które debiutowały na rynku już jakiś czas temu. Nie miałem okazji trzymać ich jeszcze w rękach.
Podwójnie składany Huawei Mate XT
Zacząłem od konstrukcji z 2024 roku (globalnie 2025), ale to dlatego, że dotknąłem jej jako pierwszej na targach, a i czekałem, by móc ją zobaczyć w realu od bardzo dawna. Huawei wystawił swoje urządzenia w pierwszej hali wystawowej, a więc w bardzo atrakcyjnym miejscu. Huawei Mate XT jest relatywnie „starą” konstrukcją, ale tak niszową, że jej cykl życia jest znacznie dłuższy od przeciętnych flagowców. Jednostkę przedstawiałem na blogu już wiele razy, ale nigdy z bezpośredniej perspektywy.
Mate XT ma bardzo atrakcyjny format, ale i bardzo wysoką wycenę za komfort składanego w harmonijkę ekranu. W wybranych krajach Europy ta hybryda tabletu ze smartfonem na platformie HarmonyOS kosztuje aż 3500€. Huawei stara się dostarczyć w modelu możliwie smukłą konstrukcję (jak na możliwości) i spory wyświetlacz. Jeden, więc jego część po złożeniu staje się frontowym panelem w trybie smartfona. Moduły na zawiasach chodzą całkiem płynnie, a opcja rozszerzenia obszaru roboczego aż to wielkości tabletu, przyciągnie grupę biznesową, do której zresztą propozycja jest kierowana.
vivo X300 Ultra z telekonwerterem 400 mm
O high-endowej wariacji Androida z flagowej serii X300 od vivo mówiło się już od dawna. Najważniejszą informacją docierającą z licznych przecieków była ta na temat globalnej dostępności foto-smartfona chińskiej marki. Doniesienia o premierze vivo X300 Ultra w trakcie barcelońskich targów Mobile World Congress okazały się prawdziwe. Koniec z wyłącznością na region Państwa Środka. Vivo X300 Ultra będzie proponowany globalnie, w tym na Starym Kontynencie. Vivo chwali się, że ich najnowszy telefon jest (parafrazując): najbardziej zaawansowaną eksploracją w dziedzinie mobilnego obrazowania i videografii w ramach inwestycji marki w rozwój optyki, przetwarzania komputerowego i optymalizacji.
Co nowego w vivo X300 Ultra? Najnowszy smartfon marki to jeszcze bardziej udoskonalona wersja tej linii z jesieni zeszłego roku. Opcjonalne telekonwertery w zestawie to już powoli (przynajmniej w ofertach chińskich Androidów) nic wyjątkowego. W X300 Ultra marka proponuje 400mm ogniskową, którą przygotowano w ścisłej współpracy z ZEISS. Oprócz tego rig dla profesjonalnych twórców, czyli wygodniejsze trzymanie i miejsce na dodatkowe akcesoria poprawiające działania. Moduł ten składa się z: Professional Photography Grip, Camera Cage, Cooling Fan oraz External Lens Expansion Frame.
Sam smartfon otrzymał mocarny zestaw kamerek. vivo X300 Ultra dysponuje rzadko spotykanym, podwójnym aparatem o dużej rozdzielczości 200 mega (a przecież jest jeszcze telekonwerter).
Unihertz Titan Elite 2 (z Best of MWC 2026)
Na stoisko Unihertz dotarłem na samym końcu, ale też z uwagi na bardzo odległą jego lokalizację. Szkoda, bo marka sporo na tym straciła, a miała się czym pochwalić. W swojej ofercie nowości miała nowego Titan Elite 2, czyli kompaktowego Androida z klawiaturką QWERTY. Uroczego i praktycznego w konkretnych zadaniach Androida. Telefon nawiązuje najważniejszym atrybutem do popularnych niegdyś Blackberry. Propozycja jest oczywiście nowocześniejsza i nie chodzi mi wyłącznie o wnętrze. Producent pokazał mi kilka funkcji, których w dawnych modelach od BB nie było, np. dotykowy panel na klawiaturze z gestami przewijania treści, ale też obsługi kursora! Nie dość, że są fizyczne przyciski, to jeszcze opcja nawigowania punktowego. Bardzo mi się te opcje podobały.
Unihertz Titan Elite 2 z klawiaturką i wyróżnieniem Best of MWC 2026. pic.twitter.com/V9LTVpiR78
— Smartniej (@smartniej) March 7, 2026
Unihertz Titan Elite 2 otrzymał od organizatorów wyróżnienie „best of MWC 2026”. Ekranik Androida nie jest specjalnie wielki, co na pewno utrudni korzystanie z popularnych aplikacji, ale ma też swoje przewagi. To model dla osób, które dużo piszą, a denerwuje ich wirtualna klawiatura. Telefon ma w swojej ofercie też odważną, ale popularną dzięki Apple opcję w pomarańczy.
Nothing Phone (4a) i (4a) Pro z Glyph Matrix

W trakcie MWC w Barcelonie debiutowało sporo smartfonów, ale na zamkniętą imprezę zaprosił mnie tylko Nothing. Jeszcze przed wczorajszą prezentacją nowych Androidów londyńskiej marki, mogłem przyjrzeć się bliżej nowemu duetowi średnio-półkowych smartfonów producenta w bazowym wydaniu – Nothing Phone (4a). Nothing Phone (4a) Pro pozostawiono do prezentacji w Londynie, która odbyła się 4 marca.
Najnowsze telefony zaproponowano w czterej opcjach kolorystycznych. Nową odmianą jest róż, o którym wspominałem już w poniedziałkowym przeglądzie smartfonów tygodnia. Wydanie Pro zapożycza sporo cech flagowego Phone (3), ale w atrakcyjniejszym designie. Zeszłoroczny model był bardziej kontrowersyjny od poprzednich. Nowy Phone (4a) Pro jest stabilniejszy emocjonalnie Proponuje powiększoną wyspę, a więc aktualny trend stosowany w wielu telefonach. Glyph Matrix prezentuje się tu ciekawiej. W bazowym modelu jest Glyph Bar z malutkimi kafelkami LED.
Na pewno o smartfonach będzie jeszcze okazja napisać szerzej, więc teraz szybki wgląd w specyfikacje mocniejszego. Nothing Phone (4a) Pro otrzymał metalowe obramowanie i szybszy chipset. Różnice między najnowszymi odmianami są wyższe od poprzedniego duetu. Wtedy Nothing rozróżnił urządzenia głównie zestawem aparatów. Nowy model jest smuklejszy. Pracuje na Snapdragonie 7 Gen 4, ma 8/12 GM RAM (LPDDR5X) i 128/256 GB na dane (UFS 3.1 vs wcześniejsze 2.2). Jest też spora komora 5300mm² do odprowadzania ciepła. Wyświetlacz OLED ma 6.83″ i 144Hz, a także aż 5000 nitów w szczycie! Zestaw fotograficzny atrakcyjny. Aparat główny to 50-megapikselowy sensor Sony Lytia 700c z f/1.88 i OIS, który potrafi nagrywać w 4K/30fps w Ultra XDR („podobnym do Dolby Vision”). Do tego peryskopowe tele z 3.5x i OIS, no i ultra wide 8 mega. „Pogorszeniu” uległ selfiak. Phone (3a) Pro dysponował kamerką 50 mega, natomiast teraz zaproponowano 32 mpx. Bateria jest dość standardowa. Ma 5080 mAh i ładowanie 50W. Warto dodać, że wspomniany Glyph Matrix jest większy i jaśniejszy, choć diod jest mniej. Na pokładzie telefonu specyfikczna nakładka Nothing OS 4.1 na Androidzie 16. Marka obiecuje trzy większe aktualizacje softu. Bazowy Nothing Phone (4a) startuje od 1599 zł, a Nothing Phone (4a) Pro od 2099 zł.
Honor Robot Phone z kamerką 200 mega na gimbalu
Projekt tego nietypowego smartfona był zwiastowany przez markę Honor już w ubiegłym rok. Jego globalną demonstrację wyznaczono na targi MWC 2026. Honor Robot Phone robił w trakcie Mobile World Congress 2026 furorę! Ciężko się było nawet dopchać, by zrobić lepsze ujęcia, a wystawiono z 8-9 jednostek! W zasadzie pisałem o tym prototypie na blogu już dość obszernie, ale przypomnę ogólną koncepcję całego pomysłu, bo jest bardzo odważny i interesujący.
Co nowego w Honor Robot Phone? Oczywiście gimbalowa „główka” z kamerką nie jest na rynku niczym innowacyjnym, bo takie rozwiązania są już oferowane w mobilnych kamerkach akcji, ale w świecie smartfonów są unikatowe. Honor zbudował jednostkę, która skrywa cały moduł w telefonie! Można go uruchomić na gest. Ze smartfona wysuwa się sporej wielkości kamerka (porównując do samego urządzenia), która pojęcie „Android” od Google wnosi na nowy poziom. Mówię tu dosłownie, nie w przenośni, gdyż chiński producent nadał całości robotycznego charakteru.
Lepsza stabilizacja obrazu to nie wszystko. Gadżet potrafi reagować jak kieszonkowy robocik. Stąd w materiałach video jest często przedstawiany z perspektywy kieszeni na piersi (w koszuli). Gimbal, jak to gimbal, obraca się w 360 stopniach, więc opcja podążania z obiektem jest wygodna. Honor proponuje tu Super Steady Video, AI Object Tracking, 90-stopniowe AI SpinShot oraz 180-stopniowe ujęcia kinowe (we współpracy z ARRI Image Science). To zakres przypominający funkcje w gimbalach do smartfonów.
