iPhone zbliża się dwóch dekad obecności na rynku. W tym roku seria najpopularniejszych na świecie smartfonów stała się pełnoletnia. Amerykański gigant modyfikował przez ten czas swoją linię telefonów w sposób sukcesywny. Szkoda, że niestety w ramach filozofii kontrolowanej ewolucji (czytaj: wyciskania maksa z konstrukcji w procesie powolnej adaptacji wielu standardów). Z tegorocznymi modelami nie jest inaczej. Apple uzupełniło braki, podrasowało najlepsze ze swoich elementów i dodało kilka „nowinek”. Nowy iPhone raczej niczym nie zaskakuje, ale ciągnie na prestiżu.
Jak pod względem upgrade’u wypadł iPhone 17 Pro Max, czyli najmocniejszy ze stajni model telefonu z iOS? Testuję ten smartfon już od kilku tygodni. Kilka materiałów na temat pierwszego kontaktu z urządzeniem mogliście przeczytać w coponiedziałkowych przeglądach smartfonowych nowości. Powoli zbieram je do kupy w ramach pełnego artykułu. Swoje wrażenia oceniam na bazie porównania z iPhonem 14 Pro, którego użytkuje od trzech lat. Uważam, że właśnie ten okres jest idealnym do wymiany iPhone’a.
iPhone 17 Pro Max – zmiany w designie i wykończeniu
iPhone’y 17 zaproponowały kolejne ewolucyjne zmiany w obszarach, w których Apple mogło jeszcze coś dopieścić (ja wolę określenie nadrobić). Polityka powolnego rozwoju u amerykańskiego giganta bywa frustrująca, więc wszelki „wyraźniejszy” upgrade jest przez złośliwców deczko wyśmiewany. Tegoroczne modele smartfonów przeszły większe zmiany konstrukcyjne i stylistyczne. Największe widać w nowej odmianie Air, ale i high-endowe Pro lekko się zmieniły. Najwyraźniejsza wydaje się zmiana modułu fotograficznego, a konkretnie jego masywniejszego kształtu.
Spółka z Cupertino proponuje w nowym iPhonie obudowę typu unibody, którą „odlano” z jednej części i z kutego na gorąco aluminium. W związku z nową ramką zmienił się też kształt telefonu. iPhone’y 17 Pro są bardziej opływowe i przyjemniejsze w kontakcie z dłonią. Od iPhone’ów 12 wszystkie kolejne modele miały kanciasty format. W nowym wydaniu wszystko ma być wytrzymalsze i trwalsze. Tył urządzenia jest chroniony nową warstwą Ceramic Shield 2 o 4x większej odporności na pęknięcia. Apple mówi też o 3x większej odporności na zarysowania. Zauważalne jest też matowe wykończenie szklanej części „plecków”, która delikatnie odróżnia się barwą od aluminiowego obramowania. Warto tu jeszcze dopisać, że przez dwie ostatnie generacje Apple przekonywał do wyjątkowości tytanu, więc powrót do aluminium jest dość ciekawym krokiem.
Chyba najbardziej zauważalną zmianą estetyczną iPhone’ów 17 w wersji Pro jest przerośnięty moduł fotograficzny, który zajmuje praktycznie całą górę urządzenia. „Oczka” kamerek wciąż znajdują się w tym samym miejscu, ale już LEDowy flash powędrował na drugi koniec „wysepki”. Moduł fotograficzny „camera plateau” skrywa pewnie jakieś dodatkowe elementy, na które nie było gdzie indziej miejsca. Zabieg ten jest sprytnym wykorzystaniem przestrzeni, pozwalającym utrzymać pozostałą powierzchnię telefonu w smuklejszej formie. Całość nie jest aż tak masywna, jak wydaje się na obrazkach. Podobne wrażenie miałem kiedyś widzą napompowanego Bugatti Veyrona, który na żywo okazał się znacznie mniejszym pojazdem. Tu jest podobnie.
Na koniec kolorystyka. Jak zwykle Apple proponuje topowe iPhone’y w wersji Pro w specjalnych kolorach. iPhone’y 17 Pro i 17 Pro Max zaoferowano w trzech opcjach wykończenia. Silver (wpadającą w biel), Deep Blue (granat) oraz nietypowej pomarańczy Cosmic Orange. Dwie ostatnie możecie zobaczyć na moich zdjęciach. Pomarańczowy kolor jest odważny i to on przyciąga do siebie największą uwagę. Jest też marketingowym symbolem tegorocznej oferty. W ubiegłym tygodniu w serwisie Reddit natrafiłem na kilka uwag odnośnie szybko blaknącej barwy w tej wariacji. Niektórym użytkownikom zaczyna różowieć. Zapewne od promieni UV, ale zdecydowanie zbyt szybko.
