
Smartfony marki Nothing budzą kontrowersje. O ich stylistyce mówi się bardzo dużo, ponieważ mocno odbiega od współczesnych wzorców estetycznych. Londyńska firma (którą zakładał ex założyciel OnePlusa) eksperymentowała z designem od samych początków istnienia swoich Androidów. Do tej pory byłem biernym obserwatorem rozwoju produktów Nothing. Czas to zmienić. Tym razem najświeższą propozycję będę mógł ocenić osobiście i bezpośrednio. W moje ręce wpadł Nothing Phone (3), czyli najmocniejszy z modeli jakie do tej pory zaproponowała marka Carla Peia.
Już na samym wstępie przyznam, że byłem w teamie zwolenników designu od początków istnienia Nothing, więc być może mogę nie być obiektywny. Postaram się jednak być, zwłaszcza, że poznam smartfon z bliska i będę miał szansę ocenić w końcu swoje realne wrażenia. Materiał z analiz będzie publikowany sukcesywnie i etapowo. Dzięki temu pierwsze efekty przeczytacie już po wyjęciu Nothing Phone (3) z pudełka. Relację z kolejnych faz badań pojawią się też w poniedziałkowych przeglądach smartfonów tygodnia. Zapraszam do lektury, no i komentarzy. Wszystkie uwagi (również w social media) będą cenne w ramach głębszego testu.
Design: Nothing Phone (3) jest inny (jak zawsze)
Jest jedna rzecz, którą można przeprowadzić w testach już w pierwszych godzinach kontaktu z elektroniką. To wygląd i wykończenie urządzenia. Marka Nothing zbudowała swój brand na bardzo oryginalnym, odważnym podejściu do projektowania smartfonów. Wszystkie dotychczasowe propozycje, czyli Phone (1), Phone (2), Phone (2a) i Phone (3a) były transparentne i przyciągały wzrok LEDowymi paskami na swoich „pleckach”. W Nothing Phone (3) postanowiono tę filozofię delikatnie skorygować i poczynić pewne zmiany. Nowy Android wciąż jest półprzezroczysty, co bardzo mi się podoba (już od Game Boyów, które ten trend spopularyzowały). Zamiast fikuśnych linii Glyph zastosowano tylny ekranik z macierzą diod.
Matrix Glyph to nowość, ale nadal zintegrowana z Glyph Interface, czyli systemem przeróżnych elementów wzbogacających interakcję z Androidem. Przedstawię go głębiej w późniejszej fazie testów, gdy już zapoznam się z jego wszystkimi opcjami. Teraz opiszę go w ramach designu, którego jest bardzo wyraźnym elementem. Oczywistym jest, że wygląd to zawsze kwestia gustu, więc co użytkownik telefonu to inna opinia. Ja jako nałogowy tester smartfonów, znudzony standardami większości telefonów, zawsze doceniam próby wyróżnienia wykończenia elektroniki na tle konkurencji. Nothing w trzeciej generacji postawił na redesign. Porozrzucał obiektywy, utrzymał charakterystyczne, surowe wzornictwo pod przezroczystą obudową, no i „kropkowy” styl. LEDowych pasków troszkę mi brakuje – w dwóch poprzednikach prezentowały się futurustycznie.
Z dwóch odmian kolorystycznych nowego Phone (3) wybrałem tę jaśniejszą. Okrągły ekranik Matrix Glyph jest w niej mocniej zaakcentowany, bo bardziej kontrastowy. Całe „plecki” smartfona wciąż u Nothing wyglądają inaczej od prawie wszystkich rywali. Koncepcja tak zaprojektowanego tyłu jest odważna, a za to daję plusa. Telefon jak zwykle się wyróżnia, a w połączeniu ze specjalną wariacją nakładki NothingOS wszystko wygląda bardzo spójnie. Kwestie użytkowe sprawdzę w przeciągu kolejnych kilku tygodni, gdy już przyzwyczaję się do Androida (ostatnie trzy lata spędziłem na iOS, więc dajcie mi proszę czas na adaptację).
Matrix Glyph w Nothing Phone (3) wygląda nietypowo. Raz, że współistnieje z surową estetyką śrubeczek, a dwa – taki format diod kojarzę chyba tylko z gamingowych ROG od Asusa, gdzie mają jednak nieco inne przeznaczenie (choć kilka motywów się pokrywa, m.in. system powiadomień). Generalnie na pewno trzeba uznać ten wyświetlacz za element dekorujący i podkreślający wyjątkowość urządzenia. Kropeczkowe wyświetlanie informacji nawiązuje do logotypu marki Nothing. Jestem pewien, że w trakcie projektowania całego interfejsu brano to pod uwagę. W „okienku” Matrix Glyph zobaczymy zarówno najważniejsze informacje dot. telefonu, np. stan baterii, animacje Glyph Toys do personalizowania wyglądu, a także elementy powiadomień i kilku nietypowych rozszerzeń, m.in. mikro gier. Jest do tego nawet dedykowany przycisk! Na pewno wszystko jest przemyślane, ale to ocenię w tzw. „praniu”. Na ten moment patrzę na telefon czysto estetycznie. Dla mnie wygląd Nothing Phone (3) jest naprawdę w porządku!