Wszystko mieści się w telefonie, więc nadal jest mobilnie. Co prawda, kamerka jest tylko jedna, ale ma swój urok i nieco inne możliwości (no i przeznaczenie). Pomysł bardzo ciekawy, ale ciekawe jak wyewoluuje, bo podejrzewam, że będzie jeszcze dopracowywany. Już aktualny mechanizm jest jednym z najmniejszych tego typu (4DoF) na świecie, a podejrzewam, że uda się tu coś jeszcze ulepszyć. Czy Robot Phone wejdzie na rynek? Hmm…
Honor Robot Phone na targach Mobile World Congress w Barcelonie. pic.twitter.com/R6ds9VKOSc
— Smartniej (@smartniej) March 3, 2026
Podwójnie składany Samsung Galaxy Z TriFold
Samsung przywiózł na Mobile World Congress swoją najnowszą rodzinę flagowych Galaxy S26, ale najbardziej uwagę przyciągał jednak ten podwójnie składany Galaxy Z TriFold, który jest na wybranych rynkach od bardzo niedawna (chyba na razie tylko w Korei Południowej, USA, a wkrótce też w niektórych krajach Azji). Choć koreańska marka jest przodownikiem w konstrukcjach foldable to ich pierwsza propozycja z podwójnym zawiasem zadebiutowała dopiero w zeszłym roku. Aż ponad rok po Huawei Mate XT. Jest równie efektowna, ale nieco inna w technice składania urządzenia.
Gabaryty obu jednostek są zbliżone, ale Samsung zamiast składać gadżet w harmonijkę, co jest moim zdaniem wygodniejsze i praktyczniejsze, woli składać skrzydełka do środka, a po drugiej stronie oferować oddzielny wyświetlacza. Przekątna panelu głównego ma tabletowe rozmiary, natomiast całość po złożeniu ma wielkość zbliżoną do normalnego smartfona. Wygodniej mi było rozkładać Huawei, choć w pierwszej chwili zacząłem „łamać” jeden panel w drugą stronę (bo w Mate XT oba zawiasy składają się w różne strony). W Samsungu zadziwia dokładnie kosztów w postaci drugiego ekranu, ale może są niższe w porównaniu do technologii składania w drugim kierunku. Przewagą Galaxy jest Android z pełnią jego możliwości. Model jest tańszy od Huawei, bo kosztuje „tylko” 2899$.
Samsung Galaxy Z TriFold. Podwójnie, ale inaczej składany od Huawei Mate XT. pic.twitter.com/zZlaOqTiPJ
— Smartniej (@smartniej) March 7, 2026
Galaxy S26 Ultra z ekranem Privacy Display
Nowe technologie ochrony prywatności w wyświetlaczach high-endowych Galaxy S26 Ultra opisywałem już na blogu kilka razy, więc pewnie wiecie na czym polegają. Na MWC mogłem zobaczyć, jak działają te specjalne warstwy zmniejszające czytelność panelu pod odpowiednim kątem. Na pewno sprawdzicie je też w polskich sklepach Samsunga, bo koreańska marka na pewno ten unikatowy tryb wyświetlacza będzie mocno promować. Telefon pozwala na odcięcie wścibskich oczu od naszego ekranu w miejscach publicznych i to nie tylko w całości, ale też w konkretnych obszarach, np. powiadomieniach i sekcjach eksponujących wrażliwsze dane.
Privacy Display w high-endowym Samsungu Galaxy S26 Ultra. Z zaciemnianiem ekranu w celu ochrony prywatności przed wścibskimi oczami. pic.twitter.com/8ZTB7wtkCO
— Smartniej (@smartniej) March 8, 2026
Leica Leitzphone z pierścieniem Master Zoom Ring
Na targach w Barcelonie był cały zestaw nowych Xiaomi siedemnastej generacji (cieszę się, że mogłem sprawdzić też ten Pro, którego w Europie nie kupimy). Zwykle najbardziej high-endowa edycja Ultra otrzymywała specjalny model z dopiskiem Leica Edition. W tym roku Xiaomi razem z Leica podeszli do tematu inaczej. Powstał projekt Leica Leitzphone powered by Xiaomi, czyli specjalna wariacja „napędzana” przez Xiaomi. Model od niemieckiej firmy będzie teraz dostępny globalnie (poprzednie Leitzphone’y prodokował Sharp i wyłącznie na teren Japonii). Teraz Android będzie przygotowany na pazie hardware’u strategicznego partnera, któym Xiaomi jest już od kilku lat.
Co nowego w Leica Leitzphone? Zacznijmy może od ceny. W naszym kraju telefon w edycji Leica jest najdroższy z całego zestawu. Kosztuje aż 8999 zł (16GB/1TB). Jest oczywiście kompatybilny z nowymi gripami, a wyróżnia się innym wzornictwem (m.in. z czerwonym logo Leica). Wyróżnikiem jest tu przede wszystkim obrotowy pierścień wokół wyspy. Chodzi bardzo płynnie i jest wygodnym elementem w procesie zoomowania (i nie tylko). Leica Camera Ring z trybem Master Zoom ma odwzorowywać typowe dla większych obiektywów funkcje z większych aparatów. Xiaomi obiecuje 0.03mm czas reakcji przy regulacji ostrzenia. Sam zestaw aparatów jest dokładnie ten sam, co w normalnym Xiaomi 17 Ultra.
W wersji Leica wykończenie nawiązuje do klasycznych aparatów i dodaje stylowego uroku. Szkoda, że tylko w czerni. Software doposażono w więcej funkcji i trybów związanych z symulowaniem ustawień profesjonalnych aparatów, przynajmniej w obrębie efektów, kolorystyki i stylów. W edycji Leica trochę to jeszcze poszerzono. Kalibrowanie kolorystyki, filtry i charakterystyczne sygnatury marki zyskały jeszcze szerszy tryb Leica Moment z symulowaniem wybranych rozwiązań Leica (rekreacja M9 i monochromatic z M3). Od specjalnych proporcji, przez wspomniane filtry. W pudełku całego zestawu znajdziemy jeszcze kilka akcesoriów, jak np. wieczko (denko) na moduł fotograficzny. Ostatnim, co zwróciło moją uwagę w opisie nowego telefonu, jest CAI Photo Authenticity Protection. To cyfrowe zabezpieczenie zdjęć wykonywanych przy użyciu rozwiązań Leica.
Xiaomi 17 Ultra i Photography Kit
Leitzphone się wyróżniał, przyznaję. Blaty Xiaomi gościły jednak sporo innych Androidów najnowszej generacji. Chińska marka udostępniła właściwie wszystko, co zaproponowała w ramach swoich topowych smartfonów. Xiaomi 17 Ultra to nowy high-endowiec, na na bazie której powstał też wspomniany wyżej telefon od Leica. Zestaw aparatów w okrągłym, sporym module jest zatem ten sam: aż „calowy” sensor główny z LOFIC HDR, peryskopowe tele 200 mega ze zmienną przesłoną, optyka Leica, ciągłym zoomem, no i nagrywanie video z Dolby Vision i Log w 4K/120fps. Oczywiście na mocarnym Snapdragonie 8 Elite 5 i sporą baterią 6000 mAh z ładowaniem z 90W. Tegoroczną edycję udało się odchudzić do aż 8.3 mm. Podoba mi się nowa zieleń Starlit Green, która mieni się w świetle.
Xiaomi 17 Ultra otrzymają też dwa gripy. Zwykle był jeden, a w tym roku marka proponuje dwie odmiany: bazowy i smuklejszy Photography Kit i Photography Kit Pro w stylu vintage w nawiązaniu do designu Leica. Jest tu wygodniejszy uchwyt, trochę dodatkowej energii, gwinty i sznurki na szyję.
W europejskiej ofercie będzie też bazowa odmiana Xiaomi 17, natomiast jak zwykle zabranie opcji Pro. Już od kilku lat Xiaomi pozbawia nas tego wariantu flagowego Androida. Zwykle macham na to ręką, bo Ultra go przebija, ale w najnowszej linii modele Pro mocno się wyróżniają. Chodzi mi o tylny ekranik zintegrowany z „wyspą” z aparatami. Producent przygotował duet o podobnych właściwościach, ale różnych przekątnych głównego wyświetlacza – Xiaomi 17 Pro i 17 Pro Max. Fajnie było chociaż zobaczyć te urządzenia na żywo i sprawdzić ekraniki z widgetami.
Składany Honor Magic V6 ze szczelnością IP69
1 marca, czyli w przeddzień startu targów MWC w Barcelonie marka Honor zaprezentowała swoją kolejną propozycję składanego Androida. Magic V6 przypomina stylistycznie i rozmiarowo swojego poprzednika, co niczego nie ujmuje, ponieważ tamta oferta była w tym zakresie estetyczna i bardzo smukła (8.75mm po zamknięciu i 4 mm po otwarciu). Smartfon wciąż będzie zaliczany do jednych ze smuklejszych foldable na rynku. Konstrukcja ma mieć mocniejszy zawias, nową opcję w czerwieni, niemal niewidoczne zgięcie ekranowe oraz wysokie normy szczelności z IP68 i IP69 (V5 miał IPX9). Zawias z Honor Super Steel Hinge ma wykorzystywać najmocniejszy na rynku stal (wytrzymałość z nawet 500 000 zamknięć/otwarć).
