Kolejny smartwatch dotarł na mój nadgarstek. Już nawet nie liczę, który z kolei. Tym razem sprawdzam możliwości najnowszego Pixel Watcha – już czwartej generacji. Trochę wstyd się przyznać, ale to jeden z nielicznych modeli działających na platformie Wear OS, którego jeszcze nigdy nie testowałem. Oczywiście rozwój gadżetu śledziłem, ale nie miałem jeszcze okazji przyjrzeć się mu bliżej.
Pixel Watch zawsze mnie kusił. Kusił niczym Diuna, której wyczekiwałem od pierwszych zapowiedzi, ostatecznie nie idąc jednak do kina (trochę z uwagi na pandemię). Smartwatche Google uważałem za jedne z ładniejszych na rynku, a słyszałem też wiele dobrego o ich wewnętrznych możliwościach. W końcu mam szansę te wszystkie sygnały zweryfikować osobiście. Pixel Watch 4 zapowiada się ciekawie. Jego poszczególne cechy zacząłem przedstawiać w cowtorkowych przeglądach wearables, a tutaj kontynuuje dogłębniejsze analizy.
Jak zwykle program testów rozplanowałem według pewnego schematu, który sprawdził się przy wielu wcześniejszych testach i recenzjach. Mam już doświadczenie z platformą Wear OS, więc tym chętniej porównam zegarkowy system w wersji prosto od jego twórcy, czyli marki Google.
- estetyka, design i wykończenie smart zegarka
- najważniejsze specyfikacje smartwatcha
- elementy, które poprawiono względem poprzednika
- platforma Wear OS 6.0 w Pixel Watchu 4
- wyświetlacz Actua360 i tarczki z Always On Display
- asystent głosowy prosto z nadgarstka (zalety Zapytaj Gemini)
- tryby sportowe i rozwiązania w ramach Fitbit Premium
- tryby zdrowotne i funkcje monitorowania organizmu
- zegarek we współpracy ze smart home (Google Home)
- ładowanie i czas pracy smartwatcha
- podsumowanie Pixel Watcha czwartej generacji
Pixel Watch 4 – minimalistyczny design i charakterystyczny wygląd
Nie można oceny smartwatcha zacząć od czego innego, jak od spojrzenia na jego estetykę. Pixel Watche już od swojej pierwszej generacji mogą się podobać, a ta najnowsza jest coraz bliższa doskonałości. Minimalistyczny design jest dopracowywany przez Google od czterech edycji. Każda kolejna wnosiła ewolucyjne poprawki. W tej najświeższej wszystko zaczyna wyglądać niemalże perfekcyjnie. Naręczny gadżet ma opływową kopertę z niemal bezramkową budową. W poprzednich wersjach zegarka było ją jeszcze trochę widać w postaci czarnego obramowania. Aktualnie wyświetlacz jest blisko zaoblonego frontu, co sprawia wrażenie zagięć. Bardzo ten element przypadł mi do gustu. Panel jest duży, a z tymi „naciągnięciami” na obramowaniu wszystko dodaje jeszcze efektu.
Na moim ręku pracuje większa z odmian Pixel Watcha 4, czyli ta z 45 mm średnicy. Wybór wielkościowy jest oferowany w Pixelach od zeszłej generacji. W tej aktualnej okrągłe ekrany zajęły więcej przestrzeni, co podniosło wygodę w ich obsłudze. Z tego co widzę, zakres obsługi w dotykowej warstwie zwiększono o 10%, a „bezel” zmalał o 15%. Do tego jasność szczytowa wzrosła o 50%, czyli do aż 3000 nitów. To jeden z lepszych wyników na rynku. Na zewnątrz treści są czytelne i dobrze odbierane. Smart zegarek umiejętnie adaptuje się też do otoczenia, by nocą nie razić, a w mocnym świetle dodać odpowiednio jasności. Mówimy o wyświetlacz OLED z DCI-P3. Na „Actua 360” tarczki prezentują się bardzo efektownie. Tryb Always-On Display w połączeniu z czernią wybranych motywów naprawdę wygląda efektownie. Szczególnie z efektem „pływania” treści. Nowy Material 3 Expressive w ramach systemu Wear OS już na pierwszy rzut oka ładnie dopełnia całości. O pracy interfejsu rozpiszę się jeszcze w kolejnej fazie testów.
Da się odczuć, że Pixel Watch 4 to propozycja inteligentnego zegarka premium. W sklepie Google zaproponowano trzy opcje kolorystyczne większego Pixela: księżycową satynę, srebro i matową czerń. Moja wersja to ta środkowa. Najbardziej spójna wydaje się jednak ta czarna, bo właśnie w niej granice ekranu przy tak opływowym i zakrzywionym formacie zacierają się najmocniej. Bardzo elegancko wkomponowano też w kopertę przyciski. Jednym jest obrotowa koronka. Zakładam, że z łatwą opcją odwrócenia w przypadku wyboru ręki, na której nosimy zegarek. Wierzch gadżetu jest szklany, a resztę obudowy wykonano z aluminium (lotniczego warto dodać). Dodam tu jeszcze, że urządzenie jest bardzo leciutkie. Jedynym mankamentem w postrzeganiu elektroniki Pixel Watcha czwartej generacji może być boczne ładowanie. To nowa, praktyczna poprawka tej odsłony, ale odsłaniająca mechanizm łączenia z ładowarką. Przyczepiłem się do niej na siłę. Zegarek prezentuje się bardzo stylowo, ale tak odsłonięty ekran (nawet mimo powłoki Corning Gorilla Glass 5) jest bardzo podatny na zarysowania.
