W ostatnim czasie skończyłem testy kilku smart urządzeń, m.in. robota sprzątającego i inteligentnego wideodomofonu. Kolejny materiał w cyklu Mój Smart Dom przygotowuję już w obrębie małego remontu – biorę się za uporządkowanie domowego oświetlenia. Już od kilku lat bazuję na kilku różnych elementach (od samodzielnie tworzonych taśmy z łazience, przez gotowe węże w łóżku, po pojedyncze żarówki różnych marek). Po przeprowadzce (dość dawno temu) przyszykowałem kilka punktów specjalnie pod odpowiednie rozwiązania i jakoś cały ten proces zaniedbałem. Ruszam z projektem zakończenia tematu w podejściu projektowym. Rozpisałem plan zmian i poprawek w ramach serii blogowych wpisów, co zmotywuje mnie do skończenia prac. Mówi się: „jak się od razu nie wykończysz, to rozgrzebane tematy będą czekać do kolejnej przeprowadzki”. Niestety, jest w tym wiele prawdy.
Wymyśliłem sobie, że remont (odświeżanie) sieci inteligentnego oświetlenia połączę z wdrożeniem do mieszkania standardu Matter. Wypada go w końcu sprawdzić i zacząć stosować. Wstępny plan jest taki (i pewnie będzie trochę ewoluował):
- uruchamiam Matter (jednocześnie oceniając jego możliwości i ograniczenia)
- buduję sieć oświetlenia w obrębie jednej platformy głównej (i maksymalnie dwóch marek)
- kończę podświetlenie sufitowe w salonie (taśmy LED)
- poprawiam dziurę w podwieszeniu (przy użyciu smart plafonu)
- żarówki edisona zastępuję modelami inteligentnymi
- punktowe oświetlenie z żarówkami GU10 ma być zintegrowane z siecią
- zamocuje w końcu ambient wokół lustra łazienkowego
- wdrażam też wygodny system sterowania przy użyciu przycisków
- uruchamiam jakąś automatykę na bazie czujników
- postaram się połączyć wszystko ze smart ekranami (Echo Show i Nest Hub)
- w sypialni stworzę smart światło do lepszego snu
Przez całe wakacje będę relacjonować zmiany, Prezentować uwagi, wskazywać efekty integracji, no i po prostu prezentując zakres wdrożonych poprawek. Liczę, że w tej formie będzie to zarówno atrakcyjne w odbiorze, ale i przydatne w obrębie samej realizacji. Kompleksowo i z uporządkowaniem. Trzymajcie kciuki. Przy okazji przetestuję urządzenia marek, których do tej pory w swoim mieszkaniu nie stosowałem.
Remont z głową, ale trzy platformy (Philips Hue, WiZ i Matter)
Wymieniając poszczególne elementy, ale i rozszerzając sieć smart oświetlenia, zdecydowałem się na realizację projektu w ramach trzech marek. Dwie z nich są bardzo dobrze kojarzone z segmentem oświetlenia, natomiast ta trzecia obejmuje otwarcie na szersze możliwości. Remontując infrastrukturę wpadłem na pomysł, by połączyć wszystko ze standardem, dzięki któremu przystosuję już mieszkanie na przyszłość. Nie tylko z chęci poprawy tego co działa w domu, ale i na potrzeby blogowe, by testowanie nowości było wygodniejsze.
Zamierzenie było proste: instaluję dwie sieci natywnie (Philips Hue i WiZ o trochę innej charakterystyce), ale z gotowością na głębszą integrację przez Matter (o nim pod koniec artykułu nieco więcej, bo przygotowuję też drugi materiał na temat tego protokołu). Temat przemyślałem, więc wydaje mi się, że wraz z relacją z wprowadzanych zmian, uda się przedstawić kilka wartościowych uwag na temat inteligentnego oświetlenia.
Światło punktowe z wykorzystaniem smart żarówek GU10
Wszystko zacząłem od tematu, który był najprostszy, ale mimo wszystko latami zaniechany. O ile większość pozostałych poprawek wymagało podjęcia bardziej angażujących działań, tak wymiana żarówek w standardzie GU10 na te smart była tak banalna, że aż dziw bierze, że realizuję ją dopiero teraz. Między innymi stąd chęć uruchomienia „remontu”, ponieważ zmotywował i do tych łatwiejszych, ale ciągle odsuwanych w czasie działań.