iPhone 17 Pro Max z nowym teleobiektywem 48 mega
Tegoroczne iPhone’y w edycji Pro mają identyczne zestawy fotograficzne, co jeszcze do niedawna rozróżniało ten duet. Aktualnie mam możliwość sprawdzenia zestawu fotograficznego jednej z „siedemnastek” najnowszego generacji w high-endowym wydaniu. iPhone 17 Pro Max (i 17 Pro) to pierwsze iPhone’y z potrójnym sensorem 48 megapikseli. W 2025 roku w tej rozdzielczości uzupełniono teleobiektyw. Mówimy o peryskopowej konstrukcji z matrycą 48 megapikseli, która na rynku nie robi już wrażenia, ale w ofercie Apple jest niemal sensacją. Konkurencja z Androidem na pokładzie potrafi dziś oferować perykopy z nawet 200 mpx.
Wciąż w module teleobiektywu jest tetrapryzmat. Apple oferuje go już od trzech generacji i w zasadzie w każdym roku jakoś poprawia. W iPhone’ach 17 Pro skok jest wyraźniejszy, bo daje lepszy zoom. Sensor o aż 56% większej matrycy ma tu być korzyścią, bo będzie więcej światła (wyższa czułość), ale też opcja bardziej hybrydowych zbliżeń. Ekwiwalent ogniskowej zwiększono do aż 200 mm, co ma dać „jakość optyczną” przy krotności 8x (choć to opcja bardziej cyfrowa). Zakres maksymalny ustawiono z kolei na 16x. Co ciekawe, w iPhone’ach 14 Pro aby w ogóle wyjść poza krotność natywną (3x), musiałem te opcje aktywować w ustawieniach iOS. W przypadku iPhone’a 17 Pro tej regulacji w ustawieniach nie znalazłem (myślałem, że uda się jeszcze zwiększyć zakres poza 16x – na wzór podejścia w starszym smartfonie Apple). Dodam tutaj, że iPhone 16 Pro Max posiadał zbliżenie optyczne 5x (125 mm), natomiast teraz to natywne ustawiono na 4x (100 mm). Wydaje się, że to z uwagi na dodanie tego cyfrowego (8x w obrębie kadrowania na większej matrycy). Teleobiektywy zwracają ujęcia w rozdzielczości 12 mpx. Trochę szkoda, bo wydaje się, że w trybie RAW tracimy względem wcześniejszej generacji. Cieszy jednak, że 8x można też wykorzystać przy filmowaniu, co daje dodatkowe możliwości.
Teleobiektyw Fusion 48 MP możemy wykorzystać zarówno do lepszych zbliżeń ogółem, ale i portretów. Tu aplikacja aparatu pozwala na wykorzystanie opcji: 4x (100 mm), 2x (48 mm) i normalne 1x (24 mm). W sumie jednak ogniskowych jest aż osiem (jeszcze kilka pomiędzy wymienionymi). Przesłona teleobiektywu ma ƒ/2,8 oraz opcję łączenia czterech sąsiadujących pikseli. Więcej konkretów odnośnie jakości maksymalnych zbliżeń planuję wykonać w pełnym teście (wkrótce zacznę go publikować), gdzie pojawią się zdjęcia oraz porównanie z jednym z Androidów, które aktualnie użytkuję.
iPhone 17 Pro Max ma selfie z Center Stage (Centrum uwagi)
W zeszłym tygodniu przyglądałem się nowemu teleobiektywowi w iPhonie 17 Pro Max. Teraz odwracam stronę smartfona i sprawdzam nową kamerkę na jego przodzie. Ma do zaoferowania znacznie więcej, niż było to w poprzednich generacjach smartfonów Apple. Amerykański gigant zaadaptował w iPhone’ach rozwiązania, które już wcześniej oferował w innych swoich urządzeniach. Mowa o Center Stage, czyli Centrum uwagi – automatycznym kadrowaniu obrazu w trakcie połączeń video. W iPhone’ach 17 rozwinięto to do obsługi selfie. Apple promuje wszystko hasłem „wirtuoza kadrowania”. Czy faktycznie nowa przednia kamerka będzie rewolucją?
Smartfony i ich wertykalny format mocno wpłynęły na format zdjęć. Bardzo duża ich część jest wykonywana w pionie, bo tak właśnie trzymamy telefon. Nie wszyscy ten układ akceptują, a w wielu sytuacjach ogranicza on też wykonywanie zdjęć. Apple wpadło na pomysł, by przedniej kamerce zaproponować nietypowy, bo kwadratowy sensor. Matryca w takim kształcie ma być elastyczniejszy, gdyż umożliwi automatyczną zmianę ułożenia prostokątnych ujęć i to niezależnie jak w danej chwili trzymamy smartfon. Rynek smartfonów sam wykreował ten problem i dopiero teraz go rozwiązuje. Nie jestem pewien, ale kojarzę podobne podejście w głównym aparacie jakiejś marki, ale był to dawny eksperyment, więc już go dobrze nie pamiętam.