Odmiana chińska z łącznością satelitarną otrzyma baterię z aż 7150 mAh i bardzo szybkim ładowaniem 120W. Będzie to najpojemniejszy akumulator jaki zaproponowano w smartfonach typu foldable. Globalne wydanie będzie tylko niewiele gorsze, bo z ogniwem 6600 mAh i ładowaniem 80W. Warto wspomnieć, że poprzednik miał międzynarodowo 5820 mAh (i 6100 mAh w Państwie Środka). W obu z 66W. Konfiguracje pamięci mają sięgać nawet 16 GB RAM i 1 TB na dane (512 GB globalnie). Bazowo będzie to 12/256 GB. Honor Magic V6 będzie flagowym telefonem. Wyposażono go w układ Snapdragon 8 Elite Gen 5 i wsparcie własnymi chipami C1+ do łączności i E2 do zarządzania energią. Jak zwykle na wysokim poziomie będzie też mobilna fotografia. Aparatem główny ma 200-megapikselowy sensor.
Wyświetlacze AMOLED zostały zaoferowane w technologii LTPO 2.0 (1-120Hz). Większy ma 7.95″ i aż 44% redukcję głębokości zgięcia w panelu (czyli mniejsze odczuwanie „przegubu” pod palcem). Jasność dochodzi do aż 5000 nitów w szczycie. Ekran zyskał też dodatkową powłokę zapobiegającą odbiciom światła (na wysokim poziomie 1.5%). Zewnętrzny panel ma 6.52″, FHD+ i jeszcze wyższą jasność 6000 nitów. Proporcje standardowe. Niestety na te szersze przyjdzie nam jeszcze poczekać. Dopiero od nich będę traktował „książeczkowe foldable poważniej. Zestaw aparatów jak zwykle efektowny. Kamerka główna 50 mega ma f/1.6, peryskopowe tele 64 mpx optyczne 3x, no i jest też 50 mega w ultra wide. W ekranach po selfiaku z 20 mpx. Android 16 z MagicOS 10 da aż 7 lat aktualizacji! Cena? U nas dojdzie pewnie do 8500 zł (lub więcej).
Tecno Modular Magnetic Interconnection Technology
Nie pierwszy raz jakiś producent próbuje w moduły. Większość marek poległo, bo temat jest specyficzny. Niby bardzo praktyczny, ale wymaga ogromnych inwestycji w wypromowanie elementów i całej koncepcji. Próbowała Motorola, próbowało LG, a kojarzę też Project Ara od Google (wszystko już z dekadę temu). Apple ma swój MagSafe i w ten sposób współpracują z nim producenci przystawek. Tecno zaprojektowało cały nowy system Modular Magnetic Interconnection Technology, w którym elementy są smukłe, mocowane magnetycznie i przez piny, a całość wygląda bardzo estetycznie i wygodnie. Czy się przyjmie? To na pewno propozycja koncepcyjna typowo „targowa”, by przykuć uwagę odwiedzających. Mogę tylko tylko potwierdzić, że stoisko Tecno na MWC było oblegane, a zestaw modułów w ciągłej demonstracji.
Co nowego od Tecno? Z perspektywy tego przeglądu najciekawiej prezentują się oczywiście modułu związane z kamerkami. Telephoto Lens to obiektyw przyczepiany do „korpusu” smartfona, natomiast Action Cam to rodzaj kamerki do rejestracji dynamicznych ujęć. Pierwsze rozwiązanie jest już dobrze znane i coraz częściej pokazywane (choć jeszcze rzadko wprowadzane). Natomiast drugie widziałem kiedyś w swojej wybraźni, ale wymagało miniaturyzacji. W końcu nastąpiła chyba wystarczająca, by pokazać rozwiązanie w praniu. Jeszcze nie w konsumenckiej edycji, ale z ważnym krokiem ku realizacji.
Baza smartfona Tecno ma tylko 4.2 mm grubości. Oczywiście po dodaniu różnych elementów konstrukcja rośnie. Na demonstracji wszystko wyglądało bardzo solidnie, zwłaszcza podczas szybkiego mocowania i rozbierania gadżetu na różne części. W sumie w katalogu pokazano dziesięć różnych modułów. Od gamingowych, przez foto/video, aż po banki energii itd. Komunikacja między każdym odbywa się w pełni bezprzewodowo (od Wi-Fi, przez Bluetooth, aż po mmWave). W sekcji fotograficznej pomysł jest ciekawy, bo można żonglować obiektywami (niekoniecznie aż tak dużymi), ale może to wymagać odpowiedniego podejścia. Pomysł jest, rozwiązania technologiczne też – kwestia projektu. Tecno zaprezentowało dwie odmiany kolorystyczne zestawów: jasny (Atom Edition) i ciemny (moda Edition). Jest między nimi różnica. Pierwszy zestaw ma jeden zestaw złącz, a drugi dwa, więc chyba więcej opcji montażu.
Modułowa, magnetyczna koncepcja smukłego smartfona od Tecno Mobile. Z kamerką akcji, powerbankiem, czy sporym obiektywem. pic.twitter.com/kwdJLIPzTl
— Smartniej (@smartniej) March 7, 2026
TCL z ekranem NXTPAPER AMOLED
Wyświetlacze NXTPAPER od TCL już w swojej pierwszej generacji były bardzo unikatowe. W ostatnim czasie chińska marka udoskonalała ją czterokrotnie, ale cały czas na bazie LCD. Teraz panele będą oferować AMOLED. Najnowszy TCL zaproponuje ekran NxtPaper AMOLED o jeszcze ciekawszych parametrach. Wciąż z ofertą stawiającą na ochronę oczu i lepszą czytelność w trudniejszym oświetleniu, ale z jeszcze lepszymi efektami. Jeszcze nie przedstawiono nazwy Androida, w którym panel zadebiutuje, ale powinno to nastąpić wkrótce.
NxtPaper AMOLED to nadal ekran z antyodblaskową, matową powłoką, dzięki której lepiej czytane będą treści. Jak sama nazwa wskazuje, wyświetlacz kieruje się w stronę papieru w elektronicznej wersji, ale z rozwiązaniami odmiennymi od E-Ink. Producent dopracował technologie Circular Polarizer Light (CPL), dzięki którym polaryzacja osiąga aż 90% (poprzednik dochodził do 75%). Demonstracyjne modele były bardzo przyjemne w odbiorze. Inne od wszystkich pozostałych smartfonów.
Autorskie rozwiązania TCL w ramach AMOLEDów z NxtPaper są wykonane w lirografii nano-matrix. W trakcie dnia wyświetlacz dopasowuje jasność i temperaturę kolorów do warunków, a ma też filtrację niebieskiego światła na poziomie 15% (poprzednik 2.9%). Jasność ekranu jest obniżana nawet do 1 nitu. W trybie czytania z Adaptive Reading Experience jest jeszcze odpowiednie dostosowanie tła, by uwydatnić tekst. Wciąż jednak z zakresami kolorystyki znanej z AMOLEDów. Pokrycie barw DCI-P3 jest w 100%, a dokładność odwzorowania deltaE < 1. Jasność szczytowa osiąga 3200 nitów, więc też niezłą. Niestety, by uzyskać wspomniane wcześniej efekty, bardzo często ekran musi pracować na pełnej jasności.
Tecno Pova Neon i Tecno AI EINK
Tecno przywiózł do Barcelony sporo nowych urządzeń, ale i prototypów. Bardzo oryginalnych, bo pokazujących rozwiązania rzadko stosowane w telefonach. Pova Neon i AI EINK nie mają w sobie nic praktyczne, ale przyciągają uwagę. To typowo targowe koncepty, których zadaniem jest prezentacja możliwości sekcji R&D producenta.
Tecno Pova Neon i AI EINK. Dwie nietypowe koncepcje „plecków” smartfona. pic.twitter.com/7qydbLrJVg
— Smartniej (@smartniej) March 8, 2026
Oba Androidy skupiły uwagę na „pleckach”, a konkretnie ich personalizowaniu i wyróżnieniu unikatowym wykończeniem. Wykończeniem bardzo dynamicznym. W obu przypadkach tył obudowy generuje wzory. W Pova Neon robi to jonizowany gaz do neonowych reakcji. Tecno zapewnia, że to bezpieczne technologie, choć zapewne nie przeznaczone do konsumenckiego modelu.
Druga propozycja, czyli Tecno AI EINK jest już dużo bliższa realizacji na masową skalę. Producenci telefonów już od dosyć dawna dekorują tyły swoich urządzeń różnymi technikami. Jest sporo modeli z dodatkowym ekranem, diodami lub paskami LED, ale i e-papierowymi warstwami. Na tą ostatnią, jak sama nazwa wskazuje, postawiono w AI EINK. Dobieranie kolorów można wykonać bezpośrednio w aplikacji smartfona.