Czy czegoś tu zabrakło? Owszem – aż prosi się o cewkę z okrągłym, magnetycznym złączem, które dopełniałoby całości. Bezprzewodowe ładowanie z Qi widzę, ale gdybym miał podpowiadać twórcom telefonu, to w Androidzie o tej estetyce taki element bym widział. Spróbuję poszukać etui z tym rozszerzeniem.
Matrix Glyph – bajer, dekor, czy coś więcej?
Dobra, mam już ponad tygodniowy feedback w kontakcie z ekranikiem Matrix Glyph, więc mogę już powoli wyrazić swoje myśli na jego temat. Moje pierwsze wrażenie? „Okienko” od Nothing to pewnego rodzaju AOD (tryb Always On Display), ale na tyle telefonu. Kolejne dni użytkowania rozwiązania niejako utwierdzały mnie w tym przekonaniu, ale odkrywałem kolejne elementy nietypowej propozycji do interakcji z urządzeniem.

Nie miałem okazji poznać potencjały Glyph Interface w poprzednich generacjach modeli Nothing Phone, więc trudno mi określić, czy Matrix Glyph to realny upgrade. Zakładam jednak, że wyświetlacz to zawsze coś więcej niż paski LED, więc użytkownicy Androidów londyńskiej marki otrzymują rozwinięcie. Producent określił zasoby ekraniku jako bardziej praktyczne zastosowanie tylnych światełek. Szkoda, że ewolucja pomysłu wyzbyła się samych pasków z diodami, bo były rozpoznawalną, charakterystyczną częścią estetyki Nothing.
Zamiast odczytywania zwykłych LEDowych błysków otrzymujemy wzbogacony o system treści okrągły panelik, którego obsługujemy oddzielnym przyciskiem. Szkoda, że nie bezpośrednio dotykiem. Na macierzy kilkuset punktów ciężko o bogaty przekaz, ale ten jest kierowany głównie do prostych powiadomień, więc w teorii nie potrzebuje wielkich rozdzielczości. W trakcie użytkowania Matrix Glyph da się odczuć pomysł na minimalistyczną koncepcję. Monochromatyczny ekranik w Nothing Phone (3) ma otrzymywać kolejne aktualizacje, ale na razie nie ma zbyt wielu faktycznie przełomowych funkcji.
Glyph posiada w nakładce NothingOS 3.5 swoja własną apkę do szybkich ustawień, gdzie mamy dostęp do „Zabawek Glyph” (tak określono je w naszym języku). Są oferowane w ramach interaktywnych narzędzi i mini gier. Wśród ustawień znalazłem Powiadomienia Essential, które możemy spersonalizować do wybranych kontaktów, a to przyspieszy reakcji na konkretne powiadomienia (od osób, od których wiadomości oczekujemy). Trzeba jednak pamiętać, by telefon leżał na ekranie. Wtedy system animacji Matrix Glyph ma większy sens. Po pierwszej aktualizacji Nothing dołożył obsługę aparatu w trybie selfie tylnym modułem fotograficznym. Tutaj wyświetlacz sprawdza się jak uproszczony wizjer, ułatwiający poprawne „wycelowanie” obiektywu w stronę nasze twarzy.
Czy Matrix Glyph w Nothing Phone (3) okaże się przydatne? Zapytałem magicznej kuli nr 8: pic.twitter.com/R0bzDFSy3F
— Smartniej (@smartniej) August 25, 2025
Co jeszcze? Matrix Glyph może wskazywać poziom głośności, stan baterii, info dzwoniącego, godzinę, a także wyświetlić wspomniane już na wstępie mini-gierki (aha, jest też latarka). Powinienem chyba użyć słowa mikro-gierki, bo są naprawdę prostsze od tych na smart zegarki. W momencie testowania dostępne były: magiczne kula, papier/kamień/nożyce, czy gra w wirtualną butelkę. No to już nic innego jak bajerki, którymi możemy zaskoczyć znajomych na jakimś spotkanku. Liczę, że Nothing znajdzie więcej zastosowań dla swojego okienka, bo jest tu potencjał, choć wymaga kreatywności w tworzeniu propozycji. Jeśli się nie mylę, to jest jakieś SDK do tworzenia glyphów. Problemem w tworzeniu odpowiednich programików jest usytuowanie panelu. Bardzo podobne narzędzia mogłyby spokojnie sprawdzić się w trybie Always On Display ekranu OLED (łącznie z ich przyciskową obsługą) Może warto to jakoś połączyć? W interakcji na dwie strony między dwiema osobami?
LEDowy Glyph w poprzednikach miał swój „vibe”, w Matrix Glyph go na razie nie poczułem.