Center Stage (Centrum uwagi) z automatyką ustawień kadru. Wszystko dzięki kwadratowej matrycy przedniej kamerki w iPhone’ach 17. Tak to działa: pic.twitter.com/yp3LulX505
— Smartniej (@smartniej) October 15, 2025
Apple w iPhone’ach 17 wymyśliło bardzo prosty sposób na ominięcie problemu z wertykalnymi ograniczeniami przednich kamerek. Kwadratowa matryca jest gotowa na automatyczne zmiany, gdy w kadrze zmienia się sytuacja. Przykładowo, większa grupa znajomych na wspólnym zdjęciu nie zmusi nas do zmiany ułożenia telefonu w ręce, tylko samodzielnie poszerzy widok, by ująć wszystkich razem. To bardzo podobnie do FaceTime w iPadach Pro z analogicznym Center Stage, ale do celów zdjęciowych. Sprytne połączenie unikatowego hardware’u z adaptacyjnym oprogramowaniem. W użyciu jest 18-megapikselowy sensor i widzenie komputerowe z uczeniem maszynowym. iPhone’y 17 wykonają dzięki temu wysokiej rozdzielczości foty i video w dowolnej orientacji. Warto dopisać, że przodem z rejestracją filmów w 4K Dolby Vision w 60 fps!
Podsumowując, nowa kamerka selfie w iPhone’ach 17 ma kilka nowych zadań:
- automatyczne rotowanie orientacji bez zmiany położenia telefonu w dłoni (wygodniejsze, bo dynamicznie reagujące na sytuację rozwiązanie, np. dla grupowych zdjęć)
- Centrum uwagi (Center Stage) zadziała też w trakcie połączeń Face Time (jak w iPadach Pro, gdzie Sztuczna Inteligencja od Apple stawia nas na pierwszym planie i po środku kadru)
- nowa stabilizacja działająca również w trybie video (4K Dolby Vision w 60 klatkach na sekundę)
- pierwszy raz iPhone’y mogą nagrywać obraz z obu stron jednocześnie (do kreatywnego wykorzystania)
iPhone 17 Pro Max z nagrywanie video w ProRes RAW
Tegoroczne iPhone’y (już siedemnastej generacji) otrzymały ulepszenia fotograficzne, ale i filmujące. Od kilku lat Apple poprawia jakość rejestracji obrazu dla video. Najnowsze smartfony amerykańskiej marki oferują wysokiej klasy kodeki, pozwalające zapisywać video w ProRes RAW. Jak sama nazwa sugeruje, możliwości są kierowane do profesjonalnej pracy. Oczywiście nie tylko. Każdy użytkownik telefonu, również amator, może na lepszej jakości zyskać, o ile tylko wie jak wydobyć maksa z nowych rozwiązań od Apple. Kamerzyści orientujący się w temacie będą mieli tu pewną przewagę, gdyż ustawią opcje pod konkretne preferencje. W iPhone’ach 17 Pro Max wciąż z elementami, które dotarły do iOS już przy okazji iPhone’ów 15 Pro, czyli m.in. Apple Log. Teraz, obok trybu Pro posiadacze nowych modeli iPhone’ów zyskają upgrade dla kodeków.

Apple proponuje w iPhone’ach 17 Pro i 17 Pro Max nagrywanie w Open Gate, ProRes RAW i Apple Log 2, czyli formatach podatnych na efektywniejsza postprodukcję na komputerach, tabletach i smartfonach. Możliwe, że właśnie dlatego udostępniono aplikację Final Cut Camera 2.0. Wszystko to łącznie ma nas przekonać, że iPhone to „prawdziwa kamera”, tylko poręczniejsza. To głównie hasła promujące telefon, ale z mające wpływ na rozwój możliwości video. Producent zapewnia, że kodek ProRes RAW ma dać „wyjątkowy poziom jakości i kontroli nad materiałem”. Apple Log 2 zaoferuje szerszą gamę barw, a także częstotliwość klatek w Open Gate. Obsługa genlock i kodu czasowego to istotne zakresy, a warto jeszcze dopisać o obecności Blackmagic Camera ProDock, która poszerzy iPhone’a o wygodniejszą produkcję wielokamerową i dodatkowe złącza.
