Roborock Q7 Max PlusRoborock wkroczył na europejski rynek z nową serią robotów sprzątających. Linia Q ma być przystępniejszą cenowo i oferowaną w bardzo szerokim wachlarzu modeli: Q5, Q5+, Q7, Q7+, Q7 Max oraz Q7 Max+. Mam okazję poznać jej najmocniejszego przedstawiciela i to bezpośrednio. Roborock Q7 Max+ to topowy przedstawiciel tejże rodzinki urządzeń, ale pozbawiony części flagowych rozwiązań z linii „S”. Nie zabraknie w nim jednak opcjonalnej stacji – kolumienki dodającej jeszcze więcej automatyzmu (czytaj: wygody).

Czy sprzęt podoła Roombie i7+, która zadomowiła się w moim mieszkaniu już kilku lat temu? Materiał z wnioskami podzieliłem na dwie części. W maju wprowadzenie i zapoznanie się z ogólnym potencjałem. W czerwcu pełniejsze wrażania.

Roborock Q7 Max+ (wyższa średnia półka)

Marka Roborock w ostatnim czasie pokazała wystarczająco dosadnie, że umie w roboty. Na targach CES pojawiła się z wszystkomającym masakratorem całej branży (Roborock S7 MaxV Ultra), ale w sprzedaży potrzebne są też przystępniejsze jednostki Dlatego zaczynam od kosztów, ale też odniesienia ich do zakresu możliwości. Obecnie wybór autonomicznych odkurzaczy i mopów klasy średniej jest bardzo ciekawy, więc rozeznanie trudniejsze. Marki konkurują nie tylko cenami, ale też lepszą funkcjonalnością. Roborocka Q7 Max+ sklasyfikowałbym jako przedstawiciela wyższej-średniej półki. Cena oscyluje w granicach 2500-3000 zł, co jednak odzwierciedla proponowane w sprzęcie opcje. Gdzieś są oczywiście kompromisy.

Roborock Q7 Max+ dla alergików

Nieprzypadkowo próbuje zestawić Roborocka z iRobotem. Chińska marka jest kolejną, która wzoruje się na pomyśle dodatkowego odkurzacza dla odkurzacza. Plus w nazwie oznacza rozszerzenie o kolumnę ze schowkiem na worek, do którego odsysany jest brud zebrany przez robota. Jest to zwykle jedna z najmniej przyjemnych rzeczy, które posiadacze autonomicznych modeli muszą wykonać. Prawie jedyna, więc nie powinniśmy specjalnie narzekać, ale założę się, że kto raz poczuł komfort takiej pomocy, temu ciężko będzie wrócić do poprzedniego standardu. Wygodnictwo przyzwyczaja. Mnie do tego przyzwyczaiła Roomba. Zabrzmię pewnie wygodnicko, ale mnie ta opcja przekonała. iRobot za ten komfort pozwala dopłacić. Mam nadzieję, że moduł Roborocka też jest sprzedawany oddzielnie. Model Q7 Max bez stacji kosztuje 1600-2000 zł. Łatwo więcej obliczyć wysokość dopłaty.

Roborock Q7 Max Plus
2.5-litrowy worek na kurze nie wygląda na bardzo pojemny, ale wystarcza na około 7 tygodni „zbiorów”. Gabaryty stacji dokującej są dzięki temu bardziej kompaktowe.

Samoczyszcząca stacja Pure jest niższa, ale szersza od Clean Base od Roomby i3/i5/i7. Przypomina bardziej tą z j7. Wymiary są ważne, bo smart AGD zaczyna zajmować w naszych wnętrzach coraz więcej miejsca. Gabaryty Roborocka są w porządku. Na Roombę musiałem poszukać odpowiedniej lokalizacji. Q7 Max+ dało mi pod tym względem nieco więcej opcji. Zrobiłem ujęcia obu urządzeń obok siebie, by łatwiej zrozumieć ten temat. Kwestie „meblowania” elektroniki są ważne.

Wygoda wygodą, ale część z nas kieruje się też kwestiami zdrowotnymi. Kolumnowe warianty mają zadbać też o czystość przestrzeni, w której żyjemy. W przypadku alergików higiena bezobsługowej odmiany to konieczność. Stacja dokująca zapewnia odcięcie i filtrację, więc nie pozwoli na wydostawanie się kurzu z pojemnika (no i nie zmusi do fizycznego opróżniania robota – często poza domem/mieszkaniem)..

Roborock Q7 Max+ jest mocny

Roborock Q7 Max PlusQ7 Max otrzymał naprawdę niezłe „ssanie”. 4700Pa nie powinno pozostawić niczego po przejeździe urządzenia. Domownicy mogą wybierać pomiędzy czterema siłami odkurzania, więc i tu jest szansa na dostosowanie ekonomii pracy. Nie zawsze przejazd wymaga pełnej mocy, więc kontrola nad tymi parametrami przyda się jak najbardziej. Podoba mi się też możliwość dostosowania tych ustawień do poszczególnych pomieszczeń. Pokoje nigdy nie są w domach równomiernie brudzone, a warto oszczędnie dysponować naładowaniem baterii. Według specyfikacji, 5200mAh akumulator poradzi sobie z większością mieszkań. W razie czego Roborock wróci do stacji, podładuje energię i dokończy swoje zadanie.