Nothing Phone (3) – najmocniejszy z dotychczasowych

Przejdźmy do oceny zaproponowanych specyfikacji. Jak już na początku informowałem, trzecia generacja Phone’a jest najmocniejszą z dotychczas zaproponowanych, co oczywiste. Nie chodzi mi jednak wyłącznie o zwrócenie uwagi na flagowy charakter telefonu, ale i ogólne podniesienie półki przez producenta. Nothing Phone (3) ma bardziej flagowe parametry niż dwie poprzednie generacje, w których stawiano na kategorię średnią-wyższą. Aktualny model kwalifikujemy już do odmian z wyższej kategorii, ale nadal z optymalizacją podzespołów, by zachować połączenie przystępniejszej propozycji z cechami premium.
Klienci orientujący się w rynkowych standardach od razu dostrzegą to zestawienie. Ja tę kategorię prywatnie określam jako najrozsądniejszą. Dlaczego? Bo high-endowe możliwości topowych smartfonów nie są w pełni wykorzystywane przez zdecydowaną większość użytkowników, więc w zasadzie nadpłacamy za zbędne możliwości. Oczywiście nie mówię o wymagających użytkownikach, a o statystycznej większości. Nothing Phone (3) jest umiejętnie skrojony. Procesor jest wyższy od poprzednich (Snapdragon serii 8, a nie 7), mamy do wyboru dwie konfiguracje (jedną optymalną – 12/256GB), drugą już bardziej premium – 16/512 GB). Co prawda, chipset od Qualcomm nie jest najnowszy, bo Snapdragon 8s Gen 4 to w zasadzie lekko zmodyfikowany układ sprzed dwóch lat, ale naprawdę wystarczająco wydajny, aby cały telefon śmigał płynnie, obsłużył trudniejsze aplikacje, a także zestaw niezłych aparatów.
Procesor nie należy do aktualnych, ale nadal można nazywać go flagowym. Gwarantuję wam (co zresztą lubię na blogu podkreślać w tego typu przypadkach), że prawdopodobnie nie znając konkretnej specyfikacji zastosowanego w Nothing Phone (3) układu, nawet nie odczujecie przy normalnym, codziennym użytkowaniu różnic z najnowszymi odpowiednikami Snapdragonów. Rdzenie są wydajne i obsługują urządzenie bardzo płynnie. Pomagają w tym szybkie standardy pamięci. Ta operacyjna działa w LPDDR5X, a masowa w UFS 4.0. Spokojnie na tym telefonie pogramy, co zresztą aktualnie testuję we współpracy z nowym kontrolerem Razer Kishi V3 Pro.
Wyświetlacz w Nothing Phone (3) też odbieram dobrze. Marka zaproponowała możliwie flagowe parametry. Wyświetlacz telefonu ma 6.67″, 1260 x 2800 pikseli (czyli ostrość z 460 ppi) i ochronę Gorilla Glass 7i. Producent przekonuje, że jest w stanie zapewnić w szczycie nawet 4500 nitów jasności, a to oznacza świetny odbiór treści (zdjęć i filmów) oraz zgodność z HDR10+. A temat baterii? Tu również nie ma na co narzekać. Do topu może brakuje, bo ostatnie chińskie propozycje szokują wysokimi pojemnościami, ale 5150 mAh z ładowaniem 65W i wsparciem Qi chyba nikogo nie obrazi.
Gdybym miał tu ponarzekać, a więc wskazać słabsze elementy, które wymagały kompromisowego podejścia, to podałbym brak technologii LTPO w ramach panelu OLED. Płynność ma aktualne rynkowe minimum 120fps, ale bez opcji dopasowania do specyfiki treści. LTPS pozwala jednak na tryby w 60, 90 i 120Hz. Poniżej niestety nie zejdziemy. O zestawie fotograficznym na razie tylko wspomnę, bo poświęcę mu osobny akapit. Nothing zaproponował tu poczwórne 50 mega, z czego trzy sensory są na tyle, a jeden na froncie. Temat łączności też bez skazy. W praktyce komplet najszybszych standardów, choć bez mmWave.

Podsumowując hardware w Nothing Phone (3) zestawiono naprawdę atrakcyjne cechy:
- zaoferowano optymalny chipset (flagowego Snapdragona poprzedniej generacji)
- flagowe standardy szybkości odnośnie pamięci (RAM i ROM)
- wysoką opcję konfiguracji pamięci (z 16 GB RAM i 512 GB na dane)
- efektowny ekran OLED o dużej jasności, choć bez dynamicznego odświeżania LTPO
- poczwórny aparat 50 megapikseli (z peryskopowym teleobiektywem i mocnym selfiakiem)
- baterię 5150 mAh z szybkim ładowaniem 65W Power Delivery i 15W bezprzewodowo
- łączność: dual-SIM 5G (sub-6), eSIM (2x), dwuzakresowe GPS (L1+L5), Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0 LE, NFC
- szczelność konstrukcji zgodna z normą IP68 (zanurzenie do 1.5 m przez 30 minut)
Jeśli nie chcecie przepłacać za jeszcze lepiej wyposażone jednostki, których high-endowe parametry tylko niepotrzebnie podnoszą koszt smartfona, to Nothing Phone (3) wydaje się całkiem rozsądną propozycją. Ma ona oczywiście sporą konkurencję, ale i własne przewagi. O tych silnych stronach, które mają przekonać do telefonu przedstawię w dalszej części artykułu. Mam tu na myśli przede wszystkim oprogramowanie.