iPhone 17 Pro nagrywa video w jakości Dolby Vision 4K przy nawet 120 klatkach na sekundę. Oczywiście mówimy o HDR. Te wszystkie specyfikacje mają podnieść możliwości twórcze kieszonkowym urządzeniem (choć warto je obsadzić na jakimś gimablu). Synchronizacja obrazu z wielu kamer to ukłon w stronę chętnych do rejestrowania filmów. Przypomnę tu jeszcze właściwości nowych sensorów w module fotograficznym nowego iPhone’a. Po pierwsze, swoje znaczenie będzie miał zastrzyk mocy przez układ A19 Pro. 8-krotne zbliżenia w hybrydowym połączeniu peryskopowego teleobiektywu z matrycą wyższej rozdzielczości. Również przód iPhone’a 17 dysponuje nagrywaniem w 4K HDR. Nie sposób tego wszystkiego przetestować w trybie typowo amatorskim, ale należy docenić, jakie możliwości drzemią w naszym telefonie i czego możemy dokonać w stosunkowo ekonomiczniejszy sposób. Mam tu na myśli próg wejścia w tworzeniu jakościowych nagrań
iPhone 17 Pro Max – sesja zdjęciowa
W każdym roku początek grudnia wykorzystuję do sprawdzenia aktualnie testowanych smartfonów w zimowych sesjach fotograficznych. Coraz rzadziej w tym okresie trafiam na śnieg, ale zawsze na efektowne dekoracje świąteczne. W tym roku podczas warszawskiego spaceru towarzyszyły mi dwa telefony: iPhone 17 Pro Max i Nothing Phone (3). Zdjęcia wykonane tym drugim znajdziecie w teście Nothing Phone (3). Wykonywałem nimi podobne ujęcia, by porównać ze sobą jakość aparatów. Próbki wrzuciłem w jednym z fotograficznych przeglądów. Jak iPhone 17 Pro Max poradził sobie w wieczornych warunkach i końcówce grudniowego dnia? Nieźle, ale np. nocnych portretów nie mogłem już wykonać ze wsparciem dedykowanego trybu, bo… Apple usunęło z nowych iPhone’ów 17 Pro i 17 Pro Max opcję Night Mode w trybie portretowym. Nie wiem dlaczego i na jak długo.
Układ A19 Pro i komora parowa w iPhonie 17 Pro Max

Siedemnastą generację iPhone’ów wyposażono w nowe układy A19. Jeszcze przed samą premierą telefonów Apple, wiedziałem, że nie będą one wytwarzane w technologii 2 nm. Ta zmierza na rynek dopiero w przyszłym roku. Nie znaczy to jednak, że w najnowszych chipsetach nie odczujemy zastrzyku mocy. Amerykańska spółka jak zwykle zaproponowała dwie odmiany swojego procesora. W iPhone’ach 17 Pro i 17 Pro Max znalazł się oczywiście ten mocniejszy. Od bazowego różnić go będzie o jeden rdzeń dla GPU więcej. Smartfony z Cupertino przyspieszą, a i zarządzanie energią będzie efektywniejsze. To nie tylko zasługa samego chipsetu, ale też nowego chłodzenia.
Przejdźmy do rzeczy. Testowany przeze mnie iPhone 17 Pro Max dysponuje sześcioma rdzeniami CPU (dwa główne mają po 4.26GHz, a cztery pozostałe 2.6GHz) i sześcioma rdzeniami GPU. Do tego autorski układ N1 dla łączności, który ogarnie Wi-Fi 7, Bluetooth 6, ale też protokół Thread dla smart domów. W ten sposób Apple uniezależnia się od podzespołów innych marek (tu konkretnie od modemów Snapdragon). Warto wspomnieć o 16-rdzeniowym Neural Engine dla Apple Intelligence. W najnowszych modelach iPhone’ów 17 Pro udało się też podnieść RAM (z 8 GB w LPDDR5X 7500 do 12 GB w LPDDR5X 8533), a pamięć masowa startuje teraz od 256 GB (a nie 128 GB) i kończy się na aż 2 TB! Apple przekonuje, że aktualny Max to, jak sama nazwa wskazuje, maksimum osiągów.