Trochę nie podoba mi się też system podłączania pasków. Apropos pasków, kolekcja propozycji w ofercie Google jest szeroka i stylowa. W pudełku w zestawie są dwa rozmiary sportowego paska (S i L), ale przy zakupie można smartwatch spersonalizować ciekawszymi odmianami. Jest kilka odmian kolorystycznych paska materiałowego na rzep, sportowe opcje perforowane i te najzwyklejsze. W zagranicznych sklepach amerykańskiej marki opcji jest nieco więcej, m.in. bransolety. Myślę, że ogólnie można je jednak w jakiś sposób gdzieś dostać. Trzeba jednak pamiętać, że muszą mieć specjalne, kompatybilne zapięcie.
Google Pixel Watch 4 – specyfikacje smart zegarka
Przyjrzałem się już estetyce i jakości wykończenia Pixel Watcha czwartej generacji. Czas zajrzeć do środka, ale najpierw hardware’owo (platformie Wear OS szykuję oddzielne akapity). Zanim przejdę do omawiana wybranych funkcjonalności smartwatcha, chciałem spojrzeć na niego w sposób całościowy od strony specyfikacji. Mój pierwszy kontakt z wearable mówi mi, że wnętrze jest premium. Czuć to po płynności i szybkiej reakcji gadżetu na nadgarstek. Chyba pierwszy raz czuję, a nosiłem sporo zegarków z Wear OS/Android Wear, że naręczna elektronika działa równie sprawnie, co mój Apple Watch.
Google zaproponowało w Pixel Watchach 4 najnowszy układ Qualcomm dla wearables, bardzo jasny wyświetlacz, szybsze ładowanie i dłuższy czas pracy, a także łączność satelitarną w ramach SOS. W polskiej ofercie zabrakło mi tylko jednego, ale bardzo ważnego elementu, tj. eSIM. Na terenie naszego kraju nie kupimy w pełni niezależnej wariacji zegarka. Wielka szkoda.
Najważniejsze specyfikacji zegarka Google Pixel Watch 4:
- układ: Qualcomm Snapdragon W5 Gen 2 (zadebiutował w Pixel Watchu 4)
- wsparcie Narrowband Non-Terrestrial Network (czyli łączności satelitarnej SOS – pierwszej w Wear OS)
- pamięć: 2 GB RAM i 32 GB na dane (aplikacje itd.)
- dwie wielkości koperty: 41 i 45 mm (przy 12.3 mm grubości w obu przypadkach)
- wykończenie aluminiowe ze szklaną „kopułą” w górnej części obudowy
- szczelność zgodna z normami 5 ATM (wodoszczelność) i IP68 (odporność na wodę i pyły)
- średnica wyświetlacza: 1.4″ w większym modelu 45 mm (testowanym) i 1.2″ w mniejszym 41 mm
- ekran Actua 360 (panel AMOLED LTPO) z 320 ppi i aż 3000 nitami jasności, dynamiczne odświeżanie 1–60 Hz
- czas pracy: 30h dla modelu 41 mm i 40h dla modelu 45 mm (licząc z trybem Always On Display)
- bardzo szybkie ładowanie z uzupełnieniem energii do połowy już po kwadransie (przez nową ładowarkę)
- łączność: Wi-Fi, Bluetooth 6.0, zbliżeniowe NFC (płatności), Ultra-Wideband, GPS (L1/L5)
- system operacyjny: Google Wear OS 6.0 z Gemini (z gotowością do przyjęcia kolejnych aktualizacji)
- wbudowany głośniczek i mikrofon dla Bluetooth Calling i asystenta Gemini z AI
- czujniki ruchu i zdrowia: cEDA do stresu, EKG, SpO2, HRV, analizy snu i aktywności (z platformą Fitbit)
- cennik: od 1699 zł (41 mm) i od 1949 zł (45 mm)
Co w Pixel Watchu 4 jest wyjątkowe? Chipset z łącznością satelitarną jako pierwszy w zegarkach z platformą Wear OS (konkurencyjne modele będą pewnie adaptować te technologie). Efektownie wygląda wysoka jakość szczytowa, dzięki której rośnie czytelność w trudniejszych warunkach świetlnych – mocniejszym świetle na zewnątrz. Pochwalę też współpracę z Fitbit, które Google kilka lat temu przejęło. O rozwiązaniach health&fitness jeszcze się rozpiszę, bo usługi w zakresie Fitbit znam już z ze sportowego zegarka Fitbit Sense 2, a tu wszystko mamy jeszcze rozwinięte o system Wear OS, więc jest sztos!