W moim mieszkaniu mam łącznie osiem lokalizacji punktowego oświetlenia z wykorzystaniem GU10. Mówimy o tych mniejszych żarówkach, które najczęściej stosujemy w małych oprawkach oświetlenia szynowego, ale i sufitowego. U mnie w salonie działa „szyna” z sześcioma takimi punktami, a w aneksie kuchennym krótsza z dwoma. W obu przypadkach część z działających tam żarówek została wykorzystana do dekorowania światłem. Punktowe żarówki w obrotowych oprawkach mają tę przewagę, że można kierować każdą w dowolnym kierunku.
Inteligentne GU10 mają tu swoje zalety. Nie tylko dają kontrolę nad temperaturą, kolorem, jasnością, czy scenami lub dynamicznymi efektami, ale też większą elastyczność w ramach korzystania z poszczególnych punktów. Dotychczasowe światło z normalnymi żarówkami musiałem podzielić w dużym pokoju na dwa zestawy po trzy (strefy skierowane na dwa obszary pomieszczenia). Po wymianie na smart GU10 udało się zwiększyć zakresy sterowania, bo każdą z sześciu żarówek mogłem skierować inaczej i uruchamiać pojedynczo. Jedną ze skrajnych ustawiłem na roślinę. Uzyskałem efekt dekoracji (podświetlenia), a także możliwość skorzystania z trybu światła do wzrostu zieleni (przy okazji zauważając jego przydatność).
Połowę szyny z sześcioma oprawkami wykorzystałem dla żarówek Philips Hue, a połowę dla WiZ. Nieco później wyjaśnię dokładniej, dlaczego zastosowałem taki podział. W skrócie, chodziło o wykorzystanie inteligentnej automatyki w ramach SpaceSense, której zalety też chciałem w domu wykorzystać. Na razie pozostawię z niedopowiedzeniem, a za kilka akapitów wyjaśnię, dlaczego zależało mi na tym unikatowym bajerze. Podział na dwie marki w obrębie swojego mieszkania wykonałem z czysto praktycznego punktu widzenia (blogowego), ale w waszych wnętrzach możecie skupić się na jednym. Potem spróbuję wskazać, jakie zalety mają poszczególne z obu wybranych przeze mnie systemów.
W kuchni na wymianie żarówek Philipsa i WiZ też zyskałem. Pod szafkami mam oddzielne światło, natomiast sufitowo korzystam właśnie z GU10. Niestety, musiałem bazować na zapalaniu obu, a jedną miałem skierowaną na podłogę, a druga dekorowała zegar na ścianie zdobionej cegiełkami. Po wdrożeniu modeli z inteligentnym sterowaniem mogłem wykorzystać oba te punkty oddzielnie. To podłogowe ustawić z maksymalną jasnością. To drugie z lżejszym, dekoracyjnym światłem o delikatnie podkreślającej nastrój barwie. W aneksie już nie świeciło ogólnie, ale z indywidualnie dopasowanymi parametrami. Sztos!
Efekt zmian? Bardzo szeroki. Teraz w pełni wykorzystuje światło dla konstrukcji szynowej, jak planowałem od początku. Żałuję, że ze smart G10 się tak ociągałem. W tym momencie zachęcę do stosowania szynowych instalacji, bo dają bardzo szeroki zakres ustawień. Cieszę się, że kilka lat temu, gdy się przeprowadzałem, zastosowałem ten format oświetlenia. Wiele punktów oświetlenia daje swobodę zmian przy okazji przemeblowania, a włączając w to smart żarówki również kontrolę nad każdym punktem, grupowanie, harmonogramowanie, sterowanie głosowe i dostosowanie światła.
Automatyka z wykorzystaniem WiZ SpaceSense
Do swojego smart wnętrza wprowadziłem dwa różne, niezależne od siebie systemy, bo w planach miałem ocenę różnych technologii, ale także próbę ich spersonalizowanej integracji przy użyciu Matter. O efektach tych działań opowiem dopiero za kilka tygodni, ponieważ dopiero badam możliwości obu platform. Elementy oświetlenia WiZ chciałem użytkować z jednego powodu. Jest nim rozwiązanie SpaceSense, o którym zresztą pisałem przy okazji premiery w 2022 roku.
Inteligentne oświetlenie ma w swoim podstawowym zakresie sporo zalet, ale jego pełną automatyzację warto zintegrować z czujnikami ruchu. WiZ wymyśliło w tym zakresie swój własnym, unikatowy system wyczuwania obecności. Dopiero teraz mam okazję sprawdzić je w działaniu. SpaceSense wykrywa ruch bez użycia kamer, czy sensorów, a bazuje na zmianach zakłóceń sygnału Wi-Fi w naszym domu. To stosunkowo proste w działaniu rozwiązania pozwala tworzyć wyzwalacze tylko na bazie zainstalowanych w pomieszczeniu modułów świetlnych (od żarówek, przez lampki, aż po taśmy LED).