Nothing OS 3.5 dorzuca Essential Space, czyli pakiet AI
Płynnie przejdę właśnie do softu. Śledzę podejście Nothing do rozwoju nakładki systemowej na Androida od samego początku istnienia marki, więc mimo, że Nothing Phone (3) jest pierwszym modelem tego producenta w moich rękach, to mniej więcej kojarzę filozofię marki w kwestiach modyfikacji oprogramowania Google. Interfejs w trzeciej generacji flagowego modelu został wypuszczony w wersji Nothing OS 3.5. To trochę poprawiony wariant nakładki, która kilka miesięcy temu debiutowała w tańszym Nothing Phone (3a) w OS 3.1. W obu przypadkach postawiono na system ze wsparciem narzędzi AI, a więc elementów mocno wdrażanych przez większość producentów współczesnych smartfonów

Nothing Phone (3) proponuje estetykę już dobrze znaną użytkownikom telefonów tej firmy. Nie jestem pewien, ale to chyba właśnie Nothing wprowadził do mainstreamu motywy z pakietami stylistycznymi spójnych ikonek dla Androida. Owszem, w Play Store można znaleźć podobne launchery, ale nie przypominam sobie, by któraś z popularnych marek oferowała tego typu podejście. Potem takie opcje zaproponował Apple w ostatnim iOS 18 (2024), gdzie można było personalizować sobie całe motywy w jednym stylu. Od Androida 16 coś w ten deseń chce wprowadzić natywnie Google. Te rozwiązania mają swój styl, ale nie wszyscy go lubią. To już jednak kwestia gustu i przyzwyczajenia (no i preferencji w ramach modyfikowania wyglądu urządzenia). Nothing oferuje oczywiście też ten bardziej kolorowy. Warto tu jeszcze zauważyć, że w Nothing Phone wszystko jest spójne w każdym obszarze systemu – również przy widgetach w trybie Always On Display. Marka stosuje to charakterystyczny, kropeczkowy motyw.
Napisałbym, system jak system, ale… no właśnie, ale dzisiaj różnice mają robić narzędzia i funkcje związane z AI. W Nothing OS tym obszarem jest Essential Space, który można wywołać dedykowaną akcją (podwójnym przyciśnięciem dedykowanego przycisku bocznego). W ramach opcji znajdziemy Essential Search, Rejestrator Essential (do notowania ważnych momentów spotkania), a także Wallpaper Studio (do tworzenia efektów wizualnych), Essential News Widget (dla szybkich wiadomości), czy integrację z ChatGPT. Nothing, podobnie do innych marek, chce wszystko co związane z opcjami Sztucznej Inteligencji proponować w jednym miejscu.
Jak to wszystko śmiga? Całkiem OK. W ogóle Android 15 (Nothing obiecuje mu w tym modelu pięć większych aktualizacji) pracuje bardzo sprawnie. To co dostrzegłem już w pierwszych dniach użytkowania smartfona, to dość minimalistyczne podejście do softu. Rzekłbym nawet, że bliskie stockowemu. Może dlatego całość śmiga tak płynnie. W kwestiach dostosowania jest 18 customowych widgetów, a w razie chęci przejścia w mnie rozpraszający uwagę tryb możemy uaktywnić Monochrome UI. Nie zapominajmy też o Glyph Matrix, o którym szerzej napisałem już wcześniej. Co jeszcze warto dopisać w akapitach poświęconych systemowi? Myślę, że to, iż zarówno Matrix Glyph, jak i Essential Space, mają być sukcesywnie usprawniane. Update do Androida 16 dla Nothing Phone (3) został zaplanowany na trzeci kwartał 2025 roku, a więc jesteśmy w okienku.
Poczwórny aparat 50 mega w Nothing Phone (3)
Czas na ocenę mojej ulubionego obszaru smartfonowych testów, czyli modułu fotograficznego w Nothing Phone (3). Aparaty telefonów to najchętniej porównywane przeze mnie elementy mobilnych urządzeń. W ostatnich latach sprawdzałem głównie flagowe propozycje (w większości high-endowe). Jak na tle smartfonów premium wypada trzecia generacja Androida od Nothing? Londyńska marka zachwala, że Phone (3) to ich najlepiej wyposażony do tej pory smartfon. Choć jest klasyfikowany do flagowców, to z racji uatrakcyjnienia cennika jego oferta stara się optymalizować propozycje podzespołów. Zestaw fotograficzny też można za taki uznać. Oferta czujników jest skrojona na miarę (miarę tej półki cenowej). Jeszcze przed startem analizy jakościowej, byłem przekonany, że ten zestaw jest możliwie optymalny, bo wśród opcji fotograficznych znalazłem wszystkie niezbędne.
