Ach, ta elektromobilność! Świat miał iść w kierunku rewolucyjnych zmian przez ewolucyjne działania, tymczasem rynek motoryzacyjny przechodzi kryzys. Auta elektryczne już dawno mogły w spokojny sposób wyprzeć te spalinowe, ale różnego rodzaju regulacje i geopolityczne działania mocno wszystko zepsuły. Mam swoje teorie na ten temat, ale to nie czas i miejsce na tego typu dyskusje. Jedno jest pewne – lobby jest i ma się dobrze, czego skutki właśnie odczuwamy.

Sprzedaż elektrycznych samochodów spada, co potwierdza, że wszelkiego rodzaju dopłaty tylko utrudniały zmiany. Jest wiele problemów w przejściu ze spalinowców na modele EV, a chyba największym giganci motoryzacji (i ich kraje macierzyste), którzy nie potrafią w uczciwą rywalizację, więc próbują wywrócić stolik. Wysokie cła importowe dla azjatyckich rywali, wymuszanie jeszcze wyższych norm emisji spalin, zakazy wjazdu do miast, czy inne utrudnienia to nie jedyny problem segmentu. Widać go też na ulicach.

Zigy

Korki nie robią się same, a auta stale rosną

W tym tygodniu wracając z Nadarzyna do Winnicy (warszawska Białołęka) trafiłem mega korek, który zmusił mnie do przejechania odcinka, który robi się maksymalnie w godzinę, w równe 2.5h!! W praktycznie każdym samochodzie (mój dwuosobowy był w pełni wykorzystany) siedział tylko kierowca. Wszyscy chcą wozić cztery litery w sposób wygodny, ale kończy się to zapychaniem dróg i stratą czasu. Pomijam już fakt, że w sieci pisali potem o paraliżu komunikacyjnym na granicy Ochoty z Wolą w naszej stolicy. Ten temat jest wałkowany od dziesięcioleci. Powstawały nawet specjalne aplikacje do maksymalnego wykorzystywania przestrzeni pasażerskiej. Trudno jednak w miejskich warunkach wykorzystać narzędzia sprawdzające się na dłuższych trasach.

Posiadamy za dużo samochodów (Polska jest w czołówce per capita), nie korzystamy należycie z komunikacji miejskiej i korkujemy ulice niemal pustymi wozami. Do tego wszystkiego, coraz więcej pojazdów jest nadgabarytowa. SUVy, crossovery i napompowane „mini” (od Cooperów, przez nowego Smarta #1, aż po Fiata 500 XL). Nie dość, że zajmuje to więcej miejsca na jezdni, to jeszcze ciężej tym manewrować. Widzę na mieście coraz więcej skuterów, ale gdzie są naprawdę kompaktowe elektryki, które w miastach sprawdziłyby się wręcz idealnie?

Zigy

Zigy – kompaktowy EV do miasta

Dawno nie pisałem nic o pojazdach elektrycznych na swoim blogu. Kiedyś o UTO było u mnie więcej. Teraz raczej wszelkiego rodzaju urządzenia transportu osobistego trafiają do crowdfundingowych przeglądów, gdzie kampanii wciąż jest sporo (choć ostatnio jakby mniej?). Powyższy wstęp wynika z małej frustracji, która rozgrzała mnie w trakcie wspomnianego powrotu w mega korkach. Myślałem wtedy zarówno o fatalnych regulacjach na terenie Unii Europejskiej, jak i o nas samych – uczestnikach dróg, którzy sami przecież ten ścisk uliczny powodują (m.in. przez jazdę w pojedynkę wielkimi autami. Przypadkowo natrafiłem w sieci na projekt Zigy i będąc jeszcze pamięcią w nerwach z tygodnia, naszło mnie, by krótko o nim napisać.

Zigy to koncepcja miejskiego, jednomiejscowego pojazdu, mogącego odkorkować ulice. Oczywiście, gdyby większość z nas przesiadła się do takiej miniaturki. W Indiach mamy ryksze, a i tak jest ścisk. Tam jednak problemem jest raczej przeludnienie. Wyobrażacie sobie przejazd niewielkim autkiem elektrycznym, który przemknie między innymi pojazdami, a potem łatwo się zaparkuje (w praktyce w dowolnym miejscu)? Przekonać do tego próbują autorzy projektu Zigy – Andrea Mocellin i Dexet Technologies.

ZigyMikro „autka” to oczywiście nic nowego, ale nadal tkwiącego w konceptach. Zigy zresztą też na taki wygląda. Co prawda, pomysłodawcy szukają partnera w produkcji, ale sami pewnie kojarzycie, ile mija czasu od pokazania szkiców/renderów do finalnej wersji. Pamiętam Toyotę Aygo X. Wiele lat temu przykuła moją uwagę na zdjęciach koncepcyjnych. Przez ten czas została tak zdegradowana, że z jej nietypowej sylwetki prawie nic nie pozostało. Z Zigy może być podobnie, ale tutaj kwestie estetyki są mało istotne. Chodzi wyłącznie o jak najbardziej kompaktowe „obudowanie” kierowcy, który ruszy w szybką trasę po bardziej zatłoczonych ulicach. Twórcy mają nadzieję na odmianę cargo swojego pojazdu, co mogłoby napędzić zainteresowanie wśród usług dostarczających jedzenie.

Zigy ma niecałe 2 metry (homologacja L7e)

Przejdźmy do konkretnych specyfikacji Zigy’ego. Projekt jest już rozrysowany i przedstawia dokładne parametry. Autko miałoby 1.95m długości, 1.1m szerokości (rozstał kółek jednak w 1.59m) oraz 1.6m wysokości. To naprawdę niewielkie gabaryty. Inżynierowie przygotowali nawet symulacje aerodynamiki, która sugeruje lepsze osiągi od konkurencji (nie wiem do czego się odnoszono). Dexet przygotowałby modułowe elementy z recyclingowanego włókna węglowego. EV ważyłby jedynie 353 kg (+kierowca) i dysponowałby skrętem o promieniu 7 metrów. Manewrowalność całkiem elegancka! Bagaj tylko 30 litrów, ale przeznaczenie pojazdu nie wymaga więcej.

Renault Twizy
Renault Twizy (foto ze źródła na grafice)

Przejdźmy do napędu. Kompakt otrzymałby motor 12-kW (ze szczytowymi 21-kilowatami) i maksymalnym momentem 135 Nm. Osiągałby maksymalnie 77 km/h i 160 km zasięgu na jednym ładowaniu. Raczej ok do miasta, czy nie? Obrazki sugerują sterowanie przypominające jednoślady, chociaż jest mowa o kierownicy. Nie ma chyba nawet prototypu, ani planów produkcyjnych Jest jednak szansa, że przy zainteresowaniu produkcją Zigy pojawiłby się w Europie w homologacji B1 (L7e, czyli czterokołowych autek do 400 kg). Jakiś konkurent? W tej chwili do głowy przychodzi mi tylko jedna propozycja, ale półotwarta. Mam na myśli Renault Twizy (załączyłem na zdjęciu). Mitsubishi i-MiEV, Peugeot iOn oraz Citroën C-Zero to wciąż coś sporo większego.

Hej, Elon!? Może wspomożesz w popularyzacji nowego segmentu? 😉

źródło: andreamocellin.com