Pixel Watch 4 – co poprawiono w czwartej generacji?
Czwarte podejście do Pixel Watcha jest bliskie ideału. Może to za dużo powiedziane, bo zawsze są obszary do poprawy, ale na myśli mam stan bieżący, czyli aktualne możliwości w segmencie. W tym aspekcie najlepiej zestawić smart zegarek z jego pierwszym wydaniem, ale tak się nie robi. Porównam Pixel Watcha 4 z jego poprzednikiem. Zmian nie ma tu jakoś dużo, ale te, które zaproponowało Google są dość konkretne.
Bezpośrednie porównanie Pixel Watchy zrobiłem już zaraz po premierze wearable, więc najlepiej przekieruję do materiału, a tutaj wkleję tylko najważniejsze różnice między modelami.
Google Pixel Watch 4 vs Pixel Watch 3:
- nowe zegarki mają pojemniejsze baterie i szybsze ładowanie
- okrągłe wyświetlacze mają węższe ramki i są jaśniejsze
- szybsza praca systemu dzięki nowemu układowi Snapdragon W5 Gen 2
- system operacyjny proponuje nowszą wersję Wear OS 6 (z Material 3 Expressive)
- lokalizacja jest dokładniejsza dzięki dwuzakresowemu GPS (z L5)
- smartwatche oferują awaryjną łączność satelitarną (w wybranych regionach)
- funkcje health & fitness są wspomagane AI przez asystę Gemini (w integracji z Fitbit)
- nowe rodzaje i kolory pasków (szersza personalizacja)
Przeczytaj: Pixel Watch 4 vs Pixel Watch 3 – co poprawiono?
Platforma Wear OS 6.0 w Pixel Watchu 4 (+ Pixel Dropy)
Odkąd Google odpowiednio wspiera swój zegarkowy system, zegarki, które z niego korzystają, w końcu należycie funkcjonują. Proces konkretnych usprawnień zapoczątkowano współpracą przy Galaxy Watch 4 sprzed kilku lat, gdy wspólnie z Samsungiem dopracowywano platformę. Pozwoliło to amerykańskiej marce uruchomienie sprzedaży Pixel Watchy z odpowiednim softem. Czwarta generacja wearable weszła do sprzedaży z Wear OS 6.0 bezpośrednio na pokładzie. Już na modelu Samsunga dało się odczuć efekt wprowadzanych poprawek, ale miałem jeszcze flashbacki ze starszych wersji. Na Pixelach czuję już działanie, którego oczekiwałbym od Wear OS. W końcu system Google jest porównywalny do watchOS w Apple Watchach. Niektórymi funkcjami nawet go przewyższa, szczególnie w polskim wydaniu.

Szósta odsłona Wear OS odpowiednio współpracuje z nowym wnętrzem Pixel Watcha 4, dając należytą płynność, komfort użytkowania i poczucie pełnej integracji ze smartfonami z Androidem. Niestety, nie wiem, o jak mocniej system integruje się z telefonami Pixel, ale już w tym ogólniejszym zestawie (w ramach połączenia z „obcym” Androidem) nie odnotowałem braków. Galaxy Watch 4 parowałem z Xiaomi i zdarzały się dziwne błędy, m.in. w komunikacji. W Pixel Watchach ich nie odnotowałem. Warto od razu dodać, że Google proponuje dla smartfonów własną apkę Pixel Watch App, a więc własną alternatywę dla apki Wear OS by Google dla pozostałych zegarków. Przewagą postawienia na Pixele są tu regularniejsze aktualizacje Google w ramach tzw. Pixel Dropów.
Pixel Drop to kwartalne update’y systemów operacyjnych Google. Czasami drobnostek, czasami większych poprawek, ale pokazujących regularność we wsparciu urządzeń. Wpływa to na pozytywną ocenę platformy, a u konkurencji (partnerów Wear OS) wymusza podobne działania w obrębie własnej nakładki. Cześć z aktualizacji w ramach Pixel Dropów dociera potem do pozostałych zegarków z Wear OS, ale w Pixel Watchach jest wcześniej.
Wear OS 6.0 na Pixel Watchach 4 przyspieszyło pracę oprogramowania, płynność UI, a także ogólną pracę baterii. O niej rozpiszę się innym razem. Nie porównam pracy softu bezpośrednio z poprzednimi generacjami Pixeli, ale w zestawieniu z wcześniej użytkowanymi smartwatchami Wear OS jest jak dzień do nocy. Tak, aż tak wyraźnie! Myślę, że swoje mógł tu też zrobić nowa estetyka w ramach Material 3 „Expressive” design. Google zmodyfikowało czcionki, ikonki, a nawet karty. W systemie zadebiutowały też nowe gesty do obsługi wybranych funkcji zegarka. Mam tu na myśli gesty nadgarstka/dłoni, a nie te w warstwie dotykowej. Są wygodne. Z podobnych korzystam na Apple Watchu. Bardzo możliwe, że poświęcę im więcej czasu w kolejnych częściach testu.