SpaceSense to niejako rodzaj pasywnego „radaru”. Wystarczą dwie odpowiednio rozmieszczono w pokoju żarówki, by po kalibracji funkcja wykrywała fluktuacje sygnału powodowane naszą obecnością. Tak, nasz ruch może uruchomić światło automatycznie. Tyle w teorii, a jak w praktyce? Jak każdy programowalny system wymaga odpowiednich ustawień. W tej kwestii mamy zakresy czułości, okres działania i wyłączania, no i oczywiście najważniejsze – rezultat (dobór światła jakie ma się aktywować po wykryciu ruchu). Ja na początek zaprogramowałem uruchamianie delikatnego światełka nocnego w korytarzu, by zautomatyzować tryb łazienkowy.
Sama kalibracja SpaceSense nie jest trudna. Działa z minimum dwoma punktami świetlnymi WiZ, które są zainstalowane w minimum dwóch metrów od siebie. Zwykle ich rozmieszczenie nie jest trudne, gdyż wystarczą żarówki w innych lampach. Wszystko ustawiamy w ramach poszczególnych pomieszczeń, gdzie po wskazaniu modułów uczestniczących w działaniu systemu opuszczamy pokój w celu zapisu stanu sieci bez zakłóceń powodowanych obecnością. Czy SpaceSense jest wygodny i praktyczny? Owszem, zwłaszcza jak dobrze ustawimy sobie jego pracę. Jego zaletą jest brak konieczności rozmieszczania po domu czujników.
Nowe lampy alternatywą dla żyrandoli i kinkietów
W swoim mieszkaniu bazowałem dotąd na żyrandolach (lub instalacjach sufitowych), plafonach i kinkietach. Wszystkie wprowadzałem z konkretnym zamysłem, ale czasem reorganizacja umeblowania inspiruje do skorzystania z alternatywnych form oświetlenia wnętrza. Przy okazji remontu postanowiłem wprowadzić do każdego pomieszczenia jakąś lampkę. W niektórych lokalizacjach planowałem dodać światło już jakiś czas temu, ale jakoś się nie udawało. Remont obiecałem sobie kompleksowy, a że każde nowe miejsce miałem integrować ze scenami i smart przyciskami, to będzie przy okazji miejscem do przyszłych testów i rozwinięcia inteligentnych platform. Każdą z nowych lamp wprowadziłem do domu w sposób przemyślany. Relację z remontowania oświetlenia połączyłem z inspiracjami, ale tymi dla was.
Zawsze staram się poprawiać domowe elementy z konkretnym zamysłem, więc każdą z nowych lampek powiązałem z inteligentnymi rutynami. Nowe oświetlenie wprowadziłem w przedpokoju, łazience, sypialni i przy swoim stoisku pracy. W przypadku tego ostatniego chcę jeszcze dorzucić jeden moduł, więc o nim szerzej za jakiś czas.
Zacznę od łazienki, gdzie swoje miejsce znalazła lampka WiZ Halo. Minimalistyczna „bańka”, która otrzymał proste, ale bardzo przydatne zadanie. Ma w sposób delikatny oświetlać pomieszczenie, co wcześniej uzyskiwałem wyłącznie przez sufitowe taśmy. Mam bardzo mocne światło główne, więc nocą lub z samego rana bardzo raziło. W łazience brakowało tej opcji, a połączyłem ja od razu ze wspomnianym wyżej SpaceSense.
Tu płynnie przejdę do przedpokoju, bo właśnie z tym miejscem powiązałem drugi punkt dla technologii wyczuwania obecności (tej zastosowanej w zastępstwie czujników ruchu). WiZ potrzebuje minimum dwóch elementów do stworzenia obszaru reakcji, więc żeby wprowadzić do łazienki efekt detekcji ruchu, w przedpokoju stanęła pionowa, nawet jeszcze bardziej minimalistyczna i bardzo pasująca do mojego loftowego wnętrza lampa podłogowa w pionowym wydaniu. WiZ Gradient (oprócz punktu dla SpaceSense) odgrywa w tym miejscu swoje znaczenie. Oferuje ambientowe dekorowanie ścian światłem. Miałem na oku taki „pałąk” już wiele lat temu, więc cieszę się, że znalazł się model ze smart funkcjami, które odpowiednio połączyłem ze swoją siecią urządzeń. Można ją śmiało przenieść do salonu, gdzie ze scenami będzie wprowadzać odpowiedni klimat, ale mi osobiście potrzebny był system czujników.