Infinix Note 60 Ultra spod ręki Pininfarina
Studio Pininfarina jest znane głównie z projektowania samochodów, ale nie tylko. Wkrótce marka będzie obchodzić stulecie, więc ma już renomę. Od jakiegoś czasu jeden z producentów smartfonów zwiastował Androida przygotowanego we współpracy z Pininfarina. Telefon został zaprezentowany w trakcie Mobile World Congress w Barcelonie. Infinix Note 60 Ultra prezentuje się inaczej od wielu konkurencyjnych telefonów, ale czy wyjątkowo? Na pewno z elementem pokazanym już w Note 60 Pro, czyli tylnymi mini ekranikiem LED.
Co nowego w Infinix Note 60 Ultra? Smartfon ma wyjątkową stylistykę, oczywiście odpowiednio oznaczoną. Infinix Note 60 Ultra Design by Pininfarina ma sporą wyspę fotograficzną Uni-Chassis Camera Module, aluminiowe (matowe) boki i ciekawą fakturę na tyle obudowy. Floating Taillight ma odpowiadać za powiadomienia LEDowymi animacjami. Włoskie studio zaproponowało swoją wizję wykończenia, natomiast hardwarem zajął się już Infinix. Note 60 Ultra ma być pierwszym modelem z łącznością satelitarną z połączeniami audio między wieloma krajami.
Sporej wielkości moduł fotograficzny (co ostatnio modne z tym przerostem „wyspy”) wyposażono w aparat główny 200 mega (Samsung HPE z 1/1.4”). Do tego peryskopowe tele (50mpx Samsung JN5) z optycznym 3.5x i matrycowym 7x. Jak zwykle z dopełnieniem ultra wide. Infinix obiecuje wsparcie Ultra HDR Capture i XDR Display poprzez autorski XDR Image Engine.
Infinix Note 60 Ultra designed by Pininfarina. Legendarne studio skończy za kilka lat stówę! pic.twitter.com/rwafljVslO
— Smartniej (@smartniej) March 8, 2026
Pozostałe parametry też na poziomie. Mniej więcej podobnym do jakości zestawu aparatów (czyli nie high-endowo). Note 60 Ultra proponuje układ Dimensity 8400 (4nm) z chłodzeniem 3D IceCore, 12 GB RAM i 256/512 GB na dane. Ekran OLED 6.78″ ma 1.5K i 144Hz, a także aż 4500 nitów w szczycie. W zestawi z telefonem jest etui MagCharge Base inspirowane super autami i kilka kevlarowych akcesoriów. Całość ze szczelnością IP64. Urządzenie wyposażono w głośniki stereo z 360° Sound By JBL. Bateria spora, bo z aż 7000 mAh (z odzyskiem 1% energii po 200 cyklach ładowań) i mocą uzupełniania energii ze 100W.
nubia Neo 5 GT – przystępny cenowo, ale z aktywnym chłodzeniem
Stoisko ZTE i nubii na Mobile World Congress w Barcelonie imponowało wielkością. Chińskie marki, które produkują smartfony w praktycznie wszystkich kategorii, zaprezentowały swoje wszystkie posiadane w ofercie urządzenia. Sporo z nich jest gamingowe. Wśród nowości przywiezionych na targi była przystępna cenowo linię nubia Neo 5 GT z aktywnych chłodzeniem i sporymi bateriami. Rodzina telefonów ma się składać z modeli: Neo 5, Neo 5 GT oraz Neo 5 Max. Przedstawiono jedynie specyfikacje Neo 5 GT.
Przystępna cenowo linia gamingowych nubii Neo 5 GT. Tu w wersji Max z aż 7.5-calowym ekranem! pic.twitter.com/vDl9pYKoyJ
— Smartniej (@smartniej) March 8, 2026
Gamingowa nubia Neo 5 GT to jedyny w tym segmencie cenowym smartfon z aktywnym chłodzeniem w postaci wiatraczka. W dodatku ze sporej powierzchni komorą odprowadzającą ciepło. 29 508mm² pokrywa układ obliczeniowy Dimensity 7400 od MediaTek. Nie jest to jakiś topowy chipset, ale marka obiecuje mu wsparcie szybkich standardów pamięci: LPDDR Max RAM z 6400Mbps. Do tego 360-stopniowo obsadzone antenki i dotykowe boczki Neo Triggers 5.0 z 550Hz.
Wyświetlacz AMOLED ma sporą przekątną 6.8″, aż 1.5K i 144Hz. Do tego czułość na poziomie 3049Hz i jasności szczytowej 4500 nitów. Very nice! Pozostałe parametry też na poziomie. Bateria 6210 mAh z podwójnym ogniwem i ładowaniem 80W. Oczywiście z trybem bypass, czyli opcją pominięcia akumulatora przy podpięciu do gniazdka. Z tyłu typowy dla gamingowych urządzeń element LED z RGB. Nie zabraknie też głośniczków stereo z DTS:X Ultra. Androida doposażono w AI Game Space 5.0, dzięki któremu podrasowano system w ramach gier. Jednostka ma startować już od 399€! Bazowy wariant, którego parametrów jeszcze nie znamy, to z kolei 299€. Najefektowniej wyglądał na stoisku Neo 5 Max z aż 7.5-calowym wyświetlaczem!! Premiera linii gdzieś w okolicach kwietnia. Opcjonalnie z kompatybilnym nubia Gamepad 2 do wygodniejszej rozgrywki.
Składana Motorola Razr Fold debiutuje w Europie

Pierwszy składany Android Motoroli w większym wydaniu, czyli Razr Fold, debiutował na początku stycznia w Las Vegas podczas targów CES. Na początku marca w trakcie MWC w Barcelonie high-endowy telefon został przedstawiony w Europie, gdzie jego cenę określono na 2000€. Jego dostępność ustalono na 13 kwietnia. Najnowszy flagowiec Motoroli ma mocarne podzespoły i efektowny zestaw aparatów (otrzymał w rankingu DXOMARK aż 164 punkty, czyli ósme miejsce na liście!).
Pierwsza „książeczka” Motoroli wchodzi w segment z przytupem. Razr Fold idzie na całość, co zresztą widać po wspomnianej cenie. Jest wysoka, ale gwarantuje top w ramach funkcji i możliwości smartfona. W zestawie jest nowy rysik Moto Pen Ultra, 9.89 mm grubości (4.55 mm po rozłożeniu), niezłego Snapdragona 8 Gen 5, sporą baterię 6000 mAh z 80W (i 50W w Qi) oraz efektowne wyświetlacze.
Do dyspozycji dwa panele. Ten mniejszy z 6.6″ (21:9) i aż 6000 nitami szczytowej jasności. Do tego 10-bitowa głębia z Pantone Validated Color, 100% DCI-P3, Dolby Vision i HDR10+. Odświeżanie z aż 165Hz! Składany wyświetlacz to ma LTPO z 1-120Hz i 6200 nitów w szczycie. Tu również z Dolby, Pantone, 10-bit i 100% DCI-P3. Po rozłożeniu skorzystamy ze wspomnianego stylusa, który swoje zalety oferował już w Signature. Duża czułość, detekcja kątów, kontaktu ręki, a także sporo funkcji w ramach rysika: Quick Access Toolbar, Quick Clips, Circle to Search, i czy Sketch to Image z AI. EDIT: frontowy panel też współpracuje z cyfrowym piórkiem.
Podoba mi się obecność USB-C w wersji 3.2 Gen 1, czyli z DisplayPort 1.2 w ramach desktopowego działania. Dźwięk też na poziomie, przynajmniej na papierze, bo jest kalibracja Bose i Dolby Atmos. Potrójny mikrofonik podniesie jakość rozmów. Fotograficznie jest nieźle. Z tyłu, podobnie do nowej Signature, znajdzie się potrójne 50 mega (Sony LYTIA 828 jako aparat główny, peryskopowe tele z optycznym 3x oraz ultra wide). Moduł będzie zdolny do nagrywani video z Dolby Vision. Oba ekrany mają otworki z selfie: 32 mega na zewnątrz i 20 mega wewnątrz. Więcej o opcjach fotograficznych spróbuję napisać w środowym przeglądzie mobilnej fotografii.
Motorola Edge 70 Fusion z czterema zakrzywieniami
Na MWC swoją premierę miał też Edge 70 Fusion, czyli kolejna wariacja flagowej rodziny Androidów od Motoroli. Ten model imponuje poczwórnym zakrzywieniem wyświetlacza, wysoką jego płynnością i smukłym profilem. Węższa konstrukcja nie wymusiła odchudzania akumulatora – jak miało to miejsce w przypadku Edge 70. Motorola Edge 70 Fusion ma 7.2 mm (redukcja z 8 mm względem poprzednika), ale tą samą pojemność, czyli 5200 mAh. Mniej od rywali, ale chyba wystarczająco. Tu warto jeszcze zauważyć, że indyjskie wydanie będzie grubsze, ale z większym akumulatorkiem – 7.99 mm i 7000 mAh. EDIT: ta wersja też będzie jednak oferowana na Starym Kontynencie.

Co nowego zaoferuje Motorola Edge 70 Fusion? Nowy model postara się przyciągnąć wzrok potencjalnych klientów panelem OLED 6.78″ z delikatnymi zakrzywieniami wokół wyświetlacza. Ma 144Hz i 5200 nitów w szczycie. To jeszcze wyższa jasność od bazowego Edge 70 z jego 4500 nitów. Mimo tych zakrzywień zaoferowano odpowiednią wytrzymałość i szczelność: IP68 oraz IP69, ale też certyfikację MIL-STD-810H. Wspomniana wyżej bateria ma ładowanie 68W, więc szybko. Niestety bez opcji bezprzewodowej. Szkoda.