O możliwościach Wear OS powinienem pewnie napisać na samym początku tego podpunktu, ale najlepiej wylistować je w podsumowaniu. Większość z nich użytkownicy tej platformy dobrze zna. System Google to przedstawiciel zaawansowanych, „cięższych” OS dla smar zegarków. Praktycznie jedynym bezpośrednim rywalem dla Wear OS na tym polu jest watchOS od Apple. Oba są jedynymi na rynku z tak rozbudowanymi właściwościami i możliwością doinstalowywania aplikacji na wzór tych ze smartfonów.
Co oferuje Google Wear OS 6.0 na Pixel Watchach 4?
- możliwość rozszerzenia funkcji o dodatkowe aplikacje
- stała aktualizacja platformy (regularne poprawki)
- przekaz wiadomości i komunikatów ze sparowanego smartfona
- podręczne apki z szybkim podglądem ważnych informacji (od pogody, po notatki)
- integracja z praktycznie wszystkimi usługami Google
- sterowanie odtwarzaczem muzycznym prosto z nadgarstka
- rozbudowane funkcje health & fitness (ze wsparciem Fitbit)
- płatności zbliżeniowe przez chip NFC
- nawigacja z Mapami Google z poziomu nadgarstka
- opcje sterowania smar domem (przez Google Home)
- tryb Bluetooth Calling, czyli połączenia telefoniczne przez głośniczek
- asystent głosowy działający po polsku (bardzo praktyczne Zapytaj Gemini)
- głęboka personalizacja motywów (sklepik z tarczkami w Google Play Store)
Wirtualne tarcze na ekranie Actua 360 w Pixel Watch 4
Wear OS (a wcześniej Android Wear) od samych swoich początków dysponował jedną z najbogatszych baz cyfrowych tarczek dla kompatybilnych smart zegarków. Każdy partner Google, ale i sami twórcy platformy, proponuje własne propozycje motywów na ekrany naręcznych urządzeń, ale wszystko uzupełniają też zasoby dostępne w sklepiku Google Play. O jakościowym wyświetlaczu flagowego smartwatcha Pixel Watch 4 już w trakcie testów wspominałem, ale chcę raz jeszcze zwrócić uwagę na jego parametry przy okazji wspomnianych tarczek.
Pixele od zawsze stawiały na styl, który nie zmienił się do dziś. Jak już przy wcześniejszych testach zauważałem, sam design zegarka się praktycznie nie zmieniał, ale już właściwości wyświetlacza jak najbardziej. Ekran rósł, „obramowanie” nikło, a jasność panelu się zwiększała. Dzięki temu odbiór wirtualnych cyferblatów się poprawiał. Ich animacje zyskiwały też na mocniejszych procesorach oraz lepszych optymalizacjach samego Wear OS. Czwarta generacja Pixel Watcha ma spory ekran i wysoką rozdzielczość, a 320 PPI (pikeli na cal) sprzyja estetyce kolorowych motywów. Szczytowa jasność 3000 nitów też wpływa na ich postrzeganie. Zaoblony front dodaje efektu zagięcia, ale lubi odbijać światło, co jest jedynym mankamentem tego formatu.
Google od samego początku stawiało na ciemne motywy tarczek, by nie drenować energii smartwatcha (przypomnę, że OLED na czarno nie świeci, więc oszczędniej gospodaruje ekranem). Wraz z aktualizacją Wear OS 6.0 w Pixel Watchach 4 przybyło siedem nowych tarczek. Oprócz tego również update dla tych poprzednich. Nowe w katalogu są: Arts & Culture, Bold, Expedition, Modular, Pride, Reveal, czy Rushhour. Część z nich z opcjami małych widgetów, dzięki którym samodzielnie personalizujemy sobie pakiet najważniejszych odczytów. Wszystkie propozycje w ramach Pixeli są dopasowane estetyką do okrągłego wyświetlacza. Jest ich sporo, ale wciąż mniej niż w Apple Watchach. Przewagą Wear OS jest jednak opcja korzystania z tarczek dostępnych w sklepiku Google Play, gdzie jest ich całe mnóstwo. Część nawet z dopiskiem, na których modelach smart zegarków z lepszym dopasowaniem.