Choć w sypialni mam już dobrze usytuowaną taśmę LED (oczywiście smart), która dzięki inteligentnym funkcjom spełnia kilka zadań (od trybu czytania, przez nocny ambient na timer, aż po dekoracyjne wykorzystanie przestrzeni), to chciałem w tym miejscu sprawdzić w końcu światło sprzyjające wypoczynkowi. Do tego zaangażowałem lampkę Philips Hue Twilight, którą zaprojektowano specjalnie do tego celu. Na razie o technologii ColorCast i projekcji gradientowej imitującej wschody słońca się nie rozpiszę, bo chciałbym te funkcje sprawdzić w dłuższej perspektywie. Spodziewajcie się oddzielnego akapitu za kilka tygodni.
Smart oświetlenie ze wsparciem smart przycisków
OK. Mam już kilka nowych elementów w ramach inteligentnego oświetlenia i choć mogę nim sterować głosowo (po integracji z Google Home, Apple Dom lub Amazon Alexą) i przez aplikację mobilną, to w poprzedniej smart sieci dla świateł brakowało mi bardziej tradycyjnej opcji ich kontroli. Właśnie z tego powodu w ramach remontu planowałem wdrożyć takie ekosystemy, w których opcjonalne smart włączniki są natywnym rozszerzeniem całości.

Owszem, mógłbym wprowadzić do swojego wnętrza przyciski third-party (w uniwersalnym wydaniu), ale chciałem dysponować już normalnie funkcjonującym zestawem. Nie odstraszam od przycisków ogólnych, bo te dają dodatkowe możliwości w obrębie całego smart home, ale w kontekście świateł wolałem spróbować powrotu do klasyki. Nie wykluczam jeszcze wprowadzenia dopuszkowych sterowników, ale na razie plan objął
Zarówno Hue i WiZ mają w ofercie fizyczną obsługę swojego oświetlenia. Nie ukrywam, że przy pracach projektowych ten temat był jednym z istotnych. W swoim mieszkaniu rozmieściłem na początek trzy różne moduły do bardziej tradycyjnej obsługi oświetlenia. Celowo są możliwie różnorodne, bo jak pewnie wiecie, lubię przy okazji zbadać wygodę i potencjał każdego rozwiązania. Oczywiście w każdej oprócz klasycznych przycisków są też opcje współpracy ze smart funkcjami.
Oferta przycisków Philipsa jest znacznie szersza od tej WiZ. W pierwszej fazie (bo muszę jeszcze poobcować z nowym oświetleniem przez kolejnymi rozszerzania) chciałem zyskać wielozadaniowe przyciski. Wybrałem wyjmowane z tradycyjnie mocowanego uchwytu modele z kilkoma programowalnymi przyciskami. Te Philipsa działają przez Wi-Fi i Zigbee (przez mostek), a WiZ tylko przez ten pierwszy.
- Philips Hue Tap dial Switch – ma cztery przyciski, mobilny charakter i obrotowe pokrętło (bardzo się przydaje zwłaszcza wieczorami, gdy chcemy sobie nieco obniżyć jasność świateł)
- Philips Hue V2 – ten model przypomina bardziej pilota, ale też ma programowalne przyciski i opcje regulacji jasności
- pilot sterujący WiZmote – przypomina formatem mini pilociki do przystawek telewizyjnych, ale jego przyciski służą do kontroli oświetlenia (z trybem programowania). Co ważne, działa nawet bez Wi-Fi

Kilka pilotów/przycisków ma dać poczucie większej kontroli światła w normalny sposób. Wszystkie trzy opcje są mobilne, więc można je mieć blisko siebie, ale sprawdzą się też zadokowane. Tylko pilot od WiZ nie ma swojego mocowania, ale może na wzór płytek do Hue jakieś sobie wydrukuję. W przypadku Hue nie byłem w stanie dokupić uchwytów, więc zainstalowałem RealityScan od Epic, zeskanowałem (iPhone z LiDAR) i wydrukowałem w 3D. Jeden mniejszy (przyklejony przy łóżku), a drugi większy (ten nie jest najpiękniejszy, ale jeszcze muszę popracować nad nim papierem ściernym).