Jak zwykle Apple podkreśliło skok jakościowy względem poprzedniej generacji. Przeglądając benchmarki i testy stresowe dostępne w sieci (i porównując do zeszłorocznych iPhone’ów 16 Pro Max), najnowsze modele iPhone’ów 17 Pro i 17 Pro Ma mają zaskoczyć głównie przy grafice. Wzrost wydajności CPU to tylko o 10-15%, ale już w GPU „współpracując z innowacyjnym układem chłodzenia, GPU i CPU pozwalają na utrzymywanie nawet o 40% wyższej wydajności”. Takie efekty mają być możliwe przez nową konstrukcję aluminiowej obudowy unibody. Jej integracja z komorą parową powinna wydłużyć czas pracy na najwyższych obrotach. Tu Apple chwali się akceleratorami neuronowymi, szczególnie z działaniami AI. Nie będę was męczył cyferkami związanymi z analizami single/multi-core, ale w sieci pokazują one 34/39% wzrosty względem odpowiednika poprzedniej generacji. Zerknąłem jeszcze na bezpośrednie zestawienie A19 Pro z najnowszym Snapdragonem 8 Elite 5 i Dimensity 9500, które zasilają bezpośrednich konkurentów z Androidem na pokładzie.

W większości porównań, które widzę, chip Apple wygrywa z rywalami od Qualcomm i MediaTek w testach jednordzeniowych, natomiast wypada nieco słabiej w tych wielordzeniowych (ale tych rdzeni ma mniej). Wszystkie trzy wyglądają jednak porównywalnie i tak naprawdę wszystkie efekty będą zależne od optymalizacji softu i dopasowania aplikacji do nowej architektury układów. Układ A19 Pro ma hardware’ową akcelerację Ray Tracingu, a więc obsługę gier z lepszymi osiągami graficznymi. Mocny chip ma też służyć cięższymi zadaniami przy plikach video (również w nowym ProRes RAW), czy oglądaniu filmów z Dolby Vision.
iPhone’ach 17 Pro Max i iOS 26 prosto z pudełka
Hardware topowego iPhone’a 17 Pro Max sprawdzony. Czas przyjrzeć się pracy nowego iOS. Tegoroczne smartfony Apple otrzymały kolejną większą generację systemu operacyjnego, który zmienił sposób numeracji. Od teraz amerykańska marka zastosowuje w nim podejście Samsunga, czyli liczby kojarzone z rokiem przeznaczenia. iOS 26 wgrałem wcześniej do iPhone’a 14 Pro (chyba niepotrzebnie…), natomiast na pokładzie nowego iPhone’a 17 Pro Max jest on dostępny prosto z pudełka.
Apple przygotowało w nowym oprogramowaniu kilka nowości stylistycznych. Dwie z nich się wyróżniają. Mowa o możliwościach głębszych personalizacji ikon i motywu interfejsu, a także o nowej filozofii całego designu w transparentnym formacie. Pierwszy pakiet to głównie opcje dopasowywania wyglądu ekranu głównego w obrębie kolorystyki, np. spójnego wyświetlania wszystkiego w jednym kolorze. Wcześniej doświadczałem tego w smartfonach Nothing. Znacznie większe zamieszanie w postrzeganiu iOS zrobił nowy Liquid Glass, czyli przezroczysty widok UI. Zauważą od razu, że mocno drenującego baterię, szczególnie w starszych iPhone’ach. Ten najnowszy ma znacznie więcej mocy i lepsze przystosowanie do cięższych animacji, więc działa poprawniej. Już wiadomo, że wraz z iOS 26.1 producent pozwoli wyłączać Liquid Glass, co zmniejszy obciążanie energetyczne telefonów (wydłużając im czas działania).
W iPhone 17 Pro Max przezroczysty interfejs przypomina trochę visionOS dla Apple Vision Pro i nowy macOS, co podnosi ogólną orientację w iOS. „Szklany” soft jest ładny i przyjemny, a widgety jakby bardziej interaktywne. Podoba mi się większa elastyczność w konfigurowaniu centrum sterowania, a także wszechstronniejsze widgety na ekranie blokady, czyli szybsze interakcje z wieloma aplikacjami bez potrzeby odblokowywania telefonu. Mówię zarówno o ogólnych programach, ale też ustawieniach wielu natywnych funkcji, np. timerów. W ramach uproszczeń, czyli minimalizacji (odkrywania ekranu) zmiany przeszła też aplikacja aparatu. Jest mniej skomplikowana i nie zakrywa widoku podglądu. Podobnie z apką do zdjęć, gdzie jest więcej personalizacji dla naszych zbiorów. Dialer i wiadomości, czyli aplikacje główne telefonu również mają nowości. Pozwalają unikać połączeń z nieznanych numerów i przenosić wiadomości od niechcianych kontaktów w osobne miejsce (niczym spam).
Ciekawie prezentuje się też aplikacja Podgląd w smartfonowym wydaniu, czyli przeglądarka plików, w której można edytować treści. Są tu opcje skanowania, automatyka wypełniania, eksportów do PDF, no i akcja na różnych formatach. Wszystko w jednym agregacie. Z kolei Dziennik to rodzaj miejsca do notowania ważnych zapisów, ale, jak sama nazwa wskazuje, a bardziej dziennikowej formie – bogatszej od normalnego notatnika.