Na pokładzie pracuje Snapdragon 7s Gen 3, a więc układ od Qualcomm. Edge 60 Fusion pracowała na Dimensity 7300. Konfigurację zaproponowano w połączeniu 8 GB RAM i 256 GB na dane. Zestaw fotograficzny taki sobie. Mówimy tylko o duacie kamerek, ale z kalibracjami Pantone Validated. Ta główna ma 50 mega (Sony Lytia 710) z OIS). Towarzyszy jej ultra wide 13 mpx z trybem makro. Na froncie niezłe 32 mega. Cennik ma wyglądać następująco: 420€ za wersję slim i 440€ za model z większą baterią.
Wearables na Mobile World Congress 2026 w Barcelonie
Wearables to równie liczna grupa mobilnych urządzeń na MWC, co smartfony. W tym roku na stoiskach dało się zauważyć mnóstwo inteligentnych okularów, a nieco mniej większych headsetów. Ewidentnie widać, że rynek kieruje się w stronę smukłych ramek, w których królować mają głównie modele AI i pomoc inteligentniejszych asystentów. Wciąż rozwijane są też smartwatche i trackery aktywności. Nowości nie było jednak jakoś specjalnie wiele. Poniżej kilka najciekawszych urządzeń z ubieralnej sekcji.
Qualcomm przedstawił Snapdragona Wear Elite

W trakcie MWC moją uwagę przykuł dziwny smartwatch na stoisku Qualcomm. Okazało się, że to referencyjny model z najnowszym układem Snapdragon Wear Elite. Producent chipsetów zaproponował w końcu mocniejszy procesor dla wearables, o czym zresztą świadczy dopisek Elite. Jednymi z pierwszych zegarków z tym modułem na pokładzie mają być propozycje od Samsunga i Motoroli. Piszę propozycje, bo niekoniecznie muszą to być smartwatche (choć pewnie będą). Qualcomm przedstawia bowiem potencjał układów również w ramach usług w obrębie naszyjników z ekranikami. Widać je na załączonym filmiku. W niedalekiej przyszłości wisiorki z ekranami wyposażonymi w rozwiązania AI mogą być nową odnogą gadżetów wearables.
Co nowego w Snapdragonie Wear Elite? W trakcie Mobile World Congress qualcomm opowiedział o swoich nowych układach sporo. Praktycznie przedstawił ich pełne parametry. Są bardzo ciekawie. Mocno wykraczając poza aktualne standardy. Inteligentne zegarki działające z tym Snapdragonem będą znacznie ciekawszymi urządzeniami z uwagi na zastrzyk mocy, szybszą łączność i większą oszczędność energetyczną. Jak pewnie zdążyliście już na obrazku zauważyć, Qualcomm sam sugeruje odpowiednią moc do obsługi kamerek z nadgarstka.
Snapdragon Wear Elite ma być zdolny do obsługi zadań AI bezpośrednio na pokładzie noszonego urządzenia. Platforma ma być nową generacją tzw. Personal AI, czyli usług oferowanych w obrębie modeli i algorytmów Sztucznej Inteligencji. Jest tu integracja z Hexagon NPU i obsługa nawet do 2 miliardów parametrów AI. Jedne elementy NPU zajmą się lżejszymi zadaniami, inne tymi cięższymi, a więc jest pełne dostosowanie do potencjalnych procesów – nawet agencyjnych. Podwójne NPU ma być w ten sposób stale gotowe kontekstowo. Od rozpoznawania aktywności, aż po opcje multimodalne. Zarówno samodzielnie, ale i hybrydowo, czyli z elementami chmurowymi.
To jeszcze szybko o specyfikacjach chipa. Snapdragon Wear Elite wyposażono w pięciordzeniowe CPU (do 2.1 GHz) i grafikę Adreno A622 GPU ze wsparciem Vulkan 1.2 i OpenGL ES 3.2. Uzyskamy 5x szybszą pracę na jednym rdzeniu CPU i nawet 7x szybsze działanie GPU (w porównaniu do Snadpragona W5+ Gen 2). Jeśli chodzi o czas działania to Qualcomm obiecuje nawet o 30% dłuższy czas pracy. Szybkie ładowanie też lepsze, bo nawet 50% baterii już po 10 minutach ładowania. Efektownie wygląda też aż sześć technologii w ramach łączności: modem 5G RedCap (Rel 17), oszczędne Micro-Power Wi-Fi 6, Bluetooth 6, Ultra-Wideband (UWB), dwuzakresowe GNSS (L1/L5) oraz satelitarne NB-NTN. Warto jeszcze podkreślić szybsze standardy wbudowanej pamięci: LPDRR5 (do 6400 MHz) i do 32 GB eMMC.
Motorola z nowymi słuchawkami TWS: Moto Buds 2 i Buds 2 Plus
Motorola wystawiła w Barcelonie wszystkie posiadane w ofercie urządzenia z działu wearables. Wśród nowości były tu słuchawki klasy TWS w dwóch odmianach: Moto Buds 2 i Moto Buds 2 Plus. W obu modelach zaproponowano rozwiązania we współpracy z Bose oraz Pantone. W tym pierwszym w ramach dźwięku, a w tym drugim estetyki kolorystycznej. Nie zabrakło też integracji z nowościami AI.

Co nowego w Moto Buds 2 i Buds 2 Plus? Ten drugi z duetu jest lepiej wyposażony. Motorola przygotowało z Bose audio w premium z aktywną redukcją szumów do aż 55dB i membranami 11 mm. W opisie słuchawek znalazłem wzmiankę o High-Resulution Audio, Apatial Audio i Dolby Atmos, ale też Dolby Head Tracking, czyli imersyjny odbiór 360 stopni przy obracaniu głowy (z kompatybilnymi smartfonami Motorola Edge). W ramach AI jest tłumacz na żywo, a rozmowy są wspierane specjalnym odszumianiem. Czas pracy określono na 9h (+40h z etui). Cena: 150€.
Bazowe Moto Buds 2 doposażono w 6 mm przetwornik tweeterowy. Nadal jest jednak dynamiczne ANC z 55 dB i Transparency Mode. Nie ma systemu śledzenia położenia głowy, ale jest dłuższy czas działania (11h). Cena: 80€.
Smart okulary na targach w Barcelonie
Inteligentnych okularów na MWC było tak dużo, że nie sposób było sprawdzić ich wszystkich w sposób bezpośredni. Dało się odczuć, że era na smart ramki zaczyna się rozkręcać. Co prawda, segment ten ma już wiele lat, ale wystartował w niewłaściwym momencie (Google Glass ponad dekadę temu). Aktualnie swoje jednostki rozwija praktycznie każda większa marka, a te mniejsze też starają się w nie inwestować. Proponowane są już trzy odmiany: z wyświetlaczami, z kamerkami, a także modele wyłącznie audio. W Barcelonie przymierzyłem kilka modeli, m.in. ten od XGIMI, które kojarzyłem dotąd wyłącznie z projektorów. W ramach MemoMind powstają dwie odmiany: z ekranem i bez. W obu z hybrydowym systemem operacyjnym z wieloma LLM. Niech już ten projekt zwróci uwagę, jak interesująca staje się ta branża.
Spore stoisko modeli, w których pracują Snapdragony, pokazał w swojej strefie Qualcomm. Własny „butik” miało oczywiście Meta, a naprawdę bogatą ofertę przedstawił też Qwen. Widziałem też jednostki RayNeo od TCL, ale też całe mnóstwo nowości od mniej znanych marek. Nawet Tecno pokazało w tym zakresie coś swojego. Od 2026 roku rozwiązania w zakresie inteligentnych okularów mogą w końcu pokazać drzemiący w nich potencjał, szczególnie w tandemie z AI. Miniaturyzacja i możliwości zaszły już na tak wysoki poziom, że czas z nich adekwatnie korzystać. BTW: jeszcze w tym roku swoje Galaxy Glasses pokaże Samsunga, a przecież czekamy też na propozycje Apple. Najbliższe lata mogą być dla działu wearables bardzo interesujące. Dodam na koniec, że pewnie napisałbym coś więcej o projekcie okularów Google z Android XR, ale na prywatnej prezentacji poproszono o nie robienie zdjęć.
Tecno Watch GT 1S i słuchawki FreeHear 2
Wearable od Tecno trudno u nas nabyć (zresztą same smartfony też nie specjalnie łatwo). Chcę jednak krótko przedstawić modele zegarków i słuchawek, które producent przywiózł na MWC. Stoisko producenta było oblegane głównie z uwagi na technologie do smartfonów, ale marka nie zapomina o rozwiązaniach ubieralnych. Nazwy nowych modeli inspirują się dość mocno ofertą Huawei. Tecno Watch GT 1S i Tecno FreeHear 2 mają być częścią ekosystemu OneLeap, czyli szybką komunikację między elektroniką marki. Chodzi m.in. o automatykę wykrywania, szybkie łączenie niemal jednym kliknięciem i skrócenie procesu konfigurowania. Większość najważniejszych zalet obejmuje tu tablet, smartfon i komputer, ale domyślam się, że w końcu skorzystają na tym więcej też urządzenia wearables.