Nothing Phone (3) proponuje zestaw poczwórnego aparatu 50 megapikseli. Trzy (dość fikuśnie porozrzucane) na tyle i jeden na froncie. Seflie wykonamy sensorem wysokiej rozdzielczości, ale niestety bez AF. To nic, autofocus jest na tyle, a przedstawiany już wcześniej ekranik Matrix Glyph ma tryb „lusterka”, więc przy użyciu trybu Mirror Glyph będziemy w stanie wykonać autoportret tylną kamerką. W aplikacji aparatu panuje porządek, a są też specjalne style, filtry oraz tzw. Camera Presets, które możemy wykorzystać w trakcie bardziej kreatywnej fotografii. Nie zabrakło też trybu nocnego i eksperckiego, gdzie mamy dostęp do wszystkich najważniejszych ustawień manualnych (czego natywnie bardzo brakuje mi w apce iOS).
Zacznijmy od właściwości poszczególnych aparatów w Nothing Phone (3). Poczwórne 50 mega (w tym selfie) oferuje:
- 50 mpx z f/1.68 (sensor główny OmniVision OV50H 1/3″ z matrycowym 2x) z PDAF i OIS/EIS
- 50 mpx z f/2.68 (peryskopowe tele ISOCELL JN1 70 mm, 1/2.75″ z optycznym 3x) z PDAF, OIS i telemakro z 10 cm
- 50 mpx z f/2.2 (sensor ISOCELL JN1 ultra wide 114˚)
- selfie: 50 mpx z f/2.2 (sensor wide ISOCELL JN1, 1/2.76″)
Sprawdziłem potencjał poprzedniej generacji telefonu Nothing, by ocenić postęp jaki poczyniono w najnowszym Phone (3). Upgrade jest po obu stronach telefonu. Na froncie podniesiono rozdzielczość matrycy z 32 do aż 50 mega oraz wielkość tworu. Z tyłu dołożono peryskopowy teleobiektyw z optycznym zbliżeniem obrazu. Jeśli dobrze widzę, jest to ten sam moduł, który zaproponowano w Nothing Phone (3a) debiutującym w marcu. Oba te smartfony są pierwszymi z lepszym zoomem.
Aplikacja Nothing do obsługi aparatu jest wygodna, choć jak zwykle trzeba się do niej przyzwyczaić (do szybszej obsługi). Presety są dostępne z dołu (gestem wyciągnięcia). Style Camera Presets marka Nothing wprowadziła już przy okazji tańszego modelu Phone (3a). Można je wykorzystywać zarówno przy zdjęciach, jak i filmach. Pozwalają na wykonywanie zdjęć w danym motywie, a więc bez potrzeby późniejszej obróbki. Mamy na ekranie natychmiastowy podgląd, więc widzimy, jak foto/video będzie wyglądało. W aplikacji aparatu zaproponowano ich sześć, a możemy też zaimportować ustawienia predefiniowane (przez kod QR na forum społeczności Nothing Community) lub stworzyć własne. Wśród propozycji od Nothing są: Stretch, B&W Film, Retro, Wide Angle i Lenticular (te pięć dla trybu zdjęć) oraz Soft Focus (dla trybu portretowego). Głębiej wśród filtrów jest jeszcze kilka innych, np. Noir i każdy z opcją regulacji poziomu intensywności. W trybie portretowym, już poza stylami, aparat oferuje też dobór ustawień dla tej opcji zdjęć: Velvet, Twist, Pentacle oraz Snowflake. Jeśli dobrze zrozumiałem, odnosi się to do efektów Bokeh, czyli rozmycia tła za głową. Szkoda, że wcześniej omawiany presety stylów nie działają z przednią kamerką.
Jak wypadł zestaw fotograficzny Nothing Phone (3) w terenie. Zrobiłem już sporo fotek w różnych warunkach, ale zwykle pełniej oceniam poszczególne kamerki po sesjach tematycznych. Pierwsza już za mną. To ta dzienna na przedmieściach, czyli bliżej natury. Planuje jeszcze sesję miejską i nocną, a także sprawdzenie portretów oraz video. Potrzebuję jednak dla nich trochę czasu, więc z czasem materiał uzupełnię.
Na wycieczce krajobrazowej w naturze sprawdziłem głównie opcje teleobiektywu, telemakro i ogólne możliwości aparatu (również z szerokim polem widzenia). Jestem bardzo zadowolony ze zbliżeń. Bezstratnie są oferowany z krotnością 3x, ale dobrze wyglądają też przy 5-6x. Zbliżenie możemy regulować płynnie jeszcze z pomocą cyfrowego zoomu i chyba jakiegoś dopieszczacza AI. Slider zooma wskazuje krotności na pułapie 10x, 30x i 60x. Zobaczcie, jak wyglądają zdjęcia wykonane z ręki dla wszystkich tych najważniejszych zbliżeń. Specjalnie wykonałem jeden kadr ze wszystkimi krotnościami, byście mieli porównanie. Podoba mi się też praca trybu makro ze wsparciem tele, gdzie mamy do wyboru tryby 3x i 6x. Szkoda, że ostrzenie z 10 cm, bo chciałbym mocniej zbliżać telefon.