Wciąż zdecydowanie najsłabiej wyglądającą częścią iOS z perspektywy polskiego użytkownika (także w najnowszej wersji 26) jest pakiet opcji w ramach algorytmów i modeli Sztucznej Inteligencji. Apple Intelligence nadal dopiero nadrabia zaległości względem Androidów, a w naszym kraju (i nie tylko w nim) zasobów jest o wiele mniej. Już nie wspomnę o ciągłym braku polskiej Siri. Płacimy za iPhone’y dużo, a otrzymujemy uboższy system operacyjny. Apple powinno dawać nam w tym wypadku jakieś zniżki lub rekompensaty, np. w formie alternatywy w postaci tańszych usług innych serwisów. Tak tylko podpowiadam. AI od Apple w iOS 26 to budowanie własny Genmoji, kombinowania emotek i tworzenie ich przez prompty tekstowe, edycja zdjęć w Image Playground, funkcje Tłumaczenia na żywo (m.in. w trakcie połączeń FaceTime), czy widzenie komputerowe przez kamerkę aparatu.
iPhone 17 Pro Max i jego Apple Intelligence
Odkąd uruchomiono Apple Intelligence, jego oferta jest mocno ograniczona. Nawet nie chodzi mi o dostępność regionalną, bo i to jest denerwujące (funkcje oferowane tylko w wybranych krajach), a bardziej o zapóźnienia względem konkurencji. Ewidentnie widać, że to co było zaletą strategiczną amerykańskiego giganta, czyli własny ekosystem rozwiązań software’owych, w sytuacji z AI jest dla marki przekleństwem. Producent z Cupertino nie był gotowy na erę modeli i chatbotów AI, a wdrażanie obcych silników we własne oprogramowanie nie należy do najłatwiejszych. W końcu (piszę to bez satysfakcji) Apple odczuło zamknięte podejście na własnej skórze. Jak Apple Intelligence funkcjonuje w iPhone 17 Pro Max?

Pamiętam, że w przypadku iPhone’ów 16 rozwiązania AI były mocno promowane. W najnowszej generacji już tak nie jest. Potwierdza to tylko, że tymi narzędziami nie ma sobie na razie co zawracać głowy, zwłaszcza w Polsce. Żeby w iPhone’ach poczuć chociaż namiastkę wciąż i tak ubogich funkcjonalności Apple Intelligence, trzeba w systemie iOS zmienić język na ten kompatybilny (najlepiej angielski). Na ten moment lepiej wgrać sobie na pokład iOS jakąś aplikację z popularnym modelem i korzystać z niej na tyle, ile narzędzie pozwala. Oczywiście docelowo użytkownicy Apple czekają na głębszą integrację któregoś z takich modeli z systemem iOS. Mówi się, że ulepszona Siri (z customowym Gemini) może dotrzeć na rynek w marcu 2026 roku. Czy w końcu ze wsparciem języka polskiego? Dobrze by było. Naprawdę ciężko obserwuje się „rozwój” wielu funkcji iOS z perspektywy polskiego odbiorcy. Przypomnę, że Apple samo zaznacza, że ich AI wciąż jest w wersji beta.
Z czystej poprawności spróbuje jednak wspomnieć, co w ogóle w ramach Apple Intelligence jest w iPhone’ach 17 oferowane. Mam nadzieję, że więcej o tych (i innych) funkcjonalnościach Sztucznej Inteligencji będzie okazja jeszcze napisać. Tempo adaptacji AI w iOS jest jednak słabiutkie.
- Live Translation, czyli tłumacz na żywo (m.in. rozmów telefonicznych) – podobno z grudniowym debiutem na terenie Unii Europejskiej, gdzie Apple dostosowuje narzędzie do europejskich regulacji
- Inteligencja wizualna, czyli widzenie komputerowe (przetwarzanie obrazu na ekranie oraz z kamerki)
- Image Playground (edytor obrazu z generatywną AI trzeba doinstalować) – działa po zmianie języku
- automatyzacja przez Inteligentne Skróty (do tworzenia personalizowanych funkcji)
- inteligentny trener Workout Buddy (na bazie danych z aktywności)
- oprócz tego są Genmoji (do generowania personalizowanych emoji), narzędzia do pisania i Oczyść do usuwania zbędnych elementów ze zdjęć (podobnych do funkcji dostępnych w zewnętrznych apkach innych twórców)
iPhone 17 Pro Max – aplikacje Aparat i Zdjęcia

W poniedziałek napisałem nieco więcej o nowym iOS 26, który w nowej generacji iPhone’ów 17 jest preinstalowany domyślnie. System operacyjny w najnowszej wersji obiecywał kilka konkretnych zmian, m.in. estetykę Liquid Glass. Nowy design interfejsu przeszedł kosmetykę również w obrębie kilku aplikacji systemowych w iOS. Zmieniły się m.in. aplikacje Aparat i Zdjęcia, czyli programy związane z uwiecznianymi przez nas obrazami. Apple dość mocno zmieniło obie aplikacje związane ze zdjęciami (przynajmniej w porównaniu do ich poprzednich iteracji).