Efekt finalny związany z przyciskami mnie zadowolił. Rozmieściłem kilka przycisków, mam pilot, a w alternatywie wszystkie inne smart funkcje przez ekrany innych urządzeń. Zaprogramowałem kilka najważniejszych trybów dla konkretnych scen. Mam szybki dostęp do ściemniania i poczucie tradycyjnej kontroli. Już po kilku dobach od instalacji potwierdziło się, że fizyczne przyciski to jednak ważny element całego systemu oświetlenia. Chyba nawet tego we wcześniejszych instalacjach brakowało mi najbardziej.
Sypialnia: symulacje wschodów słońca i gradientowe sceny
Obiecałem, że o jednej z lampek, które wprowadziłem do mieszkania w ramach remontu napiszę nieco więcej z uwagi na jej specyficzne przeznaczenie. Do swojej sypialni wprowadziłem pewien eksperyment, który chciałem przeprowadzić już od dawna. W ostatnich latach sporo na blogu pisałem o wybudzaniu światłem i nastrojowych lampkach nocnych, które pomagają w zasypianiu. Dodają takie źródło przy swoim łóżku chciałem uzyskać dwa efekty. Pierwszym był oczywiście wpływ na nastrój przez modyfikacje oświetlenia. Drugim była próba wpływu na wypoczynek. Śpię raczej dobrze, ale mocno nieregularnie (tzn. w bardzo różnych godzinach). Skoro już zmieniałem wszystko kompleksowo, to aż prosiło się o jednoczesny test nowych technologii.

W mojej sypialni pojawiła się lampka Philips Hue Twilight z gradientową projekcją ColorCast. Producent zaznaczył przy opisie produktu, że ich wyrób wykorzystuje „sceny świetlne oparte na badaniach naukowych, które poprawiają nastrój i pomagają czuć się bardziej wypoczętym przez cały dzień”. Twilight jest dość droga, więc tym bardziej wymaga skrupulatniejszej oceny. Stosowałem ją przez ostatnich kilka tygodni, ale prawdziwy test przejdzie dopiero zimą, gdy za oknem będzie ciemniej.
Jak działa budzenie światłem w Philips Hue Twilight? Lampkę przygotowano w bardzo estetyczny i pomysłowy sposób. Ma dwa źródła światła. Jedno bardziej klasyczne, a drugie kierowane na bok. Oba z opcją kontroli bezpośrednio na lampce, natomiast pełnię potencjału uzyskamy dopiero przez wykorzystanie połączenia z mostkiem Hue Bridge. To właśnie ono dale harmonogramowanie pracy światła, czyli ustawianie jego zgodności z naszym budzikiem. Cały myk polega na odpowiednio wczesnym uruchamiania sceny imitującej naturalny wschód słońca. W ten sposób światło ma nas zacząć łagodnie wybudzać.
Sama lampka ma oczywiście wszystkie zalety innych urządzeń Hue, czyli personalizowanie jasności, barwy i efektów, integrację z pozostałymi elementami ekosystemu, a także współpracę ze smart platformami. Myślę, że faktyczne potwierdzenie wpływu lampki na swój cykl dobowy potwierdzę dopiero późniejszą jesienią, gdy pozwolą na to warunki, ale z kilku rzeczy już teraz jestem zadowolony. Wieczorami cieplejszym światłem przygotowuję organizm do snu (przez redukcję tego niebieskiego), mam przyjemną, nastrojową atmosferę, tryb ściemniania przez wspomniany już wcześniej smart przycisk przy łóżku, no i pełna integrację z oświetleniem w całym domu. Lampka ma konkretne przeznaczenie, ale i to ogólne cieszy oko, m.in.. obrotowa w 90-stopniowym zakresie główka (w obie strony), czy ściemnianie do nawet 0.5% jasności.
Ambilight dla monitora z lampkami Hue Play, ale jeszcze bez Sync Boxa
Choć większość swojej pracy wykonuję w sposób mobilny (na lapku i niekoniecznie wyłącznie w domu) to swoją pracownię też chciałem wzbogacić odrobiną klimatycznego ambientu. Przyzwyczaiłem wzrok do telewizyjnego Ambilight w moim telewizorze, bez którego nie wyobrażam sobie już seansów, więc wpadłem na pomysł, by rozbudować stanowisko pracy o podobne elementy. Za monitorem ustawiłem dwie lampki Hue Play, dzięki którym pojawiła się przyjemna dla oka poświata. Wprowadziłem tu oczywiście aplikacyjne sterowanie światłem, więc biuro otrzymało cenny dekor, ale okazało się, że bez tzw. Sync Boxa ani rusz. To właśnie dzięki niemu LEDy integrują się z wyświetlanym obrazem, a właśnie tego oczekiwałem w ramach komputerowego odpowiednika Ambilight. Będę musiał ten moduł jednak dołożyć.