Co nowego w Tecno Watch GT 1S? Marka zaznacza, że ten model będzie jej flagową propozycją. W okrągłej kopercie zaproponowano dwuzakresowy, a więc dokładny system namierzania GPS (z L1 i L5). Już to oznacza, że temat rejestrowania ruchu w ramach aktywności sportowej ma być konkretny. Oprócz klasycznych funkcji sportowych będą też te zdrowotne. Zakres monitorowania obejmuje tętno, SpO2, stres, czy sen. Lekki system powinien zagwarantować nawet dwa tygodnie działania na jednym ładowaniu. Stylistycznie jest dobrze, ale nic ponad standardy. Zaciekawiły mnie jednak tarczki, które Tecno generuje przy użyciu AI. Użytkownik może stworzyć własne motywie na bazie zdjęcia lub tekstowego promptu.
Co nowego w Tecno FreeHear 2? To kolejne słuchawki o otwartej konstrukcji, czyli open-ear. Oczywiście w tej samej formie, która jest adaptowana w większości podobnych propozycji. Wygodniejszej dla ucha, bo nie wtykanej bezpośrednio do kanału. We FreeHear 2 zastosowano przetworniki 10.8 mm z podwójnym magnesem. Jest też szybkie ładownie, długi czas pracy (46h łącznie z etui), tłumacz AI real-time oraz współpraca ze wspomnianym OneLeap.
Samsung Galaxy XR ze Snapdragonem XR2+ Gen 2
Headset Galaxy XR pracujący na Androidzie XR zadebiutował w październiku zeszłego roku. Urządzenie jest oferowane na razie wyłącznie na terenie Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej, więc jest jeszcze trudnodostępne. Tym bardziej założenie gogli na głowę było na targach MWC bardzo kuszące. Sprzęt można było przetestować w kilku miejscach. Na stoisku Samsung Display, na głównej przestrzeni Samsunga, ale też w „kiosku” Google. Wszędzie z opcją bezpośredniego sprawdzenia rywala Vision Pro od Apple.
Czym są Galaxy XR? Przede wszystkim sprzętem do imersyjnej rzeczywistości rozszerzonej. W środku najnowszy Android XR, dzięki któremu obsłużymy aplikacje w trybie AR. W USA model wyceniono na 1799$, czyli sporo mniej (2x) od konkurenta z Cupertino, ale nadal drogo. W tej cenie mamy podwójny 4.3K Micro-OLED z 72-90Hz. Obraz z HDR, a obsługa ze wspomaganiem kamer passthrough oraz czujników głębi, by móc połączyć cyfrową warstwę z realnym otoczeniem. W środku Snandragon XR2+ Gen 2, 16 GB RAM i 256 GB na dane. Dźwięk płynie tu przestrzennie i bez zakładania słuchawek.
Czas pracy określono na tylko 2 godziny z zewnętrznego akumulatora. Podoba mi się pełna integracja headsetu z Gemini od Google. Wszelkie serwisy amerykańskiego giganta są tu obsługiwane w trybie Rzeczywistości Rozszerzonej, a YouTube też sferycznie i w 180°. Samsung jest generalnie hardwarem dla warstwy od Google.
TCL CrystalClip w wersji Swarovski

TCL też ma swoje otwarte słuchawki w charakterystycznej już dla tej konstrukcji formie, czyli nietypowego klipsa na małżowinę, który „ubiera się” bocznie. W CrystalClip zastosowano format hybrydowy, co pozwoli wykorzystać podwójne przetworniki magnetyczne oraz dźwięk przestrzenny. Na targach MWC wystawiono edycję Swarovski, która jest wysadzana kryształkami. Dodatek w kształcie różny można nosić oddzielnie. To potwierdza biżuteryjne podejście do wearable.
Odłączany element dekorujący nawiązuje do ozdób kolczykowych. Zdobienia są opcjonalne, ale ważne dla całego zestawu. Mają bowiem przyciągnąć uwagę przez zestawienie charakterystycznych dla sekcji elementów. Standardowe słuchawki są leciutkie, m.in. dzięki łukowemu mostkowi ze stopu tytanu. Format ten jest wygodny dla ucha i nie koliduje z nausznikami okularów. Bardzo możliwe, że właśnie dlatego jest coraz chętniej stosowany.
Zaletą otwartej konstrukcji jest jak zwykle możliwość lepszej orientacji w otoczeniu, a także przyjaźniejsze pracy noszenie (bez męczenia uszu). Są też systemy ENC (elektronicznej redukcji sumów) z dwoma mikrofonami do zmniejszania szumów w trakcie połączeń. Czas pracy gadżetu określono na 36h. W opisywanej edycji Swarovski cenę określono na 149€.
Sekcja gamingowa na Mobile World Congress 2026 w Barcelonie
Choć MWC nie są typowo gamingową imprezą, to na poszczególnych stoiskach dało się znaleźć ciekawostki związane z tą branżą. Zarówno tych mobilnych, jak i koncepcyjnych, a nawet VR-owych. W trakcie imprezy zadebiutowało kilka urządzeń z przeznaczeniem do grania. Efektownie wyglądała strefa ZTE, czyli właściciela marek nubia i RedMagic. Obie proponują telefony specjalnie pod przenośną rozgrywkę.
Składany Lenovo Legion Go Fold Concept
W ostatnim przeglądzie mobilnego grania zwracałem już uwagę na nową koncepcję składanego Legiona Go od Lenovo, ale niedługo później mogłem potrzymać gadżet w rękach i ocenić jego ciekawy potencjał w ramach kilku proponowanych ułożeń. Legion Go Fold Concept to handheld typu ultimate, czyli dysponujący formą rozgrywki w kilku nietypowych formach. Sprzęt na razie prototypowy, ale demonstrujący, jak niebawem będziemy grali w trybie przenośnym.

Lenovo Go Fold Concept to przede wszystkim ekran składany w pół, dzięki któremu rozgrywka, ale inne funkcje otworzą gadżet na bardziej wszechstronną obsługę. Najlepiej użyć tu określenia „elastyczność”, bo pasuje do propozycji jeszcze lepiej. Panel OLED po rozłożeniu ma 11.6″ cala i może funkcjonować niczym tablet, laptop, ale też konsola z podpiętymi z boku kontrolerami (zarówno horyzontalnie, ale i wertykalnie). W pionie można ekran złożyć i zmniejszyć gabaryty o połowę (7.7″). Odpinany pady złożymy do wygodnego gamepada. Tu koncepcja przypomina Joy-Cony od Nintendo Switch. Podobnie jak w Legionach Go i Go 2, pad można przekształcić w joystick.
Bardzo nietypowo wygląda też 1-calowy, okrągły ekranik w prawym kontrolerze. Wspiera widgety, np. z informacjami o wydajności, zegarek. Jest też malutkim touchpadem. Na pokładzie Intel Core Ultra 7 258V, 32GB RAM i bateria 48WHr. Demonstracyjne jednostki robiły wrażenie, ale cenowo sprzęt pewnie skutecznie odstraszy. Przynajmniej na razie, gdy giętkie ekrany wciąż są drogimi i niszowymi propozycjami.
Gamingowy tablet Lenovo Legion Tab piątej generacji
Lenovo nie oferuje już gamingowych smartfonów, ale na szczęście trzyma się gamingowych tabletów. IMO to bardzo logiczne, ponieważ mobile gaming zaczyna kierować uwagę w stronę nieco większych ekranów. Optymalne przekątne w tym segmencie to okolice 8-9 cali. Taki panel zaproponuje nowy Lenovo Legion Tab Gen 5 za 999€, którego premierę przewidziano na kwiecień (natomiast prezentacja odbyła się na MWC w Barcelonie).
Kwota proponowana za nowego Androida z linii Legion jest spora, ale specyfikacje do niej adekwatne. Piąta generacja znów podrożała, ale to pewnie też z uwagi na globalny wzrost cen pamięci. Lenovo proponuje bowiem bezpośredniego rywala dla Astry od RedMagic. Sprzęt pracuje na topowym Snapdragonie 8 Elite Gen 5, ma konfiguracje do 16 GB RAM (LPDDR5X-10667) i rozwiązaniami AI do podkręcania gier. Wyświetlacz ma wysoką rozdzielczość 3040 x 1904 piksele oraz wysokie odświeżanie 165 Hz. W modelu na 2026 rok znalazła się spora bateria z 9000 mAh, specjalne chłodzenie, dwa porty USB-C, no i oczywiście detale z efektami RGB.
Generalnie ekran posłuży do obsługi cięższych gier na Androida, ale też streamingu i emulacji tytułów z PC. Jednostka jest lekka, bo waży tylko 360 gramów, a z opcjonalnym kontrolerem też pewnie jej zbytnio nie poczujemy. Wspomniane wcześniej AI weźmie udział w poprawie dźwięku, odszumianiu rozmów, a także czułości ekranu na dotyk. Tablet można też używać do innych, bardziej codziennych zadań. Szkoda, że ekran to tylko LCD, a nie OLED, no i nie ma wsparcia rysika.

UNICO POCKET z 40 klasykami SNK
Przechadzając się po rubieżach hal na Mobile World Congress w Barcelonie, natrafiałem na równie ciekawe gadżety, co w głównych, bardziej obleganych alejkach. Choć nogi odczuwały już długie spacery między stoiskami, przystawałem przy niemal każdej przenośnej konsolce. W ten sposób w moje ręce wpadł UNICO POCKET, czyli klasycznie wyglądający handheld z czterdziestoma licencjonowanymi tytułami z SNK.