Ocena efektów pozostałych aparatów już w innych warunkach (przede mną jeszcze ze 2-3 sesje). Na razie załączam pierwszą galerię (lama/alpaka i ważka na dużych zbliżeniach, co widać pewnie po ziarnistości). Zdjęcia oczywiście bez retuszu. Udostępniam je w oryginale (nie licząc kompresji na stronie), co ułatwi Wam własną ocenę pracy aparatów od Nothing.
Nothing Phone (3) – dzienna sesja fotograficzna
Nothing Phone (3) – nocna sesja fotograficzna
Pod sam koniec lata wykorzystałem jeszcze pogodę i wyszedłem wieczorową porą „na miasto”. Aparaty smartfonów sprawdzam zwykle w mniej więcej podobnych miejscach, szczególnie w przypadku trybu nocnego. Warszawskie spacery po centrum dają spore możliwości. Spróbuję jeszcze zaktualizować galerię o foty z grudniowych dekoracji na Krakowskim Przedmieściu. Większość poniższych ujęć z ręki, choć awaryjnie miałem ze sobą swój mini statywik (ten posłużył mi tylko raz, bo wolałem jednak ocenić jak telefon radzi sobie z tematem stabilizacji).
Świąteczna sesja zdjęciowa z Nothing Phone (3)
Jeśli uważacie, że powyższe zdjęcia to za mało, to dorzucam jeszcze sporą galerię z grudniowego spaceru po udekorowanej świątecznie Warszawie. Zacząłem pod koniec dnia, by złapać jeszcze kilka ujęć w normalnym świetle, ale docelowo rozplanowałem sesję szlakiem bardziej turystycznym, który jak co roku o tej porze jest rozświetlony lampkami. Dodałem tu też dwa portrety. Oba w trudniejszy warunkach świetlnych (ale kontrastowo, tj. za dnia i nocą).
Bateria i czas pracy w Nothing Phone (3)
Temat baterii to dla wielu klientów zwykle jedna z ważniejszych kwestii. Nothing nie zaimponował może ogniwem, ale zaoferował pojemność wykraczającą poza standardy. Akumulator 5150 mAh wydaje się (jak wszystkie pozostałe specyfikacje modelu Phone (3)) dobrany optymalnie. Użytkowanie świeżego smartfona zawsze ocenia się inaczej od tego po kilkunastu miesiąca, ale na ten moment na czas działania telefonu nie narzekałem. Przejście z iPhone’a na Androida zbiegło się u mnie z aktualizacją tego pierwszego do iOS 26, które masakrycznie drenuje baterię. Używam obu smartfonów zamiennie i Nothing działa jak należy, a iPhone 14 Pro po update mnie rozczarowuje (serdeczne dzięki Apple…).
Nothing w Phone (3) proponuje też pełen wachlarz metod ładowania. Zabrakło mi tylko magnetycznego złącza. Do MagSafe mocno się przyzwyczaiłem, więc zwracam na takie rzeczy uwagę. Przewodowe ładowanie ustalono na maksymalnie 65W. Oczywiście w adekwatną ładowarką (mam akurat z 67W). Z kolei bezprzewodowo proponowane jest 15W. Nie miałem okazji sprawdzić tych mocy, bo obie moje indukcyjne ładowarki mają po tylko po 7.5W. Nie zabrakło też dzielenia się energią. Tu udostępniono opcje 7.5W przez USB-C i 5W przez Qi. Trochę szkoda, że nie udało się zaadaptować najnowszego Qi2. Warto jeszcze docenić obecność ustawień chroniących ogniwo przed przeładowaniem. Tryb inteligentnego i niestandardowego ładowania do ustalania limitów, które zadbają o stan akumulatora. Ja już mam odruch pilnowania każdego ładowanego urządzenia (w widełkach 20 i 80%), ale dobrze mieć do tego automat. Przy okazji akapitów o baterii dobrze jeszcze przypomnieć o widgecie w okienku Matrix Glyph, który pokazuje stan naładowania telefonu.
Audio: Nothing Phone (3) we współpracy z Nothing Headphone (1)
Smartfon od Nothing dysponuje wysokiej klasy parametrami również w zakresie dźwięku. Głośniki są w stereo, a na pokładzie sporo certyfikacji audio dla wyższych rozdzielczości. Te elementy można sprawdzić, ale najlepiej z kompatybilnymi słuchawkami. Producent zaczynał rynkową karierę od segmentu hearables, więc pod tym względem markowe zestawy pozwalają sprawdzić wszystko w pełnym zakresie. Smartfon Nothing Phone (3) sprawdziłem w sparowaniu z pierwszymi wokółusznymi słuchawkami od Nothing, czyli Headphone (1).