Na szczęście Phillips pozwala na etapowe, modułowe rozwijanie całego ekosystemu. Urządzenie Hue HDMI Sync Box okazuje się cennym rozszerzeniem, o którego potencjale postaram się napisać więcej, gdy już faktycznie całość zaadaptuję. Jestem pewien, że do tego na pewno dojdzie, ale dopiero w kolejnej fazie remontu. Atmosferę rozszerzania widoku ekranu o dynamicznie synchronizowane oświetlenie znam bardzo dobrze z TV, więc chcę go też w ramach multimediów w PC. Na razie uwagę skupię na samych lampkach Hue Play, bo są ważną składową tego zestawu. Zaletą tychże świateł jest ich uniwersalna konstrukcja. Mam tu na myśli samo przeznaczenie. Nawet jeśli nie macie sprecyzowanego pomysłu na taki dekor świetlny w swoim mieszkaniu, to zakres jego ustawień jest na tyle szeroki, że na bank znajdziecie dla niego jakieś zastosowanie.
Philips proponuje Hue Play w różnych scenariuszach. W każdym z pełną integracją z pozostałym oświetleniem (przy wsparciu mostka Hue Bridge). Ja wybrałem połączenie z monitorem kompa, ale ale spokojnie LEDy będą też współpracować z telewizorem lub w jego bliskim otoczeniu, gdzieś na meblościance, a nawet na podłodze. Zaletą takich lamp jest ich elastyczność. Można kupić jedną sztukę, ale polecam od razu inwestować w dwupak, bo dwie kolumienki i ich grupowanie dadzą pełniejsze efekt końcowy. W pudełku znalazłem różne rodzaje montażu: od wertykalnego, po horyzontalny. Przy komputerze wybrałem ten poziomy, bo daje większy obszar oświetlania (bez zasłaniania pożądanych efektów).
Przyznaję, że wprowadzenie Hue Play bez Sync Boxa troszkę „boli”, szczególnie przy świadomości utraty potencjału, ale pocieszam się, że brak zgrania świateł z contentem monitora to tylko chwilowy brak. Ambilight w TV wykorzystuję głównie przy kinie domowym. W ramach PC chcę rozwinąć gamingową rozrywkę. Będzie o czym pisać w kolejnych etapach oświetleniowego remontu. Wszystkiego na raz wprowadzić się nie da, a temat ratuje modułowość całego ekosystemu. Właśnie z tego powodu zwracałem na niego uwagę już przy wcześniejszej prezentacji planów związanych z kompleksowym podejściem do zmian (czyli zbudowaniu całości w oparciu o spójną platformę).
Dekoracyjne taśmy LED pod sufitem (WiZ ze SpaceSense)

Jest kilka braków, których w moim mieszkaniu się wstydzę. Chyba prawdziwe jest porzekadło, że jak nie wykończyć się od razu, to potem nieskończone w domu sprawy będą się ciągnęły do kolejnej przeprowadzki. U mnie takim tematem były taśmy LED w podwieszeniu sufitowym. Mieszkam w danym miejscu już od 2018 roku, a do tego roku nie uzupełniłem wnęk odpowiednim oświetleniem. Ja, który w swoim smart domu ma ponad kilkadziesiąt różnych inteligentnych urządzeń, sieci, platform i rozwiązań interaktywnej komunikacji… Kompleksowy remont oświetlenia miał być okazją do zakończenia tego niechlubnego wątku 😉 W końcu się udało. Taśmy zainstalowane, zintegrowane i cieszące swoimi dodatkowymi efektami.
Zapytacie pewnie, w czym był problem? Nie chciało ci się? Nie było odpowiednich węży LEDowych? Otóż, sprawa jest o wiele prostsza. Przesadziłem z projektem podwieszenia w salonie i po instalacji taśm w łazience odechciało mi się babrania z o wiele bardziej skomplikowaną instalacją w większym pomieszczeniu. W łazience podjąłem się stworzenia taśm od podstaw (z własnym zasilaczem, przycinaniem, kształtowaniem oraz integracją ze smart sieciami przez inteligentne sterowniki). Tegoroczny remont świateł uwzględnił „gotowce” w ramach platformy WiZ, więc nadarzyła się okazja do zakończenia tej hańby 😛 Roboty nadal było całkiem sporo, ale już mniej niż kilka lat temu w łazience.