Roborock Q7 Max+ też mopuje

Roborock Q7 Max+ jest oferowany jako AGD 2w1. Oprócz szczotek ma też możliwość użycia nakładki mopującej, Producent zaoferował w komplecie jeden taki element, więc okresowo (podobnie jak worki) trzeba będzie je dokupować. Jeśli jakość mycia podłóg jest podobna do Braavy to oczywistym jest, że hybrydowy model wyjdzie taniej od duetu iRobot (gdzie jeden robot zajmuje się odkurzaniem, a drugi mopowaniem – za oba trzeba zapłacić).

W związku z konstrukcją łączącą dwa zadania, pojemnik na brud jest mocowany od góry. Ma podwójną komorę. Naturalnie, jedną przeznaczono dla wody (350 ml). Technika mycia jest dociskowa, a nie wibracyjna – jak w droższej serii. Możliwe, że obniży to nieco precyzję sprzątania. W zanadrzu jest jednak trochę ustawień poziomu sprzątania, więc i tu dopasujemy funkcje do bieżących potrzeb. Ostatecznie, gdy nie będziemy zadowoleni z rezultatów, zlecimy powtórzenie przejazdu. Efektami podzielę się w kolejnym wpisie.

Roborock Q7 Max Plus mopownie

Roborock Q7 Max+ z LiDAR i apką

W jaki sposób Roborock radzi sobie z mapowaniem przestrzeni? Seria Q7 wykorzystuje „radar” LiDAR, czyli laserowe wiązki odbijane od przeszkód. Nie ma tutaj kamer, więc jego zdolności poruszania się po pokojach raczej nie uwzględnią omijania i rozpoznawania małych przedmiotów pozostawionych na podłodze. Sprawdzę to oczywiście i jeszcze potwierdzę. Na ten moment wydaje się jednak, że warto przed wyjazdem robota mieć w domu względny porządek, przynajmniej tam, gdzie planowane jest odkurzanie lub mopowanie.

Zadania pracy zlecimy z poziomu aplikacji mobilnej, a nawet dwóch. Możemy skorzystać z apki Roborocka lub Xiaomi Home, które agreguje inteligentne urządzenia i przy okazji pozwala na sterowanie częścią funkcji robota. Nieco więcej opcji powinniśmy jednak znaleźć w tej pierwszej aplikacji, co zrozumiałe. Ta drugą jednak również warto mieć w swoim telefonie, zwłaszcza, gdy korzystamy w domu z kompatybilnych smart modułów. Zbudujemy tak sceny, akcje i zależności między posiadami gadżetami. Aplikacja to zarówno centrum zarządzania, ale też podgląd mapy mieszkania. Pozwala ustalić pokoje, strefy, a także zakazy wstępu w poszczególne rejony mieszkania. Już przy pierwszym kontakcie z softem, widzę, że jest tu sporo funkcji, więc będzie o czym pisać w kolejnym materiale.

Roborock Q7 Max Plus

Roborock Q7 Max+ – pierwsze wrażenia

Na porządne podsumowanie przyjdzie czas następnym artykule (dokąd oczywiście przekieruję). Teraz jest dobry moment na przedstawienie najważniejszych cech Roborocka Q7 Max+. Muszę przyznać, że sprzęt prezentuje się schludnie, ale chyba wolę propozycję rywala (szczególnie nowe materiałowe wierzchy iRobotów – wyglądają przyjemniej). Do testów wybrałem wariant dwukolorowy, bo był ciekawszy. Estetyka to jednak kwestie indywidualne. Rozmiarowo robot jest nieco potężniejszy od mojej Roomby, ale stację ma nieco bardziej kompaktową – IMO lepszą pod względem jej ustawienia. Wszystko i tak zależy od naszego wnętrza (i umeblowania).

Q7 Max+ łączy możliwości dwóch urządzeń, więc jego gabaryty należy oceniać również i pod tym względem. Oszczędzą przestrzeń. W moim mieszkaniu musiałem znaleźć miejsce dla oddzielnej Braavy, czyli oddzielnego robota do mopowania. Opcjonalna kolumna z opróżnianiem zbiornika zaznacza, że to sprzęt o wyższych możliwościach. Nie ma tu jednak kompletu funkcjonalności znanego z flagowców. O to jednak chodziło. Seria Q ma być tańsza. Trochę mniej zaawansowana, ale wciąż z pakietem ważnych z perspektywy robota funkcji.

Pierwsza konkluzja w kontakcie z Q7 Max+: Roborock chce zaoferować bardziej zaawansowaną stację dokującą w niższej cenie, co w najbliższym czasie w segmencie robotów sprzątających będzie się stawało powoli standardem.


Na razie chyba pierwszych informacji wystarczy. Robot już u mnie pracuje, zbiorę więcej danych i wrócę z pełniejszym feedbackiem.