W aplikacji dla Pixeli oferowany jest katalog tarczek oraz ich kalibracja, m.in. w obrębie kolorystyki. Niektóre działania wykonamy bezpośrednio na wyświetlaczu smartwatcha, ale wygodniej jest na większym ekranie smartfona. Pixel Watch 4 w ramach panelu Actua 360 dysponuje konfiguracją nawet do 10 komplikacji (widgetów) w tarczce Modular (Moduło). Tarczka Reveal (Odkryj) ma z kolei płynne animacje z „wyłanianiem się” pewnych elementów przy ruchu zegarka, co wynika z ich bliskiego obsadzenia przy krawędzi. Z kolei Concentric i Arts & Culture wykorzystują wspomniane wyżej zakrzywienia wyświetlacza, co dodaje motywom głębi. Zaoblenia mają swoje zalety. Głównie przy obsłudze gestów. Jeśli chodzi o paletę dostępnych barw przy personalizowaniu efektów, to Google stawia w Pixel Watchu na pakiet Material 3, który jest częścią zmian wprowadzanych wraz z Androidem 16 dla telefonów. Kolorki wydają się dzięki temu żywsze. Tarczkami warto się pobawić, gdyż część z nich wydobywa maksa z nietypowego frontu bez fizycznego obramowania.
Ładowanie i czas pracy Pixel Watcha 4
Kilka tygodni ze smartwatchem na nadgarstku to wystarczający okres na sprawdzenie jego czasu pracy. Pixel Watcha 4 noszę na ręce już od początku lutego, więc mogę już śmiało wypowiedzieć się na temat jego działania na jednym ładowaniu. Co prawda, jeszcze bez włączania w to pełnego obciążenia treningowego, ale i taka analiza dla wielu potencjalnych klientów jest warta uwagi (nie wszyscy kupują zegarek do monitorowania aktywności). Od czwartej generacji Google proponuje kolejny upgrade w ramach długości działania urządzenia. W porównaniu do moich wcześniejszych doświadczeń z zegarkami Wear OS jest faktycznie lepiej. Dość podobnie do Galaxy Watchów od Samsunga.
Czas pracy każdego wearable to jedna z ważniejszych kwestii. Po wielu ostatnich aktualizacjach zegarki Wear OS działają już dłużej, choć wciąż nie do końca na tym poziomie, którego większość z nas oczekuje. Użytkownicy, którzy orientują się, jak zaawansowany system noszą w takich gadżetach na ręce, patrzą na czas działania ich urządzenia nieco łaskawiej. Google obiecało w Pixel Watchach 4 kolejne poprawki i optymalizacje w obrębie akumulatorka. Zegarek ma nowe złącze (boczne), szybsze ładowanie i nieco dłuższy czas pracy na jednym ładowaniu.
Nowy moduł ładujący wymusił przeprojektowanie ładowarki. W trakcie zadokowania smartwatch wygląda estetycznie, ale nie uda się go uzupełnić jakimś bezprzewodowym bankiem energii bez tego akcesorium. Bardzo możliwe (choć nie jestem pewien), że przeprojektowana koperta może mieć związek z europejskimi regulacjami związanymi z łatwiejszą naprawialnością elektroniki, m.in. w ramach wymiany baterii. Nowy Pixel Watch 4 otrzymał od serwisu iFixit wysoką ocenę łatwości w naprawie z 9/10 (wyróżniono łatwość wymiany akumulatorka).

Oszczędniejszy Snapdragon i optymalizacja Wear OS 6
Nie zestawię czwartej generacji z poprzednią, bo tej drugiej nie miałem. Przewertowałem jednak oceny wcześniejszego modelu i raczej nie wyróżniał się większymi poprawami w czasie działania gadżetu. W Pixel Watchu 4 zastosowano jednak oszczędniejszy (i mocniejszy) układ Qualcomm Snapdragon W5 Gen 2, no i lepsze jego wykorzystanie przez optymalizację Wear OS 6.0. Oba te elementy mają wpływ na wydłużenie czasu działania. Nie jakiegoś nadzwyczajnego, ale zauważalnego (w zestawieniach benchmarkowych). Zauważę tutaj jeszcze, że Google stara się poprawiać temat czasu działania na jednym ładowaniu z generacji na generację. W aktualnej generacji przekonuje, że efektem ma być wydłużenie pracy nawet o 25%. Pewnie w laboratoryjnych warunkach lub przy jakimś bardzo ogólnym użytkowaniu, ale to zawsze jakiś konkret.
Pixel Watch 4 ma większe baterie i szybsze ładowanie
Nie bez znaczenia w ramach wydłużenia czasu działania Pixel Watcha 4 ma jego pojemniejszy akumulatorek. Google powiększyło baterie obu wersji swoich Pixeli. Ten większy (45 mm), który ja testuję, ma 459 mAh, czyli o 39 mAh więcej niż wcześniejszy wariant (w modelu 41 mm dodano 20 mAh, co dało 327 mAh). Według specyfikacji podawanych na stronie producenta, te baterie mają dać nawet 40 godzin funkcjonowania urządzenia na jednym ładowaniu. Nie liczyłem nigdy ze stoperem, ale mniej więcej by się zgadzało. Podłączałem Pixela do nowego Quick Charge Dock co ok. jeden i 3/4 dnia. Średnio co półtora z uwagi na rutynę i możliwości. Dodam tu, że korzystam oczywiście z trybu Always-On Display, bo bez niego smart zegarka sobie nie wyobrażam. Co prawda, wybrałem tarczkę w ciemnym motywie, a on sprzyja oszczędzaniu energii z uwagi na brak świecenia panelu OLED przy czarnym kolorze.