Moje podwieszenie ma kształt litery L, więc sporo łamań. Do tego są tam jeszcze plafony (też chciałbym w końcu wymienić je na te bardziej smart), więc podpięcie do zasilania musiałem rozwiązań zewnętrznie. Sprawy uprościły zestawy od WiZ. Potrzebowałem aż 12 metrów LEDów. Marka ma w ofercie zestawy 2x po 5 metrów z jednym zasilaczem i sterownikiem. Uzupełniłem je krótszymi modelami, no i połączyłem w aplikacji z pozostałymi elementami nowego ekosystemu. Mam w końcu planowaną poświatę pod sufitem, a nawet więcej, bo we współpracy z nowowprowadzonymi do wnętrza punktami świetnymi (o których pisałem wcześniej). Chyba z tego elementu całego remontu jest zadowolony najbardziej. Prawdopodobnie z uwagi na bardzo długie oczekiwanie na realizację (w pewnym momencie przyzwyczaiłem się do tego braku i całkowicie o nim zapomniałem).
Na koniec tego akapitu napiszę jeszcze krótko, co taśmy WiZ Smart LED Strip wprowadziły do mojego wnętrza:
- efekty świetlne przy użyciu LED RGB (ponad 16 milionów kolorów i tryby dynamiczne)
- współpraca z technologiami wyczuwania obecności (SpaceSense)
- integracja z pozostałym oświetleniem ekosystemu WiZ
- współpraca w integracji z platformami Google Home, Amazon Alex i Apple HomeKit (m.in. przez Matter)
- sterowanie przez wspomniany wcześniej pilocik (obok aplikacji i komend głosowych)
- harmonogramowanie i ustawianie w scenach (również z pozostałymi światłami)
- tryb imprezowy (w synchronizacji z muzyką)
Mam jeszcze do przyklejenia wokół lustra taśmę Philips Hue (już gotową, odporną na łazienkowe warunki), ale to już pikuś w porównaniu do sufitu, gdzie trzeba było się mocniej nagimnastykować z bardzo długimi zestawami.
Klasyczne żarówki typu filament, czyli inteligentne „edisony”
Jedną z ostatnich zmian, przy tym jedną z prostszych do przeprowadzenia, była ta związana z wymianą „żarnikowych” żarówek w ramach lamp i kinkietów w stylu vintage. W moim domu jest sporo industrialnych „druciaków”, którym nie wypada święcić inaczej jak przy pomocy LEDów dekoracyjnych. Parę lat temu zainwestowałem w takowe modele, by wprowadzić do wnętrza nieco przyjemniejsze dla oka elementy. Polubiłem klimatyczne „edisony”, a że brakowało im inteligentnych opcji, to sięgnąłem po inteligentne odmiany. W tym temacie nie ma się co rozpisywać, bo działania były szybkie. Więcej czasu poświęcę opcjom, które zyskałem po wymianie żarówek.

Przezroczyste, dekoracyjne żarówki w retro stylu wprowadziłem do wnętrza przy pomocy modeli od WiZ. Szczerze mówiąc, wolałbym wariacje z linii Philips Hue, bo mają żarnikowe LEDy w tym samym, spiralnym stylu, który miałem w lampach do tej pory, natomiast WiZ proponuje nieco nowocześniejsze modele z prostymi paskami. Oczywiście to kwestia gustu, ale u mnie chodziło też o praktykę związaną z funkcją SpaceSense (w ramach wyczuwania obecności). Na ten moment zadział mocniej umysł, a nie sercem, choć czas pokaże, bo prawdopodobnie za pewien czas podzielę wszystko między obie marki na pół.
Żarówki WiZ w stylu Edisona oferują ciepłe i chłodne światło. Te bardziej białe mniej pasuje do retro kloszy, ale jest wartościowym rozszerzeniem, bo w razie potrzeby możemy rozświetlić wnętrze zimniejszą barwą. Oczywiście w aplikacji znajdziemy też możliwość dostosowania jasności z przyciemnianiem/rozjaśnianiem. Do kontroli wykorzystuję też wspomniany wcześniej pilocik, komendy głosowe poprzez sterowanie asystentami, a także opcje programowania. Pod tym względem jest pełen serwis z wyłączeniem dobierania kolorów, rzecz jasna. Jakie przewagi nad WiZ (poza stylem) mają odmiany Philips Hue? Głównie opcją pewniejszego działania przez protokół Zigbee, choć wymagającą mostka.