Bardzo lubię pierwsze wyroby nowych marek (a Nothing cały czas do nich zaliczam), ponieważ producenci się starają i dbają wiele aspektów, które przez konkurencje z dłuższym stażem są zwykle pomijane. Stylistycznie wszystko współgra. Technicznie również. Oba urządzenia działają ze sobą lepiej niż gdybyśmy próbowali bezprzewodowo łączyć je z innym telefonem. Aplikacja Nothing X w Nothing OS daje po prostu głębszą integrację, m.in. dla autorskich rozwiązań.
Co wyróżniam w natywnej współpracy smartfona Nothing Phone (3) ze słuchawkami Nothing Headphone (1)?
- jest głębsza integracja słuchawek ze smartfonami Nothing przez apkę Nothing X
- spójność estetyczna słuchawek z telefonem (design faktycznie zwraca na siebie uwagę)
- fizyczne przełączniki/sterowanie (roller i paddle) z opcją programowania (m.in. pakiet Essential z AI)
- kodeki LDAC i certyfikacja Hi-Res Audio (czyli zgodność z lepszą jakością dźwięku) – smartfon Nothing Phone (3) wspiera kilka tych lepszych, m.in.: LDAC, LHDC V5 i aptX Adaptive
- tryb multi-point z uwzględnieniem smartfona (szybkie przełączanie między aplikacjami w ramach Channel Hop)
- Low-latency, czyli niskie opóźnienie (w trybie gier dla lepszech synchronizacji)
- współpraca słuchawek ze smartfonem w opcji przewodowej (przez kabelek USB-C dołączony do zestawu)
Przeczytaj mój test słuchawek Nothing Headphone (1)
Nothing Phone (3) już z Nothing OS 4.0 (Android 16)
Już od dawna jestem przyzwyczajony do długich wyczekiwań na większe aktualizacje Androida przy praktycznie każdym dotąd użytkowanym smartfonie (niezależnie od marki). Google obiecywało, że z generacji na generację będzie się to poprawiać. Generalnie, sposób udostępniania kolejnych iteracji nakładek na Androidy zależy jednak od podejścia poszczególnych producentów. Najnowszy Android 16 rozpoczął swoją karierę od Pixeli, ale kolejne telefony zaczynają w końcu otrzymywać własne update’y. Jedną z pierwszych marek, która naprawdę szybko dostarczyła swoją propozycję dostosowania interfejsu do najaktualniejszego obecnie Androida jest Nothing. Na pierwszy rzut poszedł Nothing Phone (3), w którym kilka dni temu zainstalowałem Nothing OS 4.0.
Co konkretnie proponuje Nothing OS 4.0? W najogólniejszym skrócie – integrację z nowościami proponowanymi w Androidzie 16 i przystosowanie ich do charakterystycznego, własnego interfejsu nakładki, a także nowymi opcjami autorskimi. Mówimy o rozszerzeniach systemu w kilku konkretnych obszarach. Spróbuję w możliwie przystępny sposób je wszystkie przedstawić. Nie każdą jeszcze z bezpośrednią oceną, ale z pierwszymi wrażeniami po aktualizacji. Twórcy obiecują, że nowy OS został dopracowany również w obrębie zmian planowanych dla funkcjonalności Essential Apps, czyli połączeniu z AI.
Co nowego znalazłem w Nothing OS 4.0 w swoim Nothing Phone (3)?
- ekranik Glyph Matrix będzie automatycznie wyłączany w trybie kieszonkowym (telefon wykryje chowanie do kieszeni, gdzie świecenie diod jest zbędne i nie musi niepotrzebnie drenować baterii)
- ciekawie wyglądają nowe „zabawki” dla Glyph – prezentacja aktualnej fazy Księżyca (miała być też klepsydra)
- Glyph Interface wykorzysta Aktualizacje na żywo dostępne w nowym Android 16 (ma to udostępniać informacje w szybszy sposób, bo bez potrzeby wchodzenia do aplikacji). Nothing przystosował wszystko też do ekranu blokady, w powiadomieniach, a także sygnalizacji świetlnych
- w ramach dopasowania interfejsu znalazłem Tryb Bardzo Ciemny (Extra Dark Mode) – ma jeszcze mocniej redukować zużycie energii przez głębszą czerń i poprawy kontrastu. Nothing dostosował tu też powiadomienia, szybkie ustawienia i Szufladę Aplikacji, które mają być spokojniejsze w odbiorze i z lepszą widocznością w słabym świetle. Na razie tryb ten obejmuje głównie apki natywne, ale planowane jest sukcesywne rozszerzanie
- odnotowałem różnicę w interakcji z systemem przez animacje i wibracje (jest płynniej)
- zauważalne są nowe ikonki dla aplikacji systemowych (IMO są czytelniejsze)
- w zasobach dopasowania widgetów jest teraz więcej opcji rozmiarowych (jest więcej możliwości dopasowania sobie ekranu z dodatkowymi modułami – optymalizowanie przestrzeni)
- w Nothing OS 4.0 są dostępne teraz dwie aplikacje pływające jednocześnie (z wygodnym przełączaniem gestowym między nimi – sprzyja to multitaskingowi)
- uproszczenie ekranu można połączyć z Szufladą Aplikacji, gdzie można chować apki
- nie zabrakło też wykorzystania AI w ramach Essential Apps. Nothing udostępniło Playground, gdzie przy użyciu Sztucznej Inteligencji można tworzyć widgety przez Widget Builder (są one dodawane do ekranu głównego lub Szufladzie Widgetów)
Podsumowanie smartfona Nothing Phone (3)
Przyzwyczaiłem się już do nowego smartfona od Nothing, więc czuję, że można go powoli podsumowywać. Spędziłem z nim w ręce już grubo ponad miesiąc, a to wystarczające minimum, by spróbować odpowiednio go ocenić. Propozycja londyńskiej marki w trzeciej generacji przeszła nieco wyraźniejsze zmiany. Producent postawił na mocniejsze podzespoły i redesign „plecków”, ale przy zachowaniu charakterystycznej transparentności.