Ładowanie Pixel Watch 4 od 24% do 90% w ok. 20 minut.
BTW: Chciałem zrobić dobry time-lapse i w opcjach programisty ustawiłem żeby nie wygaszało ekranu w trakcie ładowania, ale Wear OS i tak robi po swojemu… (stąd paluch wybudzający na niektórych klatkach). pic.twitter.com/M7dOA8tVy6
— Smartniej (@smartniej) March 15, 2026
Apropos Quick Charge Dock. To właśnie nowa ładowarka przyspieszyła ładowanie. Ma tempo! Zrobiłem próbę nagraniową i zrobiłem time-lapse’a, w którym widać, że od 24 do 90% bateria Pixel Watcha 4 naładowała się w ok. 21 minut! Nawet jeśli zegarek nie działa tak długo, jak konkurencyjne propozycje, to odstawienie go do ładowania zajmuje chwilkę. Marka podaje, że od 0 do 50% bateria uzupełni się w kwadrans. To generalnie o 25% szybciej od Pixel Watcha 3. Boczne złącze nie jest może jakieś estetyczne, ale nie rzuca się specjalnie w oczy, a daje konkretną korzyść przy ładowaniu. Ten kompromis można przeboleć.
Trochę brakuje mi sugestii o doładowaniu baterii przed pójściem spać, co robi mój Apple Watch. Takie przypomnienia są dla użytkowników zegarków praktyczną funkcją. To jednak kwestia softu, więc do adaptacji. Ogólny czas działania Pixel Watcha czwartej generacji oceniam bardzo dobrze. Oczywiście biorąc pod uwagę zakres funkcji, które są w Wear OS dostępne. Jeśli szukacie smart zegarka, który działa tydzień, to znajdziecie go bez trudu, ale bez tylu rozwiązań na pokładzie, co w systemie Google. Pod tym względem stosunek możliwości do czasu pracy jest optymalny, choć warty kolejnych ulepszeń.
Pixel Watch 4 z Unieś i mów dla Gemini
Korzystając z Apple Watcha „zagadywałem” czasem do Siri, ale wyłącznie po angielsku. Przewagą Pixel Watcha jest tu pełna integracja z asystentem Gemini (a wcześniej Asystentem Google), które rozmawiają również w naszym języku. W trybie bardziej naturalnej komunikacji ma to swoje znaczenie, ponieważ pozwala szybko uzyskiwać odpowiedzi, które Wear OS lubi czasem rozszerzyć o grafiki na ekraniku zegarka. Pixel Watch 4 działa na moim nadgarstku już drugi miesiąc i tryb Unieś i mów dla Gemini jest jednym z przydatniejszych. Tak działającej Siri na Apple Watchach jeszcze nie uzyskacie, przynajmniej jeszcze nie (a zegarki Apple są oferowane już od ponad dekady!). Mam tu na myśli zarówno dostęp do naszego języka i bardziej interaktywną komunikację z asystentem na nadgarstku.
Google Gemini wkroczył już na praktycznie wszystkie możliwe urządzenia, więc nie mogło go zabraknąć też na smartwatchach, szczególnie, że Asystent Google po polsku już na nadgarstku był. Ulepszona wersja asystenta zadebiutowała na Pixel Watchach 4 wraz z Wear OS 6.0. Od razu z trybem natychmiastowej gotowości w ramach gestu podniesienia ręki. Oczywiście nie domyślnie, bo na to musi zezwolić sam użytkownik. Aktywacja asystenta AI po podniesieniu nadgarstka jest jednak na tyle wygodna, że warto już uruchomić. Bezdotykowa obsługa przy umiejętnym wykorzystywaniu wirtualnego pomocnika ma swoje zalety. Na przycisk lub komendę „Hey Google” wciąż wszystko jest proste i szybkie, ale w trybie gestu działa jeszcze wygodniej, choć momentami aktywuje się przypadkiem.
Aktywacja trybu na szybki gest zainteresuje głównie użytkowników, którzy faktycznie wykorzystują potencjał Gemini. Mam tu na myśli, nie tylko zapytania, ale i sterowanie smart domem, czy tworzenie podsumowań lub notatek. Oczywiście pakiet ten zależy od dostępności danych funkcji w naszym regionie, ale prędzej czy później, większość z nich trafia na większość elektroniki.
Jak uruchomić „Raise to Talk” (Podnieś, aby mówić) na zegarkach Pixel Watch 4? Procedura jest dość prosta, ale wymaga podjęcia kilku kroków na obu sparowanych urządzeniach (zegarku i smartfonie – mówimy oczywiście o wersji bez eSIM). Spróbuję w szybki sposób przedstawić, jak aktywować Gemini na gest podniesienia ręką w Pixel Watchu. Instrukcja nie powinna się specjalnie różnić w razie kolejnych aktualizacji Wear OS.