W aplikacji Aparat zaproponowano uproszczony wygląd, mający odsłaniać widok podglądu, ale z zachowaniem szybkiego dostępu do wszystkich najważniejszych funkcji. Podstawowy podział to teraz Zdjęcie i Wideo, a dopiero kolejne gesty odkrywają inne dostępne tryby. Wszystko na przesunięcie palcem i nadal intuicyjnie, nie trzeba się tego długo nauczyć. Pozostałe ustawienia znajdziemy w górnym rogu. Pogrupowano najważniejsze ustawienia (Flash, Live Photo, Timer, i Ekspozycję). Nowością jest opcja aktywacji migawki przy użyciu słuchawek AirPods. Niektóre elementy, jak Style i Tryb Nocny wciąż są w zasięgu szybkich przycisków u góry ekranu. Żadna z tych zmian nie jest rewolucyjna. Apple po prostu przearanżowało aplikację aparatu.
Z kolei w aplikacji Zdjęcia pojawił się nowy układ, choć nadal z tym samym gridem galerii w rolce aparatu. Apple podzielił interfejs na Bibliotekę i Zbiory. Jest bardziej interaktywnie, bo po przesunięciu galerii pojawiają się podpowiedzi na ich podział według lat i miesięcy. Wyszukiwarka z lupką jest dostępna w prawym dolnym rogu. Dzięki temu panel nawigacyjny odkrywa więcej obrazu, a więc kolekcjom i samym zdjęciom przeznaczona jest większa uwaga. Pomaga w tym wszystkim przezroczysty Liquid Glass. Możemy też zmieniać kolejność zbiorów, przypinać ja, a także inaczej wyświetlać (duże kafelki, gęsta siatka lub układ wyróżniający górny wiersz). Biblioteka ogółem nie różni się bardzo od propozycji z iOS 18, gdy przeszła większą korektę.
Słabo widać na nagraniu, ale efekt przestrzenny można w iOS 26 „wywołać” w apce Zdjęcia. Najlepiej wygląda przy ujęciach portretowych. pic.twitter.com/nIChSCTFZY
— Smartniej (@smartniej) November 5, 2025
W iOS 16 w galerii znalazła się sekcja dla przestrzennych zdjęć. Od kilku generacji iPhone’ów aparaty w telefonach są ustawione tak, by możliwe było rejestrowanie efektów 3D. BTW: przycisk do przeróbek przestrzennych dla wybranych ujęć też jest ciekawą opcją. Najlepiej efekty działają przy portretach. Wciąż oddzielną sekcję tworzą zrzuty ekranu, których w dzisiejszych czasach robimy coraz więcej. W nowym interfejsie łatwiej dotrzeć do filtrów i edycji. Kolekcje uwzględniają dobór wyświetlania według wybranych sekcji (od ludzi, przez wspomnienia, aż po albumy). W ustawieniach może je personalizować, by lepiej dopasować apkę Zdjęcia do naszych najczęstszych działań.
iPhone 17 Pro Max i jego „ogromna” bateria
Recenzowanie pracy baterii po miesiącu korzystania ze smartfona, gdy ten ma przecież świeżutką baterię, mija się z celem. Wszystkie telefony po wyjęciu z pudełka działają dobrze (nie licząc wadliwych jednostek). Coś jednak o akumulatorze nowych iPhone’ów 17 można napisać. Apple powiększyło pojemności ogniw wszystkich tegorocznych modeli. Najefektowniej, choć nadal słabiutko w porównaniu z konkurencją, wygląda bateria w testowanym przeze mnie iPhonie 17 Pro Max.
Apple pisze o „rekordzie wszechczasów”, ale 4823 mAh to wynik mizerny przy ogniwach S/Ci w chińskich smartfonach. Te proponują dziś nawet 6000-7500 mAh. iPhone’y 17 mają baterie Li-Ion. W porównaniu do konkurencji jest słabo, ale amerykańska spółka obiecuje poprawę efektów w zestawieniu z poprzednimi swoimi telefonami. Wraz z oszczędniejszymi układami A19 Pro optymalizacja pracy ma wydłużyć działanie baterii. Na jak długo to wystarczy? Nie wiem, ale mam niezbyt przyjemne doświadczenie z czasem pracy iPhone’ów. Mój poprzedni 14 Pro radził sobie całkiem nieźle zanim nie wgrałem mu na pokład iOS 26. Ze smartfonem nie było jednak tak źle, jak w kilku przypadkach w mojej rodzinie (dwa napuchnięte modele).