Zabawkę przystosowano specjalnie do obsługi retro gier. Z 4-calowym panelem IPS LCD, podwójnymi joyami i przyjemną ergonomią ułożenia w dłoniach. W kolekcji m.in. Metal Slug, The King of Fighters, czy World Heros. Gadżet bazuje na Linuksie, ma podwójny głośniczek oraz komplet przycisków. Naprawdę świetnie wyglądająca propozycja. Warto łazić po wszystkich zakamarkach MWC!
[concept] Flex Gaming – składany handheld Samsunga
Na zeszłorocznych targach MWC Samsung Display pokazał bardzo nietypowy prototyp gamingowego handhelda. W tym roku Flex Gaming też był elementem wystawy z koncepcjami wykorzystującymi nowe technologie wyświetlaczy. Choć nie jest to „nowość”, bo gadżet widział już światło dzienne, to nadal projekt wygląda futurystycznie. Swoją wizję składanego formatu skradło w Barcelonie Lenovo, ale podejście we Flex od Samsunga też ma sens.
Flex Gaming od Samsunga ponownie na MWC. Koncepcka składanego handhelda do grania. pic.twitter.com/17Mlyj2vow
— Smartniej (@smartniej) March 8, 2026
Przenośny gadżet z OLED ma tu horyzontalną konstrukcję składaną w osi pionowej, a więc znaczne zmniejszanie gabarytów konsolki. Konstrukcja Samsunga uwzględniła oczywiście wystające joye, na które są specjalne otworki. W tym konkretnym przypadku po rozłożeniu panel ma 7.2″, a więc wystarczająco komfortową przekątną w ramach mobilnej rozgrywki. Na razie giętkie panele i składane budowy są bardzo niszowe (i drogie), ale prędzej czy później, dotrą do mainstreamu. Bardzo możliwe, że po prostu w ramach smartfonów ze specjalnymi adapterami.
nubia Neo 5 GT – przystępny cenowo, ale z aktywnym chłodzeniem
Stoisko ZTE i nubii na Mobile World Congress w Barcelonie imponowało wielkością. Chińskie marki, które produkują smartfony w praktycznie wszystkich kategorii, zaprezentowały swoje wszystkie posiadane w ofercie urządzenia. Sporo z nich jest gamingowe. Wśród nowości przywiezionych na targi była przystępna cenowo linię nubia Neo 5 GT z aktywnych chłodzeniem i sporymi bateriami. Rodzina telefonów ma się składać z modeli: Neo 5, Neo 5 GT oraz Neo 5 Max. Przedstawiono jedynie specyfikacje Neo 5 GT.
Przystępna cenowo linia gamingowych nubii Neo 5 GT. Tu w wersji Max z aż 7.5-calowym ekranem! pic.twitter.com/vDl9pYKoyJ
— Smartniej (@smartniej) March 8, 2026
Gamingowa nubia Neo 5 GT to jedyny w tym segmencie cenowym smartfon z aktywnym chłodzeniem w postaci wiatraczka. W dodatku ze sporej powierzchni komorą odprowadzającą ciepło. 29 508mm² pokrywa układ obliczeniowy Dimensity 7400 od MediaTek. Nie jest to jakiś topowy chipset, ale marka obiecuje mu wsparcie szybkich standardów pamięci: LPDDR Max RAM z 6400Mbps. Do tego 360-stopniowo obsadzone antenki i dotykowe boczki Neo Triggers 5.0 z 550Hz.
Wyświetlacz AMOLED ma sporą przekątną 6.8″, aż 1.5K i 144Hz. Do tego czułość na poziomie 3049Hz i jasności szczytowej 4500 nitów. Very nice! Pozostałe parametry też na poziomie. Bateria 6210 mAh z podwójnym ogniwem i ładowaniem 80W. Oczywiście z trybem bypass, czyli opcją pominięcia akumulatora przy podpięciu do gniazdka. Z tyłu typowy dla gamingowych urządzeń element LED z RGB. Nie zabraknie też głośniczków stereo z DTS:X Ultra. Androida doposażono w AI Game Space 5.0, dzięki któremu podrasowano system w ramach gier. Jednostka ma startować już od 399€! Bazowy wariant, którego parametrów jeszcze nie znamy, to z kolei 299€. Najefektowniej wyglądał na stoisku Neo 5 Max z aż 7.5-calowym wyświetlaczem!! Premiera linii gdzieś w okolicach kwietnia. Opcjonalnie z kompatybilnym nubia Gamepad 2 do wygodniejszej rozgrywki.
Stoisko RedMagic na Mobile World Congress
ZTE i nubia zorganizowały na Mobile World Congress bardzo obszerną strefę, w której królowały modele gamingowe. Część stoisk poświęcono normalnym Androidom, m.in. flagowym Z80 Ultra i nubią M153 z AI. O tym drugim jeszcze na blogu coś napiszę, bo otrzymał „autopilota” z głębszą integracją z AI. W tej sekcji zatrzymam się jednak nieco dłużej przy telefonach do grania. Tu ZTE przywiozło do Barcelony mnóstwo swoich rozwiązań. Od samych smartfonów, aż po przystawki chłodzące, adaptery do wygodniejszej rozgrywki, aż po gamingowe tablety. Otoczka w trakcie kilku dni na MWC była bardzo efektowna. Marka zajęła podobną część hali, co znacznie lepiej rozpoznawalni na rynku producenci, m.in. sąsiadujący im Samsung, czy Qualcomm.
W segmencie mobilnego grania ZTE stawia na dwie linie urządzeń. Bardziej flagowe są propozycje w ramach serii REDMAGIC, którą na pewno dobrze znacie, bo o modelach z tej rodziny piszę regularnie i na bieżąco. Na Mobile World Congress marka wystawiła cały obecny arsenał przenośnych urządzeń z Androidem na pokładzie. Były najnowsze smartfony REDMAGIC 11 Pro i 11 Air, ale też tablet REDMAGIC Astra, którego chciałem Wam w ramach mobilnej serii przedstawić. Polski dystrybutor nie był zbyt chętny, ale już bezpośrednie rozmowy z marką w trakcie największej imprezy technologicznej na świecie, były ciekawsze. Myślę, że jeszcze nic straconego i handheldy REDMAGIC się u mnie pojawią. Na temat polskich „przedstawicieli” nie będę się wypowiadał. Pozostawię szczegóły dla siebie.
Na wystawie pokazano też limitowaną kolekcję najnowszych flagowych telefonów i tabletów w złotej opcji Golden Saga Limited Edition. Przypomnę, że modele te mają złotawe wstawki, ale też płynne chłodzenie z zastrzykiem złota (choć nie wiem, czy z praktycznym wpływem na obniżanie temperatur). W topowych jednostkach dominuje wydajność i stawianie na high-end, co zresztą widać po specyfikacjach premium.
Po drugiej stronie oferty są propozycje w ramach nubii Neo. To bardzo logiczna rozbudowa modeli o przystępniejsze cenowo telefony. Tu przykładem jest opisana wyżej rodzina Neo 5 GT, w których zadebiutował wbudowany wiatraczek (pierwszy w segmencie i tej półce cenowej!). Tańsze Androidy z trybem grania dają aktualnie marce ZTE spore skoki sprzedaży. Wcale się nie dziwię, bo większość gamingowych smartfonów to drogie flagowce, a mobilnych graczy chętnych do zabawy na tańszych Androidach jest bardzo wielu.
BTW: REDMAGIC zwiastuje w Chinach swój kolejny gamingowy tablet – Gaming Tablet 5 Pro. Będzie to następca Astry z mocarnym Snapdragonem 8 Gen 5. To bezpośredni rywal dla Lenovo Legion Tab Gen 5, który zadebiutował na MWC 2026 (opisałem go w drugim podpunkcie).
ZTE efektownie promowało gamingowe nubie Neo 5 GT i high-endowe REDMAGIC. pic.twitter.com/CCE7PGOYV0
— Smartniej (@smartniej) March 9, 2026
Humanoidalne roboty i smart home
Mobile World Congress 2026 to już od dawna impreza ponad mobilne rozwiązania. Na koniec wydarzenia organizatorzy zauważyli nawet, że już prawie 60% stoisk w Barcelonie to technologie spoza core całego eventu. W tym roku dało się to odczuć na przykładach bardzo licznych robotów.
Humanoidalne roboty na targach w Barcelonie
Jeśli uważnie śledzicie mój blog, to na pewno zauważyliście, że do smartdomowych przeglądów „przemycam” już coraz więcej wzmianek o humanoidalnych robotach, których modele zaczęły trafiać na rynek. Mówię o propozycjach z realną, dostępną ofertą – początkiem ery, w której tego typu jednostki zaczną oferować swoje usługi również w naszych mieszkaniach (dlatego też pojawiają się w tym cyklu artykułów). Na Mobile World Congress w Barcelonie widziałem sporo robotów poruszających się na dwóch własnych nogach (i nie tylko, bo były też odmiany kołowe), a część z nich nawet z ofertą usług dla domu! Ciężko by było przedstawić możliwości każdego z tych projektów, więc w zamian podzielę się opinią na temat sytuacji panującej na rynku.