- przesuń palcem w dół, by wysunąć kartę z panelem sterowania
- otwórz ustawienia zegarka (ikonka zębatki)
- na liście znajdź opcję „Gesty”, gdzie znajdują się ustawienia akcji
- na kolejnej liście znajdź i otwórz ustawienie „Unieś i mów”
- w następnym kroku trzeba przejść do smartfona, gdzie dokonamy włączenia opcji
- w aplikacji Gemini system oferuje przycisk „Włącz” (co wybieramy)
- na koniec zalecam jeszcze zajrzeć do kroku z dopasowaniem gestów i dobrać sobie czułość reakcji na ruch i nasz głos (ten pierwszy ma trzy poziomu czułości, a ten drugi aż pięć poziomów czułości)
Google informuje na ekranie telefonu, jak funkcjonuje tryb Unieś i mów. „Zegarek będzie aktywnie wykrywać ruchy ramienia, aby rozpoznać gest (…)”. Od tej chwili, aby zadać pytanie, uruchomić prompt lub komendę wystarczy przystawić zegarek do ust i wymówić polecenie. Gotowość do nasłuchu widać delikatną, niebieską animacją na dolnej części wyświetlacza Pixel Watcha. Funkcja ta jest zintegrowana z asystentem w wybranych elementach, które z czasem będą pewnie się rozszerzać. Przykładowo, współpraca z Fitbit wymaga czasem najpierw otwarcie apki do celów fitness. O co możemy zapytać? Praktycznie o wszystko. O pogodę, o ciekawostki dostępne w sieci, o aktualne wyniki meczów itd.
Warto na koniec dodać, że jeśli Gemini po geście nie wykryje głosu, automatycznie się wyłączy. Ma to zapewnić większe poczucie prywatności. Zakładam oczywiście, że było to nie tylko intencją, ale też konkretnym działaniem w obrębie wyciszania nasłuchu. Aha, aby Gemini funkcjonował na Pixel Watchach, asystent ten musi być tym głównym w aplikacji Google na naszym telefonie.
Google Home w Pixel Watchach 4
Każdy testowany smart zegarek lubię sprawdzić też w odniesieniu do nieco bardziej pobocznych jego właściwości. W modelach z Wear OS jest ich zwykle więcej, a już w szczególności w tych od Google. Wszystko z uwagi na głębszą integrację z serwisami amerykańskiego giganta. W Pixel Watchu 4 udało się dopracować sposób kontroli inteligentnego domu z poziomu nadgarstka. Mowa o poprawkach dla apki Google Home w najnowszym Wear OS 6.0, który przecież debiutował w Pixelach. Zmian nie ma specjalnie wielu, ale dają jakiś poziom większej wygody w dostępie do sieci zintegrowanych w mieszkaniu smart urządzeń.
Na początek szybkie przypomnienie trzonu jaki jest na zegarkach Wear OS w ramach sterowania domem. Ideą jest, by ekran na ręce był możliwie najszybszą drogą dostępu do wybranych funkcji smart home. Chodzi zarówno o dotykowy interfejs, jak i obsługę przy użyciu asystenta głosowego. Oczywiście w mocno uproszczonym interfejsie, ale z alternatywą w ramach specyfiki naręcznego gadżetu.
Google Home na Pixel Watch 4 z Wear OS 6.0 pozwala:
- sterować domowymi urządzeniami (głównie w ramach szybkich włączników dla wybranych akcji, m.in. świateł, termostatów, czy przeróżnych ściemniaczy) – muszą one być wcześniej częścią Google Home kalibrowanego na ekranie smartfona
- dostęp do urządzeń z poziomu szybkiej karty (z większą liczbą pól)
- możliwość podgląd obraz z kamer do monitoringu (z tego co rozumiem z live view we współpracy z kamerkami Nest Cam i video dzwonkami Nest, bo w z moimi Yale podpiętymi do Google Home mam tylko stop-klatkę)
- sterowanie głosowe przez asystenta (powoli przechodząc ze schematycznych komend do bardziej naturalnego języka komunikacji przez Gemini – to jednak dociera stopniowo na wybrane rynki, gdzie ta integracja już postępuje)
- w obrębie apki Gemini na karcie można dodać skróty dla akcji, np. „zgaś światło”
- współpraca z gestem Unieś i mów w Gemini (choć tutaj na pełną integrację ze smart home musimy jeszcze poczekać, gdyż jest w fazie beta i nie ma jej jeszcze w tej integracji w polskim języku)
- uruchamiać przygotowane wcześniej automatyzacje i rutyny
- sterowanie smart TV, który jest kompatybilny z Google Home
Co w najnowszej odsłonie na Pixel Watchach 4 udało się usprawnić? Google wprowadziło subtelne poprawki. Przede wszystkim dostosowanie stylistyczne do Material 3 Design (tu ponoć płynniejsze animacje i efekty w menu, ale nie mam ich jak zestawić z wcześniejszą wersją systemu). Wygodna jest też personalizowana karta dla serwisu Google Home, czyli szybszy dostęp do urządzeń.