Ciekawe, że na oficjalnej stronie Apple podano, że iPhone 17 Pro Max działa nawet o 3 godziny dłużej, ale… w porównaniu do iPhone’a 15 Pro Max. Dlaczego marka nie zestawiła jednostki z poprzednikiem? Nowe baterie są nie tylko pojemniejsze, ale i szybciej ładowane. W specyfikacjach znalazłem info o przewodowym ładowaniu z maksymalnie 40W. Bezprzewodowo też są poprawki, bo iPhone’y 17 wspierają nowszy standard Qi2.2 (oczywiście nadal z magnetycznym MagSafe). Indukcyjnie mamy teraz aż 25W. Apple podaje, że nowe iPhone’y naładujemy od zera do połowy już w 20 minut. Poprzednio zajmowało to pół godziny. Nie zabraknie tez zwrotnego ładowania. Tu widzę przewodowe 4.5W. Generalnie, gdy zerkniemy na ofertę konkurencji, te wszystkie liczby nie robią wrażenia. Jeśli jednak zestawić to z wcześniejszymi iPhone’ami – jest jakiś postęp.
iPhone 17 Pro Max – podsumowanie smartfona Apple

iPhone’y siedemnastej generacji są w sprzedaży już od kilkunastu tygodni i mniej więcej od takiego czasu mam z nimi kontakt. To wystarczające minimum, by podjąć się pierwszego podsumowania zmian jakie w tym roku zaproponowało Apple.
Napisałbym – iPhone jak iPhone Prawdziwy test i ocena telefonu powinna być po 2-3 latach, gdy sprzęt pokazuje jak radzi sobie z nowszych softem i jak sprawdza się bateria. Jesteśmy jednak tu i teraz, więc trzeba oceniać pakiet rocznego upgrade’u, czyli rozwiązań drzemiących w nowej konstrukcji.
Co oceniam na plus w iPhone 17 Pro Max?
- wbrew pozorom, nowy kolor Cosmic Orange wcale nie jest brzydki
- nowy układ A19 Pro to kolejny bardzo konkretny skok wydajności (a ma nowe chłodzenie z komorą parową)
- pamięć entry-level startuje teraz od 256 GB (poprzednio 128 GB), a kończy się aż na 2 TB!
- oryginalny aparat selfie z kwadratową matrycą (i trybem centrum uwagi)
- smartfon jest przyjemniejszy w kontakcie (dzięki delikatnym zaobleniom)
- cieszy szybsze ładowanie baterii (do połowy w 20 minut)
- zestaw aparatów ma w końcu wysokie rozdzielczości dla każdego obiektywu
- nowy chip N1 dla łączności WiFi 7, Bluetooth 6 i Thread (wykazuje lepsze efekty w testach)
Co bym jeszcze dopracował w iPhone 17 Pro Max?
- na pewno w tyle są technologie Apple Intelligence (odstają od tego co jest w Androidach)
- polska oferta funkcji AI (i nie tylko ich) wciąż jest uboższa od zagranicznej (a płacimy tyle samo…)
- pojemność baterii jest niby większa, ale nadal konkurencja mocno ośmiesza Apple
- moduł fotograficzny jest ogromny
- wciąż ciężko usprawiedliwić tak wysoką cenę…
- nie do końca jestem zadowolony z pakietu zmian w iOS 26
Obawiałem się trochę odczuć związanych z nowym aluminium, ale dość szybko te matowe wykończenie polubiłem. Robotę zrobił bardziej opływowy format. iPhone 17 Pro Max cały czas rozwija jakość nagrywania video i zdjęć. Brakuje ładowarki o większej mocy (szczególnie jeśli chodzi o dostępność w Europie).
Michał Sitnik
Najciekawsze smartwatche na rynku (2025/2206)

Najlepsze flagowe smartfony (2025/2026)

Przegląd najlepszych handheldów (2025)

Najciekawsze smart pierścienie 2024



![[testy] Honor Magic8 Pro w moich rękach](https://smartniej.pl/wp-content/uploads/2026/02/Honor-Magic8-Pro-testy-ico-270x270.jpg)
























