Większość żarnikowych smart żarówek dobrałem w ramach standardu E27, ale mam jeszcze lampkę z IKEA z gwintem E14, którą zamierzam sprawdzić z którąś z inteligentnych żarówek. Lampka jest nietypowa, bo ma boczny ściemniacz (i potrzebowała nawet kompatybilnej LED), więc jestem ciekaw, czy odmiana z aplikacją będzie na to pokrętło reagować. To już jednak w kolejnym etapie remontu (za jakiś dłuższy czas).
Philips Hue i WiZ w integracjach smart home
Zakończyłem remont domowego oświetlenia, co mogliście śledzić w moich wakacyjnych relacjach na blogu. Przez ten okres wrzucałem do smartdomowych przeglądów wieści o postępach z tychże prac. Na koniec zostawiłem sobie temat integracji oświetlenia ze zewnętrznymi platformami, co było dla mnie priorytetem przy doborze systemów oświetleniowych.
Aplikacje WiZ oraz Philips Hue połączyłem z kilkoma posiadanymi w mieszkaniu serwisami. Korzystam z kilku, bo każda ma jakieś swoje zalety (poza tym prowadzę blog technologiczny, więc muszę mieć porównanie). Najbardziej zależało mi, by światło reagowało na komendy głosowe, a więc bezkontaktowe sterowanie. Oprócz tego chciałem wykorzystać rozmieszczone po mieszkaniu smart ekrany.
Elementy WiZ integrowałem poprzez standard Matter, z kolei Philips Hue dysponuje szerszymi opcjami integracji z innymi ekosystemami. Są te oczywiste (największych platform), ale też nieco bardziej unikatowe, bo bardziej bezpośrednie (na zasadzie bezpośredniego partnerstwa).
Po kolei i krótko, bo trochę tego powiązałem:
- integracja z Alexą od Amazona (tu powiązałem konto ze smart ekranem Echo Show 15 i głośniczkiem Echo Dot)
- połączenie z Asystentem Google (integrację uzyskałem na smart ekranie Nest Hub i głośniczkami Nest Mini)
- połączenie z Yale (wykorzystałem bezpośrednie partnerstwo Yale z Hue w ramach integracji ze smart zamkami Linus)
- oświetlenie WiZ integrowałem przez Matter (o tym standardzie przygotuję wkrótce szerszy materiał)
- współpraca z Apple Dom (tutaj sprawdziłem tylko podstawy w aplikacji na iOS i w ramach Siri, bo do automatyzacji potrzebny jest jakiś sprzęt z Cupertino, np. Apple TV lub HomePod, których nie posiadam)
- współpraca ze SmartThings (tego nie badałem, bo nie używam platformy Samsunga, ale warto odnotować możliwość)
- integrowanie z IFTTT (jeszcze nie skorzystałem, ale cieszy obecność kanału dla Philips Hue)
- powiązanie kont Spotify z Philips Hue (buduje się tzw. „obszary rozrywki”, czyli strefy świetlne do synchronizacji świateł z puszczaną w serwisie streamingowym muzyki)

Dlaczego warto korzystać z zewnętrznych platform dla inteligentnego domu? Ekosystemy natywne są bardzo wygodne, ale w obrębie smart platform zyskujemy szansę budowania ciekawszych scen w agregatach kompatybilnych urządzeń. Przykład powiązania Hue z Yale umożliwił szybsze zbudowania akcji uruchamiającej światła po odryglowania zamka przy użyciu czytnika palca.
AKTUALIZACJA: niedługo po debiucie nowego mostka (na wrześniowych IFA 2025 w Berlinie) zmieniłem aktualnie stosowany Hue Bridge V2 na ulepszony Philips Hue Bridge Pro. Więcej o procesie migracji oraz nowych rozwiązaniach dostępnych w bramce napisałem w oddzielnym materiale. Przekierowanie znajdziecie pod obrazkiem mostka.
Ciąg dalszy nastąpi. Aktualnie pracuje nad instalacją kolejnych modułów, m.in. taśmy LED. Stay tuned!
Michał Sitnik
Najciekawsze smartwatche na rynku (2025/2206)

Najlepsze flagowe smartfony (2025/2026)

Przegląd najlepszych handheldów (2025)

Najciekawsze smart pierścienie 2024

























