W najnowszej propozycji z odważniejszym podejściem do filozofii Glyph. Być może nie wszystkim przypadnie do gustu z zewnątrz, ale powinna zadowolić wewnątrz. Telefon klasyfikowałbym między półką średnią-wyższą, a premium-niższą. Nothing Phone (3) ma dość nietypowe specyfikacje, które w wielu obszarach pozwalają zahaczyć o flagową kategorię.
Co w Nothing Phone (3) doceniam?
- mimo wszystko, odważne podejście do stylistyki (smartfon zwraca na siebie uwagę)
- Matrix Glyph ma potencjał, ale czekam na kolejne aktualizacje, by go w pełni wykorzystać
- zastosowanie wcześniejszego z flagowych układów Snapdragon (oferującego odpowiednią moc, a nie podnoszącego zbytnio kosztów telefonu)
- bardzo dobry zestaw fotograficzny z czterema kamerkami 50 mega (jedna z nich na przodzie)
- świetna jakość zbliżeń przy użyciu peryskopowego teleobiektywu (nawet w trybie cyfrowym)
- dobrze skrojone parametry (specyfikacje nie są nadmiernie wyśrubowane)
- płynna praca i estetyczne podejście do oprogramowania (nawet trochę „stockowe”)
- nakładka Nothing OS z własnym podejściem do Androida (i pakietem rozwiązań AI)
- wysokie konfiguracje pamięci: 12/256GB lub 16/512GB (korzystam z tej wyższej)
- sporo widgetów dla trybu Always On Display (OLED ze szczytową jasnością aż 4500 nitów!)
- szybkie standardy łączności (Wi-Fi 7 i Bluetooth 6) oraz kodeki audio wyższej jakości (LDAC)
- zapowiedź rozwojowa w ramach Essential OS (Nothing zwiastuje nowe podejście do budowy oprogramowania w oparciu o rozwiązania Sztucznej Inteligencji) – na ten krok czekam i fajnie będzie go testować
- na wybranych rynkach (na razie Azja) dłuższe przytrzymanie przycisku Essential Key pozwala rejestrować prowadzoną rozmowę telefoniczną (chcę ten tryb w swoim telefonie!)
Co bym w Nothing Phone (3) poprawił?
- Matrix Glyph to ciekawe rozszerzenie, ale połączyłbym go z wcześniejszym LED Glyph
- bateria ma ponad 5000 mAh i opcję bezprzewodowego Qi, ale szkoda, że nie w drugiej generacji (myślę, że to jednak elementy mogące niepotrzebnie podnosić cenę telefonu)
- widziałbym w konstrukcji magnetyczne złącze na „pleckach” (mocno przyzwyczaiłem się do MagSafe)
- Essential Space z AI potrzebuje więcej polskich opcji (pewnie w końcu dotrą)
- nietypowe „plecki” ograniczają kompatybilność z obudowami, więc rozwinąłbym kolekcję własnych case’ów
- dopracowałbym przycisk Essential Key, bo mógłby mieć szersze opcje
- skaner palca w ekranie jest chyba trochę za nisko
Jak cenowo wygląda Nothing Phone (3). W chwili pisania testu w sklepach telefon kosztuje 3649 zł (za wariant 12/256 GB) i 3999 zł (za wariant 16/512 GB).
Ciąg dalszy nastąpi (testy trwają). W kolejnej części przegląd specyfikacji smartfona.
Michał Sitnik
Najciekawsze smartwatche na rynku (2025/2206)

Najlepsze flagowe smartfony (2025/2026)

Przegląd najlepszych handheldów (2025)

Najciekawsze smart pierścienie 2024


























