Na koniec dodam jeszcze, że update Wear OS 6.0 dla Pixel Watchy 3 dodaje starszej generacji zegarka te wszystkie usprawnienia z najnowszego Pixel Watcha 4. Od razu podpowiem, że jeśli chcecie zmaksymalizować szybkość dostępu do Google Home na Pixelu, to warto ustawić jej kartę jako pierwszą. Szybkim gestem przesunięcia ekranu zyskamy ekran ulubionych smart urządzeń. Te z kolei musimy wybrać do ulubionych w aplikacji Google Home na smartfonie (podobnie zresztą jak dodatnie karty dla domu w aplikacji Pixel Watcha na telefon). Ja w tej chwili najbardziej czekam na bezpośredni dostęp Gemini do Google Home, który w tym formacie będzie game changerem. Zgłosiłem już swoje chęci do wcześniejszego dostępu, ale czekam na niego już kilka miesięcy. Google jeszcze nie sprecyzowało kiedy Google Home zyska tryb Zapytaj domu ze wsparciem Gemini.
Podsumowanie zegarka Pixel Watch 4
Pixel Watch czwartej generacji to najdłużej testowany przeze mnie smartwatch. Mam tu na myśli długość samego materiału oraz czas z analizami poświęcony na moim blogu. Zacząłem jeszcze przed wyjazdem na targi MWC do Barcelony, czyli w lutym. Mamy koniec kwietnia, więc dobrze już gadżet poznałem. Jeszcze pewnie nie wszystko, ale najważniejsze z silnych i słabszych stron na pewno. Pixel Watch 4 jest przedstawicielem topowych modeli, więc i pod tym kątem go analizowałem. Z gadżetu korzysta mi się przyjemnie. Najbardziej brakuje mi trybu eSIM, którego Google w naszym kraju jeszcze nie wdrożyło.
Rozwiązania, które mi się w Pixel Watchu 4 podobają:
- minimalistyczny design z opływowym ekranem z zakrzywieniami (nie ma drugiego takiego na rynku)
- efektowny, bardzo jasny wyświetlacz z efektem braku ramki (3D na zagięciach)
- zawsze najświeższy i stale aktualizowany system Wear OS (tu debiut Wear OS 6.0)
- szeroki pakiet usług i aplikacji Google w integracji z Wear OS (m.in. płatności zbliżeniowe)
- świetna integracja z asystentem Gemini, który mówi po polsku (czekam na integrację z Google Home)
- współpraca z rozwiązaniami Fitbit (Premium rozszerzające zakres trackera)
- gładkie i intuicyjne użytkowanie systemu (płynne animacje, szybki interfejs)
- super szybkie ładowanie, więc nie ma większego problemu z energią
- kilka opcji kolorystycznych koperty (ta czarna wygląda jak kamyk)
- dwie wielkości modelu (czyli dobór do wielkości nadgarstka)
Elementy, które bym poprawił (tu też słabsze strony zegarka):
- Fitbit Premium tylko na pół roku od zakupu (kilka ciekawych funkcji za pay-wallem)
- zaoblony wyświetlacz lubi odbijać światło (na szczęście to głównie krawędzie)
- brak obramowania i wypukłość panelu naraża bardziej na zarysowania/stłuczenia
- trochę mała oferta pasków w naszym regionie (no i konieczność stosowania specjalnych mechanizmów)
- czas pracy w miarę optymalny jak na Wear OS, ale zawsze warto narzekać, by Google temat poprawiało
- nowe ładowanie boczne wymaga specjalnej ładowarki od kompletu
- niektóre analizy trackera aktywności/zdrowia bywają uciążliwe (jak odczyty zmian nastroju, ale u mnie z tym tematem zawsze było dość „czule”, Fitbit Sense 2 wykrywał wiele takich odczytów, u innych zdecydowanie mniej)
- brak opcji eSIM na naszym rynku (w innych regionach w pełni niezależny model jest oferowany)
- współpraca wyłącznie z Androidami (ale to akurat wina Apple, które zaczyna być ciśnięte w sprawie udostępnienie iOS w ramach współpracy z zegarkami obcych marek – możliwe, że w Europie w końcu do tego dojdzie)
Jak Pixele wyglądają cenowo? Czwarta generacja należy do raczej droższych odmian. Mniejszy wariant 41 mm startuje od 1699 zł (cena katalogowa), natomiast większy 45 mm od 1949 zł (cena katalogowa).
Michał Sitnik
Najciekawsze smartwatche na rynku (2025/2206)

Najlepsze flagowe smartfony (2025/2026)

Przegląd najlepszych handheldów (2025)

Najciekawsze smart pierścienie 2024





















![[zwiastun] relacja z MWC 2026 w Barcelonie MWC 2026](https://smartniej.pl/wp-content/uploads/2026/02/MWC-2026-ico.jpg)









