Roboty na Mobile World Congress 2026 w Barcelonie. pic.twitter.com/r7agHvjLJB
— Smartniej (@smartniej) March 12, 2026
Wystawa na MWC potwierdziła, że branża związana z robotyką weszła na nowy, bardziej zaawansowany etap. Dowodem są liczne demonstracje. Od zewnętrznej wystawy dot. lotnisk przyszłości, gdzie prezentowano wizję wsparcia robotów na terminalach lotniczych, aż po poszczególne stoiska w halach Fira Barcelona. Swoje jednostki prezentowały LG i Honor, a prawie w każdej alejce widziałem sekcje z markami, które oferowały technologie stricte związane z robotyką. Prezentowały się jednostki dwunożne, ale też czteronożne (tu np. Boston Dynamics). Roboty tańczyły, robiły salta w tył, a nawet walczyły ze sobą (demonstracji Unitree). Zobaczyć to wszystko w ruchu, to jedno, a zaakceptować – drugie. Aktualne możliwości pozwalają już na masową produkcję humanoidalnych robotów, a coraz wyższa konkurencja ma obniżać koszty.
Roboty w inteligentnym domu (lub zamiast niego)
Jak to wszystko ma się do naszych domów? Humanoidalne roboty mają pomagać w wykonywaniu codziennych czynności, zarówno wewnątrz domu, jak i na zewnątrz (w ogródku lub podczas wyprowadzania psów). Współczesne generacje robotów mają jeszcze mnóstwo braków, ale będą uczyć się dzięki modelom LLM, interakcji z ludźmi i lepszej manewrowalności. Oby tylko się nie zbuntowały, jak w wielu filmach science fiction. Jedne modele robotów będą specjalizować się w zastępowaniu nas w niechcianych obowiązkach, inne z kolei skupią uwagę na bezpośredniej pomocy, np. seniorom i osobom niepełnosprawnym.
#MWC2026 pic.twitter.com/8vvJQCvJyP
— Smartniej (@smartniej) March 12, 2026
W trakcie MWC demonstrowano roboty w różnych działaniach. LG pokazało iXi 2.0 (wrzucającego pranie do miski). Oczywiście z rozwiązaniami AI. Niektóre jednostki kręciły się swobodnie po alejkach. Jeszcze inne były pod nadzorem, bo w tej fazie roboty potrafią jeszcze czasem coś odwalić 😉 Widzieliście pewnie na wielu rolkach w social media.
Targi Mobile World Congress skupiają się na technologiach mobilnych, ale w ostatnich latach udział propozycji wychodzących poza ten segment robi się coraz szerszy. Roboty tylko to potwierdzają. Z mobilnością mają jednak sporo związku. W jakim kierunku to wszystko będzie ewoluowało, dość łatwo sobie wyobrazić. Pytaniem jest, jak szybko poszczególne elementy związane z precyzją, ofertą usług, no i AI będą się upowszechniać. Wiele do powiedzenia będą miały pewnie regulacje związane z certyfikacjami na dane regiony (jak to ma miejsce w przypadku pozostałej elektroniki).
Mobile World Congress 2026 w Barcelonie. #robotyka #roboty #robots pic.twitter.com/ECOpVK0phm
— Smartniej (@smartniej) March 12, 2026
FRITZ! z nowościami na targach w Barcelonie
Zostałem zaproszony przez markę FRITZ! na stoisko targów Mobile World Congress, ale na bezpośrednie spotkanie nie udało mi się niestety dotrzeć (głównie z uwagi na kolizję terminową z wcześniejszym eventem o podobnej porze). Udało mi się jednak zajrzeć na strefę niemieckiej marki i przyjrzeć nowym urządzeniom. Producent pochwalił się kilkoma nowymi routerami, wzmacniaczami Mesh, repeaterami, no i zestawem do telefonii stacjonarnej. Dość długo korzystałem z takiego telefonu w ramach zwykłego numeru (przez bramkę dla VoIP), więc miło było zobaczyć aktualniejszą propozycję.
FRITZ! przywiózł na MWC nowości w ramach domowych sieci. Od standardu Wi-Fi 7, przez sieci 4G i 5G, wspomnianej stacji do stacjonarnych działań bezprzewodowej komunikacji (FWA), aż po zapowiedź Wi-Fi 8, które w halach Fira Barcelona zapowiadały też Qualcomm i MediaTek. Zrobiłem szybki przegląd nowych modeli od FRITZ! Co nowego wejdzie do oferty niemieckiej marki?
- FRITZ!Repeater 6700 Pro (to czteropasmowy wzmacniacz sygnału 6 GHz, 2 x 5 GHz i 2,4 GHz dla sieci Mesh z prędkością transmisji danych do 18 Gbit/s
- FRITZ!WLAN Stick 6700 (to karta dla trójzakresowego Wi-Fi 7 o przepustowości do 2,8 GBit/s). Moduł służy laptopom, komputerom stacjonarnym, ale i drukarkom, które można doposażyć w Wi-Fi 7 (z 6 GHz).
- FRITZ!Box 6835 5G (to router z modemem 5G i standardem Wi-Fi 7) – zaoferuje dostęp Fixed Wireless Access oraz Internet przez sieci komórkowe nawet do 2 Gbit/s. W opisie widziałem wzmiankę o SIM i eSIM. Wi-Fi ma funkcjonować w zakresie do 3,5 Gbit/s. Model ten będzie ciekawą opcją, gdzie nie ma szerokopasmowego Internetu (np. poza miastami). Widzę tu też zwiększenie pewności w trybie hybrydowym, gdyby padł net główny (ten z SIM go zastąpi i będzie kontynuował połączenie)
- GPON i AON oraz XGS-PON do 10 Gbit/s – marka opowiedziała o łączach światłowodowych (w tej ofercie wspomniano o modelach FRITZ!Box 5690 Pro, FRITZ!Box 5690 XGS, 5690 i najnowszych FRITZ!Box 5630 XGS i FRITZ!Box 5630)
Jeśli chodzi o Wi-Fi 8 (IEEE 802.11bn) to FRITZ! wspomina o jej adaptacji w przeciągu najbliższych dwóch lat. Nowy starndard podniesie wydajność we wszystkich najważniejszych pasmach: 6 GHz, 5 GHz i 2,4 GHz. W obrębie tych sieci swoje znaczenie ma mieć system FRITZ!OS.
Lenovo AI Workmate Concept – robot asystent z projektorem
Przy stoisku Lenovo na MWC 2026 zatrzymałem się na dłużej. Marka przyciągała uwagę wieloma urządzeniami. Sporo z nich było koncepcyjnych, jak np. AI Workmate Concept, czyli kolejny wariant biurkowego robo-asystenta. Takich rozwiązań powstaje coraz więcej już od ładnych kilku lat. Jeszcze się nie upowszechniły, ale wraz z głębszą integracją z modelami AI, będą zmieniać sposób w jaki działamy z wirtualnymi pomocnikami. Lenovo proponuje projektor na ruchomym mechanizmie oraz interaktywną „główką”, która rzuca potrzebne informacje przez projektor.
Bardzo fajna koncepcja robo-asystenta z AI i projektorem – Lenovo AI Workmate Concept. pic.twitter.com/pg8DLe611U
— Smartniej (@smartniej) March 12, 2026
Robocik z cyfrowymi oczkami ma też kamerkę, dzięki którym widzi otoczenie i orientuje się w nim. Potrafi m.in. skanować dokumenty leżące na biurku, tworzyć na bazie szkiców prezentacje, czy towarzyszyć przy zadaniach w pracy. To pomocnik, który musi mieć odpowiednie zabezpieczenia, bo jeśli nie, to Lenovo ma idealnego agenta do zadań specjalnych ;). Oczywiście zakładam, że maszynka będzie dbała o naszą prywatność, bo sam pomysł na asystenta jest bardzo interesujący.
Twórcy obiecują, że biurkowy kompan z AI wykorzysta najnowsze technologie w dziedzinie przetwarzania danych. Modele AI potrafią dziś sporo, nawet w naszych smartfonach. Wyobraźcie sobie ten multimodalny potencjał w bardziej interaktywnym formacie, który współpracuje z nami przy przeróżnych zadaniach. Wszystko ze wspomaganiem gestów oraz komend głosowych. Podejrzewam, że w ten sposób gadżet może też służyć nauce, np. dzieciakom przy odrabianiu lekcji, ale i jakimś rodzaju zabawy lub poznawaniu świata. Workmate Concept chwalił się na razie funkcjami bardziej biznesowymi, ale organizowanie informacji można robić przecież też w obrębie osobistych, typowo domowych zajęć. Bardzo fajna wizja, ale na razie prototypowa.
[materiał aktualizowany na bieżąco]
Michał Sitnik
Najciekawsze smartwatche na rynku (2025/2206)

Najlepsze flagowe smartfony (2025/2026)

Przegląd najlepszych handheldów (2025)

Najciekawsze smart pierścienie 2024





![MWC 2025: najciekawsze nowości [stały update]](https://smartniej.pl/wp-content/uploads/2025/02/Infinix-Zero-Mini-270x270.jpg)
![Najciekawsze nowości z CES 2026 [stały update]](https://smartniej.pl/wp-content/uploads/2025/12/CES-2026-Perisphere-270x270.jpg)





















































